sobota, 16 stycznia 2016

1x03

- Witajcie na kolejnej terapii. - powiedziała uroczyście Ellie, siadając na fotelu. Wszyscy spojrzeli w jej kierunku, czując, że jej uśmiech jest udawany. - Postaram się zapomnieć o tym, że wrzuciliście do mojego soku narkotyki. - powiedziała dziewczyna. - Chociaż muszę przyznać, że nadal mam dziwne fazy. - dodała w zamyśleniu. - Harry. - chłopak automatycznie spojrzał w jej stronę. - Jesteś specjalistą od narkotyków czy to normalne? - Raczej nie. - odpowiedział. - Chyba, że przyjmowałaś kolejne dawki ekstazy.
- Nic nie brałam. - zaznaczyła z oburzeniem. - Jestem szanującą się kobietą. - przyznała, a zaraz potem dodała: - Która miała epizod z ekstazą. Ale to już przyszłość. Zacznijmy od początku. A więc Niall, może zaczniesz? Jeśli masz ze mną problem, postaraj sobie wyobrazić, ze jestem waszą starą terapeutką.
- Okej. - odparł przewracając oczami. - A więc kupiłem sobie nowego smartfona. Najnowszy model. Nikt nie ma teraz takiego samego jak ja. Bo wiesz, wkurzało mnie zawsze, jak chodziłem na imprezy dla bogatych ludzi, a tam każdy miał taki sam telefon jak ja! Wyobrażacie sobie? Czułem się jakbym był biedny. Grr, ohyda.
- W porządku Niall. - kiwnęła głową Ellie. - A czy w twoim życiu wydarzyło się coś po za kupieniem nowego smartfona?
- Tak. - powiedział przytakując.
- Opowiedz nam o tym. - poprosiła.
- Kupiłem nowego ajfona.
Ellie wywróciła oczami.
- Przejdźmy do następnej osoby. Louis, może ty? - spojrzała na chłopaka, który był zajęty siedzeniem na telefonie. Zwykle to Niall jej nie słuchał i pobierał nowe aplikacje do swoich urządzeń.
- Sorki. Pisałem z kimś. - powiedział odkładając telefon na stolik. - A więc... poznałem pewnego chłopaka.
Wszyscy wydali z siebie głośny okrzyk.
- Chłopaka? - zdziwiła się Ellie, gdyż Louis zawsze podkreślał, ze nie jest gejem.
- Tak chłopaka, ale nie w sensie "chłopaka", tylko w sensie "chłopak". Rozumiecie? - spojrzał na pozostałych, a oni pokręcili głowami. - W sensie przyjaciela! - powiedział przewracając oczami.
- Oo, a to ciekawe. Może powiesz nam o nim coś więcej, jak ma na imię na przykład? - zapytała Ellie. Louis ciężko westchnął.
- W porządku. Ma na imię Aiden i jest w moim wieku. Poznałem go w dziale z kosmetykami.
- Przepraszam, co? - Niall zaczął się śmiać na cały głos. - Kupowałeś szminkę czy błyszczyk? - spytał rozbawionym tonem. Harry uderzył go w ramię.
- Pierwsza zasada bycia dobrym człowiekiem, naucz się tolerancji, a wtedy tolerancja odnajdzie ciebie. - powiedział chłopak w lokach do Nialla, który patrzył na niego nic nie rozumiejąc.
- Naćpał się. - stwierdził blondyn wskazując palcem na Harry'ego.
- Może trochę. - przyznał kiwając głową.
- Zaczyna się robić interesująco. - mruknęła Ellie, coś notując, a właściwie udając, że to robi. - Więc, byłeś Lou na dziale z kosmetykami, tak?
- Tak, ale nie po to co sądzicie. - odpowiedział mrużąc oczy. - Kupowałem prostownicę.
- No tego to nawet ja się nie spodziewałem. - Niall kolejny raz wybuchnął śmiechem.
- Niall z łaski swojej... zamknij się. - powiedziała Ellie uśmiechając się słodko. Chłopak spojrzał na nią z oburzeniem, ale już nic nie powiedział. - A ten chłopak był tam po...?
- Kupował coś dla swojej mamy. I zaczęliśmy rozmawiać.... - zaczął Louis, ale kolejny raz przerwał mu blondyn:
- A skończyliśmy naszą rozmowę w kiblu. - odpowiedział ze śmiechem.
- Zamknij się tleniony debilu! - wrzasnął Lou wstając gwałtownie z kanapy. - Aiden wcale nie jest gejem! To, że ma kota i różowy koc w pręgi o niczym nie świadczy!
- Jasne, że nie. Ale to, że lubi zabawiać się z tobą pod różowym kocykiem w pręgi już o czymś świadczy. - odparł Niall, a Louis głośno krzyknął coś niezrozumiałego po francusku i wyszedł z domu Ellie.
- Niall, myślę, że powinieneś czasem ugryźć się w język. To czy Louis jest gejem nie jest naszą sprawą. - powiedziała dziewczyna. - Tak jak nie jest naszą sprawą to, że nie masz najnowszego modelu smartfona bo dokładnie wczoraj o 22:48 wynaleziono go.
- Shit! - Niall wstał z kanapy i tupnął nogą. - Szlag by to dziadostwo. - powiedział wyjmując z kieszeni telefon i rzucił go w kąt po czym również opuścił dom Ellie.
- Naprawdę wczoraj o 22:48 wynaleziono najnowszy model smartfona? - zdziwiła się Alison.
- Nie. - roześmiała się blondynka. - Ale fajnie, ze on tak myśli. Dobra, Bradley, może teraz ty?
Chłopak wziął głęboki oddech i zaczął:
- A więc spotykam się z twoją siostrą, ale ona nie chce uprawiać seksu. Jak ją do tego przekonać?
- Mam rozumieć, że pytasz mnie, swoją terapeutkę, jak masz przekonać jej 16 - letnią siostrę, aby się z tobą przespała? - zapytała Ellie, aby mu uświadomić jak głupio to brzmi. Chłopak jednak kiwnął głową.
- Tak, otóż to. - powiedział. Dziewczyna otworzyła usta, nie wiedząc jak ma zareagować.
- Daj jej narkotyki. - podpowiedział Harry.
- Dobra myśl, dzięki. - odpowiedział Bradley przybijając mu piątkę.
- Spoko.
- Hej, hej! - odezwała się dziewczyna. - Harry, nie namawia się seksoholika do dania 16 - latce narkotyków.
- Sorki, jestem na haju, więc wiesz. - powiedział puszczając jej oczko. Ellie próbowała nie przewrócić oczami, jednak poległa.
- Myślę, ze na dziś koniec sesji. Możecie się rozejść. Bradley, ty zostań. Muszę z tobą porozmawiać.
Kiedy wszyscy wyszli z jej domu, a został tylko brunet, Ellie zaczęła:
- Zostaw moją siostrę w spokoju, okej?
- Nie ma sprawy. - odpowiedział Bradley, a Ellie odetchnęła z ulgą, do czasu aż chłopak dodał: - Jak tylko mi się odda.
- Nie, nie, nie! - krzyknęła dziewczyna. - Masz ją zostawić bez uprawiania seksu.
- To po co byłem z nią na randce? - zdziwił się. - To bez sensu.
- Znajdź sobie kogoś innego. - powiedziała, a chłopak potrząsnął głową.
- To wbrew moim zasadom.
- Masz 19 lat. To nielegalne.
- Jako seksoholik znam się na takich rzeczach i wiem, ze legalne jest uprawianie seksu z 16 - latką do 24 roku życia. - pochwalił się swoją wiedzą. Ellie wiedziała, że tutaj nic nie zdziała. Będzie zmuszona porozmawiać ze swoją siostrą o tym. Machnęła więc ręką, mówiąc, że może sobie pójść, a chłopak z ochotą to uczynił.
*
Do domu Ellie zawitała jej najlepsza przyjaciółka Chloe. Dziewczyna kompletnie zapomniała, że dzisiaj ma umówioną randkę z Ethanem, dopiero wizyta przyjaciółki jej o tym przypomniała. Ellie była zupełnie nie gotowa do spotkania, ale Chloe zręcznie zadbała, aby dziewczyna ubrała się jakoś przyzwoicie.
- Jestes przekonana co do tego stroju? - zapytała oglądając siebie w listrze nie przekonana.
- Tak, jestem pewna. - odpowiedziała Chloe, chcąc aby jej przyjaciółka zrobiła na nim wrażenie. - I nie bój się zaszaleć. - puściła jej oczko.
- To znaczy? - zapytała.
- No wiesz... te sprawy... - zaczęła Choe, a widząc, ze jej przyjaciółka nadal nie rozumie co ma na myśli przewróciła oczami: - Mam na myśli seks, okej? Seks.
- O mój boże. - powiedziała Ellie, robiąc minę jakby ją to obrzydziło.
- Jeżeli to cię obrzydza to nie dziwię się, że dotąd nie miałaś chłopaka.
- Ależ miałam! - oburzyła się dziewczyna. - Liama!
- Co to za związek. - machnęła dłonią Chloe. - Nawet nie przekroczyliście drugiej bazy.
Ellie chciała powiedzieć, że myli się, ale zrezygnowała. Nie warto cokolwiek tłumaczyć Chloe, jak na coś się uprze to koniec. Nic jej nie przekona do zmiany decyzji.
- Dobra, idę na "randkę". Boże, w co ja się wpakowałam. - powiedziała z rozpaczą.
- Pójdziesz, zobaczysz, może nie będzie tak źle. - próbowała ją pocieszyć Chloe. - W najgorszym wypadku powiesz mu, że jesteś lesbijką.
- A można tak? - spytała Ellie.
- W twoim wypadku można wszystko. - zapewniła ją jej przyjaciółka, dotykając jej ramienia.
*
Ellie i Ethan spotkali się w tajemniczym miejscu o którym powiedział jej chłopak. Zakrył jej opaską oczy i kazał nie podglądać. Potem gdzieś ją zawiózł. W samochodzie, dziewczyna zaczęła przeklinać swoją naiwność. Pozwoliła sie obcemu chłopakowi gdzieś zaprowadzić, a co by było gdyby okazał się psychopatą? Chciała się wycofać, ale Ethan zaparkował, więc pomyślała, że nie będzie mu robić przykrości. Chłopak zaprowadził ją do jakieś domu, jak udało się dziewczynie ustalić po dźwiękach. Cały czas miała zasłonięte oczy i zaczynała czuć się nieco nieswojo. W końcu Ethan zdjął jej opaskę z oczu, na co ona odetchnęła z ulgą, ale nie na długo, bowiem to, co zobaczyła, kompletnie ją zszokowało.
- Co to jest? - zapytała, patrząc na ciemny pokój, którego oświetlały świece ustawione w kształt serduszka. Pośrodku leżał koc i poduszki.
- Nie podoba ci się? - spytał chłopak, uśmiechając się. Ellie otworzyła szeroko oczy.
- To ma być nasza randka? - wskazała palcem na leżący koc i poduszki.
- Otóż to. - odpowiedział będąc z siebie szalenie zadowolonym.
- To wygląda jak... - zaczęła, ale nie mogła dokończyć, ponieważ Ethan zrobił to za nią.
- Scena pierwszego razu? - podsunął jej myśl.
- Taaa. - odparła nieco zmieszana. - Chyba nie sądziłeś, że na pierwszej randce ja z tobą... ty chyba w ogóle nie sądziłeś, że ja z tobą...
- Wiem, że może to być dla ciebie trochę za szybko, ale mam prawie 22 lata i jeszcze nigdy... no wiesz... nie robiłem tego... z dziewczyną... - powiedział patrząc na Ellie, która coraz bardziej zaczynała panikować. - Nie, że robiłem to kiedyś z chłopakiem ja... w ogóle tego nie robiłem. Rozumiesz co mam na myśli?
- Aż za dobrze. - mruknęła zszokowana. - Słuchaj Ethan, muszę ci o czymś powiedzieć, ja... - nie zdążyła, ponieważ chłopak podszedł do niej i ją pocałował. Ellie nie oddała pocałunku, co nie uszło uwadze chłopaka. Zdawał się być zaskoczony taką reakcją.
- Coś nie tak? - zdziwił się.
- Nie, po prostu... - Ellie na gwałt próbowała wymyślić coś, co skutecznie sprawiłoby, żeby stracił nią zainteresowanie. W tym momencie przypomniały jej się słowa Chloe. Szybko więc wypaliła: - Jestem lesbijką!
- Kim jesteś? - zapytał gwałtownie się od niej odsuwając.
- Lesbijką. - powtórzyła dziewczyna nie pewnie. - Wiesz, lubię dziewczyny. Tak jak ty. - roześmiała się nerwowo.
- Tak, wiem co  znaczy bycie lesbijką. - odpowiedział rozczarowanym tonem. Ellie zrobiło się go żal, ale nie miała innego wyjścia. - Po prostu nie wyglądałaś na taką. - dodał.
- Też byłam w szoku gdy się o tym dowiedziałam. - powiedziała.
- Dlaczego nic nie powiedziałaś? - zapytał, patrząc na nią smutno. - Nie wygłupiłbym się z tym wszystkim.
- Bo wiesz, sama nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dopiero kiedy mnie pocałowałeś, uświadomiło mi to w stu procentach, że wolę dziewczyny. - skłamała. Ethan wyglądał na załamanego. Usiadł na podłodze i schował twarz w dłoniach. - Dobrze się czujesz? - chłopak nie odpowiedział, a Ellie nie bardzo wiedziała jak ma się zachować, postanowiła, że opuści jego dom jak najszybciej, więc skierowała się w stronę drzwi. - Więc... żegnaj. - rzuciła i wręcz uciekła z jego domu. Na zewnątrz przypomniało jej się, że Ethan ją tu przywiózł. - Cholera. - mruknęła do siebie. Wiedziała, że będzie zmuszona tam wrócić i poprosić go, aby ją z powrotem zawiózł do domu. - Hej, mam sprawę. Zawieziesz mnie do domu? - zapytała otwierając drzwi, na co on spojrzał na nią z miną "are you fucking kidding me?" - Nie ważne. - machnęła nie dbale ręką i zamknęła za sobą drzwi.
*
Ellie zmęczona i zmachana wróciła do domu. Całą drogę szła pieszo. Nogi dosłownie jej odpadały. Czuła się fatalnie, a czekała ją jeszcze rozmowa z siostrą. Weszła do salonu i rozłożyła się na kanapie, ciężko dysząc. Z góry zeszła Chloe z Olivie, z czegoś się śmiały, gdy zobaczyły Ellie, natychmiast umilkły.
- Aż tak cię wymęczył? - zapytała Chloe rozbawionym tonem. El nie miała nawet siły posyłać jej morderczego spojrzenia.
- Oficjalnie zostałam lesbijką. - powiedziała tylko.
- Był aż tak kiepski? - Chloe uniosła jedną brew.
- Pocałował mnie i wtedy do mnie dotarło. - stwierdziła Ellie.
- Żartujecie sobie ze mnie, tak? - odezwała się Oliv. - Ty i bycie lesbijką? - wskazała na swoją siostrę. - Nie ma mowy. Jesteś aż zbyt hetero.
- Cieszę sie, że własna siostra zna mnie na tyle, aby nie uwierzyć w te bzdury. - powiedziała Ellie. - A pomysł o byciu lesbijką to pomysł Chloe. Teraz będę musiała udawać na grupie od podrywu.
- Mogłaś mu powiedzieć, ze jesteś transseksualna. - odparła Chloe wzruszając bezproblemowo ramionami.
- I co? Zapisałby mnie na jakąś grupę wsparcia, tak? - odpowiedziała oburzonym tonem. - Nie, dzięki. I tak już przez ciebie musiałam się z nim umówić. Gdyby nie ty i twój pomysł z grupą to nigdy by do tego nie doszło. - Ellie wyjrzała z nad kanapy, aby rzucić jej mordercze spojrzenie.
- Chyba czas na mnie, pa. - Chloe posłała im buziaka i zmyła się z ich domu. Oliv chciała wrócić na górę, ale zatrzymał ją głos Ellie.
- Nie tak szybko droga panno! Mamy do pogadania.
Olivie przymknęła oczy. Wiedziała, co to oznacza.
- Chodzi o zbity wazon, tak?
- Jaki zbity wazon? - zapytała Ellie.
- A więc nie chodziło o zbity wazon. - mruknęła Oliv.
- Dobra, o tym porozmawiamy później. - machnęła dłonią. - Ty i Bradley. - powiedziała ostrym tonem. - Co to ma znaczyć? Umawiasz się z nim dla seksu?
- Umawiam się z nim dla wszystkiego tylko nie dla seksu. O to chodzi w naszej relacji. - powiedziała uśmiechając się dumnie. - Sprytne, prawda?
- Słucham? - oburzyła się Ellie.- On jest seksoholikiem! Wiesz co to oznacza?
- Wiem. - odpowiedziala przewracając oczami. - Nie jestem dzieckiem, heloł.
- Więc wiesz również, że głównie o to mu chodzi.
- No właśnie! I on mając cały czas nadzieje na coś więcej, będzie mnie zapraszał do najlepszych miejsc i obdarowywał najlepszymi prezentami! A wtedy ja go spławie, genialne, co? - Oliv uśmiechnęła się, czekając na pochwałę.
- Żartujesz, prawda? - Ellie nie mogła uwierzyć w to, jak jej siostra jest głupia.
- Nie, a wyglądam?
- Dobra, nie mam siły na tą rozmowę. Idź na górę i przemyśl swoje zachowanie. - powiedziała dziewczyna wskazując swojej siostrze  schody. Ona bez słowa udała się w owym kierunku, nie mając ochotę na rozmowę z nią. Ellie wiedziała, że będzie musiała porozmawiać z Bradley'em na ten temat i uświadomić mu, że Olivie tylko się nim bawi.
*
Na grupe podrywu Liama, przyszedł Ethan. Co jakiś czas patrzył z wyrzutem na Ellie, która nie wiedziała jak ma się zachowywać w stosunku do niego. Jack również był. Wyglądał na przestraszonego. El było go nieco szkoda. Nie wierzył w siebie i tu popełniał błąd.
- A więc, kto zacznie? - zapytał Liam. - Ethan, ty tutaj? - zdziwił się widząc go. - Myślałem, że zrezygnowałeś?
- Co ze mną jest nie tak?! - chłopak nagle wybuchł. - Moja pierwsza dziewczyna okazała się być facetem, druga zostawiła mnie dla mojego ojca, a trzecia jest lesbijką!
Ellie miała ochotę schować się pod krzesełko.
- Trzecia? - Liam zmarszczył brwi. - Masz na myśli... Ellie?
- Tak, ją mam na myśli! - krzyknął Ethan. - Mam coś w sobie co odstrasza dziewczyny?
- Ale tą Ellie? - Payne wskazał na nią palcem, na co kolejny raz Ethan kiwnął głową.
- Tak, ta Ellie co tutaj siedzi jest lesbijką. - powiedział, a cała grupa zaczęła klaskać. El zmarszczyła brwi.
- Dlaczego klaszczecie?
- Nigdy nie było w naszej grupie dziewczyny, a co więcej lesbijki. - powiedział jakiś facet.
- Podziwiamy cię. - powiedział jeszcze inny. - I wcale nie dziwimy się, że nie możesz znaleźć sobie dziewczyny,  wręcz przeciwnie, rozumiemy cię. - dodał. Ellie myślała, że zaraz eksploduje. Wstała z siedzenia i krzyknęła:
- Gdybym chciała miałabym was wszystkich, łącznie z nią! - wskazała na Chloe. - Mogłabym mieć każdą dziewczynę o jakiej zamarzę, nawet Kim Kardashian, choć denerwowałaby mnie na pewno jej twarz po dziesiątkach operacji, ale mogłabym się przyzwyczaić. W każdym razie, nie potrzebna jest mi ta grupa bo daje sobie idealnie radę sama! - po tych słowach wstała i wyszła. Chloe uśmiechnęła się nieśmiało.
- Ja jestem hetero jak coś. - powiedziała i również wyszła.
- Przepraszam na moment. - odezwał się Liam, biegnąc za Ellie. Dziewczyna doszła do windy, kiedy dobiegł do niej zdyszany chłopak:
- Wszystko w porządku? Nie mówiłaś, ze jesteś lesbijką. To dlatego ze mną zerwałaś, tak? - spytał ze śmiechem, na co dostał po głowie od blondynki.
- Nie jestem, powiedziałam tak Ethanowi, żeby się odczepił. Tak naprawdę jestem hetero i zawsze byłam, nawet na studiach, gdzie dużo się eksperymentowało. - zaznaczyła.
- Co? - zza ściany wyszedł Ethan, który nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. - Udawałaś? Nie mogę uwierzyć. Myślałem, ze jesteś inna.
- Ethan! - krzyknęła za nim dziewczyna, ale on już poszedł. Ellie wiedziała, że będzie musiała go przeprosić.
*
Ellie podeszła do Ethana. Musiała mu wyznać jak bardzo jest jej przykro. Od momentu kiedy przyznała się do bycia kimś, kim nie jest.
- Ethan? - odezwała się. Chlopak siedział na balkonie. Nogi mu zwisały z poręczy.
- Odejdź fałszywa lesbijko. - mruknął.
- Nie chciałam, żeby tak wyszło naprawę... - próbowała się obronić, ale chłopak jej przerwał.
- Wiesz co? Myślałem, że to ja mam problem, bo wybieram niewłaściwe osoby, ale to ty masz problem. Zastanów się nad sobą i nad tym kim tak naprawdę jesteś.
Ellie wzięła głęboki oddech.
- Nazywam się Ellie Johnson i jestem osobą która zraniła cudownego chłopaka i jest jej niezmiernie przykro. Po prostu spanikowałam, okej? To wszystko potoczyło się trochę za szybko. Nie dawno zerwałam z chłopakiem, który mnie zdradzał i... nie chcę wstępować w nowy związek.
- Mogłaś to powiedzieć zamiast... no wiesz. - odpowiedział wzdychając. - Dobra, powiedzmy, że ci wybaczam.
- Dziękuje. - powiedziała dziewczyna i chciała wyjść, ale się zatrzymała w pół kroku. - Gdybyś kiedykolwiek potrzebował fałszywej dziewczyny to...
- Tak, tak wiem. Jesteś mistrzynią w tym fachu, dzięki. - odparł.
- Właśnie. - potwierdziła kiwając głową.
*
- Więc tak. - Ellie klasnęła w dłonie, patrząc na grupę terapeutyczną. - Czego nauczyliście się przez ostatnie kilka dni?
- Że Samsung Core to gówno. - powiedział Niall. Ellie przewróciła oczami.
- Powiem wam, czego ja się nauczyłam. Że zawsze warto być sobą i nikogo nie udawać, nawet jeżeli wymaga tego sytuacja.
Cała grupa spojrzała na Louisa, który to zauważył.
- Dlaczego wszyscy patrzą na mnie? - zdziwił się. A zaraz potem zrozumiał. - Ostatni raz powtarzam, nie jestem gejem! Jeszcze jedno takie oskarżenie, a popełnię samobójstwo.
- Okej, sprawdźmy. Jesteś gejem. - Niall uśmiechnął się szeroko. Louis pokazał mu środkowego palca.
- Hej, ludzie! - El klasnęła w dłonie po raz kolejny. - Na tej grupie mamy się wspierać i szanować, a nie sobie dogryzać. Ogarnijcie się. Louis, może opowiesz nam co z Aidenem?
- Więc tak... - zaczął niepewnie chłopak. - Okazało się, że jednak jest gejem.
- Wow, szokujące. Jak do tego doszedłeś? - odezwał się Niall znad swojego smartfona. - Po tym jak zabrał cię do gay baru czy może po tym jak zaproponował ci ślub w Vegas?
Louis pokręcił przecząco głową.
- Kiedy zastałem go w mojej sypialni, owiniętego tylko czerwoną wstążką. Powiedział, ze jest moim prezentem świątecznym. A ja byłem jak what's the fuck? Święta są dopiero 24 grudnia!
- I oburzył cię fakt, ze znajdował się w twojej sypialni nagi, tak? - spytała Ellie.
- Właściwie to... nie. Oburzył mnie fakt, że leżał na mojej nowej satynowej pościeli. - odpowiedział Lou, a Niall krzyknął:
- O kurwa! Mój gej radar zaczął szaleć.
- Wychodzę. - powiedział Louis wstając z kanapy.
- Dobra, koniec sesji na dziś. - poinformowała ich Ellie. - Bradley, ty masz zostać. - wskazała na niego palcem. Chłopak już wiedział czego będzie dotyczyła rozmowa. Kiedy wszyscy wyszli, El została sam na sam z chłopakiem. - Olivia nie prześpi się z tobą. - powiedziała.
- Widziałaś kiedykolwiek moje ciało? - Bradley wskazał na nie palcem.
- Sama mi o tym powiedziała. - dodała dziewczyna. - Ona cię zwodzi. Nie traktuje poważnie.
- Pozwól, ze sam o tym zdecyduje. - wyznał chlopak, kierując się w stronę drzwi.
- Nigdy się z tobą nie prześpi. - poinformowała go kolejny raz Ellie.
- Tym bardziej jest dla mnie wyzwaniem. - powiedział Bradley puszczając jej oczko.
Ellie usiadła załamana na kanapie. Ach, te dzieciaki. Trudne życie z nimi jest.

środa, 13 stycznia 2016

1x02

Ellie siedziała w kuchni na telefonie i przeglądała internet, prze okazji zajadając się płatkami owsianymi. Jej siostra Olivia nigdy nie była fanką takiego jedzenia, toteż gdy weszła do kuchni, powiedziała:
- Ty tak poważnie? Owsianka? Jezu, fu.
Ellie spojrzała na nią przez ramię i odparła z pełnymi ustami:
- Wiesz, ile ma to w sobie wartości odżywczych? Plus, podobno szybciej się po tym chudnie.
- Serio? - Oliv zmarszczyła brwi. - Może też kiedyś się zmuszę.
- Nie. - potrząsnęła głową. - Ty nie. I tak pani Peterson z naprzeciwka oskarża cię o propagowanie
wyglądu anorektyczki.
Oliv machnęła nie dbale dłonią. Nigdy nie przepadała za panią Peterson i jakoś nie specjalnie obchodziło ją jej zdanie na ten temat.
- Sama wygląda jakby połknęła wieloryba. - powiedziała z odrazą. - Zazdrości mi idealnej figury. - dodała unosząc głowę w tryumfalnym geście. Ellie przewróciła oczami i wróciła do przeglądania twittera. Nagle uniosła do góry jedną brew. Była wyraźnie zaskoczona. Jej siostra to zauważyła, więc spojrzała jej przez ramię, mówiąc:
- Liam zakłada grupę podrywu? - zakpiła. - Może się zapiszę.
- Nie. - Ellie kolejny raz potrząsnęła głową. - Tobie nie jest potrzebna.
Olivia uśmiechnęła się pod nosem zadowolona z takiej odpowiedzi.
- On sam nie ma o tym pojęcia.
- Najwyraźniej ma skoro udało mu się mnie zdobyć. - powiedziała Ellie wskazując na siebie palcem.
- Stał pod twoim domem przez dwie godziny, śpiewając piosenki Justina Biebera. Zgodziłaś się na randkę, żeby się odczepił, a potem... nie wiem, zapłacił ci, żebyś się w nim zakochała?
Ellie roześmiała się głośno, a potem spoważniała.
- Ta, coś w tym stylu.
- Dobra, lecę do szkoły. Pa. - pomachała swojej siostrze, choć w ogóle się do niej nie wybierała. Nawet nie wzięła ze sobą plecaka, ale Ellie zaabsorbowana nową grupą Liama, nawet tego nie zauważyła.
Ledwo co Oliv wyszła, do jej domu zawitała Chloe, która jak zwykle weszła przez tylne drzwi w kuchni. Była podekscytowana.
- Nie zgadniesz co!
Ellie odwróciła w jej stronę telefon z twittem Liama o treści NOWA GRUPA PODRYWU!!! ZAPISY POD NUMER 564 854 221
- Dobra, może wiesz. - wywróciła oczami. - W każdym razie, musimy tam iść!
- Nie. Ma. Mowy. - powiedziała z naciskiem na każde słowo. - Nie będę się uczyć podrywu od mojego ex.
- Przyjaźnisz się z nim...
- Właśnie! Przyjaźnimy się, ale nie flirtujemy, a na takiej grupie zrobi się nie zręcznie i...
- Marudzisz. - machnęła dłonią Chloe. - Zadzwonimy do niego, zapiszemy się i po sprawie. Może poznasz jakiegoś miłego chłopaka, hm?
- Na przykład Liama? Chcesz mnie z nim zeswatać?
- Nawet o tym nie pomyślałam. - wyznała Chloe, co było prawdą, ale Ellie myślała, że kłamie. Zaczęła się zastanawiać czy to byłby dobry pomysł? W końcu... co miała do stracenia. Może być fajnie.
- Zgoda. Chodźmy tam. - westchnęła. Chloe pisnęła z radości i podbiegła na swoich wysokich szpilkach ją uściskać. Ellie wywróciła oczami, ale odwzajemniła uścisk. "To będzie trudne" - pomyślała.
*
Ellie od godziny czekała na swoich pacjentów. Spojrzała na zegarek i ciężko westchnęła. Wiedziała, że to będzie ciężkie zadanie, ale cały czas ją zaskakiwali swoim brakiem dojrzałości, chyba będzie musiała z nimi o tym porozmawiać. W końcu drzwi się otworzyły i pewnym krokiem wszedł Niall, mając na sobie ciemne okulary i wyglądając jak aktor filmowy. Zaraz za nim weszli pozostali pacjenci.
- Grupowe wagary? - zapytała dziewczyna.
- Przepraszamy za spóźnienie. - odpowiedział chłopak z szerokim uśmiechem i zajął miejsce na kanapie. - O! Nie ma ciastek, a to czemu?
- Zrobiłam, ale wszystkie zjadłam czekając na was. - powiedziała Ellie ze sztucznym uśmiechem. - Siadajcie i zajmijmy się sesją. Chyba wszyscy mamy dosyć siebie nawzajem i chcemy z tym skończyć.
- Właściwie to... - zaczął Harry. - Jest nam bardzo przykro i chcemy przeprosić za swoje zachowanie.
- Naprawdę? - Ellie nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Przez moment myślała, że to jakiś spisek, ale wydawało jej się, że są jak najbardziej szczerzy.
- Może zaczniemy od początku? - uśmiechnął się na to Louis.
- To ja może naleje soku. - Niall wstał.
- Nie trzeba. - odpowiedziała zawstydzona.
- Tam jest kuchnia, prawda? - wskazał palcem. - Naleje. - zapewnił i udał się w tamtym kierunku. Ellie siedziała zaskoczona, kompletnie nie spodziewając się po nim takiego zachowania.
- Czy wy czasem czegoś nie kombinujecie? - spojrzała na nich podejrzliwie.
- Nie no co ty. - Harry roześmiał się w zdenerwowaniu.
- Absolutnie nie. - przytknął na to Louis poważnym tonem.
- Nie śmielibyśmy. - wtrącił wiecznie cichy dotąd Zayn. Ellie przyglądała im się jeszcze trochę z uwagą, aż w końcu westchnęła, mówiąc, że dobry początek przyda im się.
- Dobrze, więc w trakcie jak Niall poszedł do kuchni, może opowiecie coś o sobie? Wczoraj nam się to nie udało, ale mam nadzieje, że dzisiaj będzie już lepiej. - powiedziała siląc się na miły ton, choć nie była do końca przekonana czy grupa ma wobec niej uczciwe zamiary.
- Nie dostałem wypłaty. - odezwał się nagle Jack. Dziewczyna uniosła do góry brwi.
- Jak to? Szef nie wypłacił ci pieniędzy? Przecież to nie legalne.
- Szef ma własny system i uważa, że w ogóle dając mi pracę robi mi wielką przysługę. - powiedział ze spuszczoną głową.
- Ale praca bez wynagrodzenia nie ma sensu. - stwierdziła. - Ile to już trwa?
- Pół roku. - wyznał.
- Pół roku?! - powiedziała podniesionym tonem. Po prostu siedziała i patrzyła na nieporadnego Jacka, który nie potrafił nawet ogarnąć własnego życia. - Powinieneś gdzieś to zgłosić. - dodała. - Pomyśl nad tym.
- Niby tak, ale... szef obiecał, że w przyszłym miesiącu na pewno mi wypłaci pieniądze.
- I zapewne mówi tak co miesiąc? - zapytała Ellie.
- Skąd wiesz? - zdziwił się chłopak. Dziewczyna przewróciła oczami. W tym momencie wrócił Niall niosąc w szklance sok. Wyglądał na bardzo zadowolonego. Podał Ellie, która podziękowała. Zaczęła oglądać szklankę z każdej strony, jakby coś jej w tym nie pasowało. Horan to zauważył.
- Coś nie tak?
- Nie, nie. Wszystko w porządku. - uśmiechnęła się sztucznie. - I tak nagle każdy z was się do mnie przekonał? - rzuciła im podejrzliwe spojrzenie, a wszyscy kiwnęli głowami. Ellie wzruszyła ramionami, stwierdzać, że nie ma co dalej być sceptyczną i upiła łyk soku. - Może ty Niall opowiesz nam coś o sobie?
- Hm... - blondyn zastanowił się. - Właściwie myślę, że jestem dosyć nudny.
- Naprawdę? - Ellie uniosła do góry jedną brew.
- Nie. - chlopak roześmiał się. - Nie ma bardziej interesującej osoby niż ja. - stwierdził szczerze. Dziewczyna pokiwała głową i ponownie napiła się soku, a Horan obserwował ją z szerokim uśmiechem.
- Dziwne. - powiedziała.
- Coś nie tak? - Niall uśmiechnął się.
- Ten sok musiał być stary. Dziwnie się czuje. - powiedziała odstawiając szklankę i łapiąc się za brzuch. - Nie dobrze mi. Przepraszam na chwilę. - dodała i wstała z fotela kierując się do łazienki. Reszta popatrzyła na siebie z uśmiechem na ustach i przybili sobie piątki, oprócz Alison, która nie była do tego wszystkiego przekonana. Było jej żal dziewczyny i uważała, że to co robią jej koledzy jest nie na miejscu.
- Świetna ta historyjka Jack z niewypłacaniem gotówki. Prawie się nabrałem. - roześmiał się Zayn.
- Ale nie wymyśliłem jej. - przyznał chłopak. - Naprawdę nie dostaje pieniędzy od pół roku. - spuścił głowę, patrząc ze wstydem na swoje dłonie. Zayn posłał mu zaskoczone spojrzenie, ale nic więcej na ten temat nie powiedział.
*
Tymczasem, Ellie po zejściu z góry, bardzo źle się czuła. Bolała ją głowa i brzuch. Reszta popatrzyła na nią radośnie, wiedząc, że narkotyki podane jej zaczęły działać.
- Jesteście jacyś nie wyraźni. - powiedziała dziewczyna, trzymając się za czoło. - Harry, dlaczego na miejscu twoich nóg są kopyta? - zapytała mrużąc oczy. - I dlaczego cały zaczynasz się zmieniać w konia? Czy to jeden z waszych żartów?
- Twoja prawdziwa natura wyszła na jaw. - roześmiał się Niall. - Jesteś wariatką.
- Czuje ciasto. Czy ktoś piecze ciasto? - Ellie rozejrzała się. - Zjadłabym. - postanowiła i poszła do kuchni. Horan szybko podbiegł do okna wyczekując kogoś od kontroli.
- Jeszcze jej nie ma, cholera. - przeklął pod nosem. - Jack, idź sprawdzić co robi nasza kochana terapeutka. - polecił mu, wskazując ruchem głowy na drzwi. Chłopak kiwnął głową i pobiegł w tamtym kierunku.
- Nie uważam tego, co robimy za dobry pomysł. - stwierdziła Alison, nadal sceptycznie do tego nastawiona.
- Nikt nam nie zastąpi naszej poprzedniej terapeutki, a już na pewno nie farbowana lala. - powiedział ostrym tonem.
- Wydaje mi się, że jej włosy to naturalny kolor. - odezwał się Louis.
- Milcz, geju.
- Jak mnie nazwałeś? - chłopak wstał gwałtownie z kanapy i zaczął iść w stronę Nialla z zaciśniętymi dłońmi w pięść.
- A co? Uderzysz mnie swoim błyszczykiem? Ojej, jak się boje. - powiedział ironicznie.
- Teraz przesadziłeś! - krzyknął i zaczął iść w stronę blondyna, ale pomiędzy nimi stanęła Alison.
- Hej! Przestańcie. Nie dosz, że dosypaliście jej narkotyków to w dodatku chcecie się pobić? Kiedy przyjdzie kontrola nie uwierzą nam, ze nie mamy z tym nic wspólnego, kiedy zobaczą wasze rozwalone nosy.
- Fakt. - przyznał Louis. - Ale to on jej dosypał czegoś do soku i to on pójdzie siedzieć. - uśmiechnął się.
- Jeszcze słowo malowany homosiu...
- Jak mnie nazwałeś?! - krzyknął chłopak i chciał mu przyłożyć, ale w tej chwili do salonu wbiegł Jack.
- Ellie chowa się pod stołem myśląc, że napadli nas Rosjanie.
- Co? - krzyknęła Alison. - Z nią jest gorzej niż mieliśmy w planach.
- Myślicie, że jej siostra jest w domu? - odezwał się Bradley.
- Zamknij się. - syknęła dziewczyna. - Nie to jest teraz ważne. Musimy po nią iść. - postanowiła idąc w stronę kuchni razem z Jackiem.
- Chyba ją widzę. - powiedział Niall, nadal stojąc przy oknie.
- Kogo? - zapytał Harry dopijając sok Ellie.
- Babkę z kontroli.
- Seksowna? - spytał Bradley.
- Ma około pięćdziesiątki. - stwierdził Horan.
- Będzie trudno, ale mam młode ciałko. Podołam. - powiedział Bradley z szerokim uśmiechem. Niall wywrócił oczami, a po chwili usłyszeli dzwonek u drzwi. Blondyn otworzył, a przed nim w progu pojawiła się niska i gruba kobietami z dużymi okularami na nosie. Wyglądała jakby chciała kogoś zabić. Zapewne była wściekła, że ktoś ją wezwał na kontrolę.
- Witamy. - Niall uścisnął jej dłoń. - Jak miło, że pani wpadła. Nasza terapeutka chowa się przed Rosjanami w kuchni.
- Przed czym? - zapytała kobieta, wyraźnie zbita z tropu. - Podobno handluje narkotykami.
- Nie, nie. Źle się zrozumieliśmy. Ona zażywa narkotyki. On nimi handluje. - wskazał na Zayna.
- Tak, to prawda. Przyznaje się. - powiedział wskazując na siebie palcem.
- Lubi pani młodszych? - spytał Bradley wstając z kanapy i podchodząc do kobiety.
- A ty lubisz jak ktoś ci zasadza kopa w tą chudą dupę? - odburknęła. - Gdzie ta narkomanka? - powiedziała rozglądając się po mieszkaniu. W tym momencie Ellie wybiegła z kuchni na czworaka krzycząc, że Rosjanie zaraz zbombardują ten dom. Kobieta spojrzała na nią zaskoczona. Nie sądziła, że naprawdę ich terapeutka zażywa narkotyki. Myślała, że robią sobie z niej żarty.
- Jesteś jedną z nich, prawda? - powiedziała blondynka wskazując na kobietę z inspekcji. - Wysłali cię, aby mnie zabić? Wiedziałam, że Rosyjskie zdziry zazdroszczą mi włosów. - rzekła łapiąc się za nie. - Ale ja ich nie oddam. Przynajmniej nie dobrowolnie! - krzyknęła.
- No ładnie. - stwierdziła kobieta, notując coś w dzienniku. - Terapeutka obraża Rosjanów.
- Jak to obraża Rosjanów? - Niall zmarszczył brwi. - Ona przede wszystkim jest pod wpływem narkotyków. Proszę coś z tym zrobić!
- Jestem w połowie Rosjanką i nie pozwolę jakieś chudej lali tak nas nazywać. - powiedziała poważnym tonem, nadal coś notując. Horan wywrócił oczami, nie spodziewając się takiego obrotu spraw.
- Albo pani coś z tym zrobi, albo doniosę szefowi, że spała pani z nim! - wskazał na Bradleya.
- Wcale nie!
- Ależ tak. W moich myślach właśnie to robimy. - uśmiechnął się chłopak.
- No dobrze, zajmę się tą sprawą jak należy. - postanowiła.
- A ty kim jesteś? Też chcesz zgładzić nasz naród? - Ellie wskazała palcem na Bradleya. - Nie pozwolę ci na to!
- Oszczędzę was jak coś dla mnie zrobisz. - uśmiechnął się zwycięsko. Alison nie mogąc dłużej na to patrzeć złapała Ellie za ramię.
- O nie, nie. Ona nic dla ciebie nie zrobi. Chodź. Zaprowadzę cię do schronu. - powiedziała do dziewczyny.
- Dziękuje ci hojna kobieto. Wynagrodzę ci to złotem.
- Tak, tak. Byłoby miło. - mruknęła Alison prowadząc ją na górę.
- Zapytam ostatni raz, tym razem prosto z mostu: szybki numerek w łazience? - Bradley spojrzał na kobietę od kontroli.
- Gdybyś nabrał trochę ciała czemu nie? Ale nie znoszę chudych. Robi mi się nie dobrze na sam ich widok. - stwierdziła kierując się do drzwi.
- To rasizm! - krzyknął chłopak oburzonym tonem. - Spotkamy się w sądzie! Kiedyś tam. - wzruszył ramionami.
*
Ellie obudziła się ze straszliwym bólem głowy. Nie wiedziała czym było to spowodowane, ale była pewna, że Niall maczał w tym palce. Więc gdy do pokoju weszła Alison z wodą z cytryną na ból, Ellie od razu obrzuciła ją podejrzliwym spojrzeniem. Była pewna, że ona również za tym stała, a teraz udaje troskliwą.
- To Niall, prawda? - zapytała, kiedy Alison podała jej szklankę.
- Co? Ja nic nie wiem. - dziewczyna spuściła wzrok, co było błędem.
- Ha! Wiedziałam! - krzyknęła wstając gwałtownie z łóżka. - Co mi dosypał? Tabletkę gwałtu?
- Nie wiem o czym mówisz. - Alison nadal miała spuszczoną głowę. Dla Ellie to było jasnym sygnalem, że nie ma mowy, iż Niall nie ma z tym nic wspólnego. Podeszła bliżej do dziewczyny.
- Aliiison... - przeciągnęła. - Wiem, że kłamiesz.
- Niby po czym? - teraz odwróciła głowę. Ellie przewróciła oczami.
- Właśnie po tym. Co tam było? Ekstaza? - zmarszczyła brwi, uważnie jej się przyglądając.
- Coś w tym stylu. - Alison przygryzła wargę.
- Co?! - krzyknęła Ellie i złapała się obiema rękami za głowę. - Ja żartowałam z tą ekstazą i tabletką gwałtu! Jezu! Chcieliście mnie otruć? Jesteście normalni? Zaskarżę was! Boże, ja mogłam umrzeć! - dziewczyna krzyczała jak opętana chodząc po pokoju. Nie mogła się uspokoić nawet na chwilę. Była wściekła i zawiedziona. Myślała, że znalazła wspólny język z grupą, ale jak zwykle się nie udało. Straciła nadzieje na jakąkolwiek poprawę ich kontaktów, szczególnie po tym.
- Ale nie umarłaś. - powiedziała cicho Alison, zawstydzonym tonem. - Po za tym Niall na pewno nie chciał tego zro...
- Wiedziałam! Niall to mały popieprzony dzieciak. Jemu przydałby się dobry psychiatra, a nie terapeuta. - powiedziała. - Wybacz, za użycie słowa popieprzony. - dodała po chwili. - Ale to prawda.
- Spoko. - Alison machnęła ręką. - I tak wszyscy to wiemy, nie ma co się oszukiwać.
- A ja... jeszcze się z nim policzę.
*
Ellie zadzwoniła do Nialla i kazała mu się zjawić w jej domu. Nadal fatalnie się czuła i tak samo wyglądała. Zastanawiała się nad podłością ludzi i tym, że ona absolutnie nie mogłaby nigdy, przenigdy komuś zrobić czegoś takiego. Gdy tylko usłyszała dzwonek u drzwi, czuła, że zaraz eksploduje od nadmiaru wściekłości. Och, była taka zła! Jak Niall mógł jej to zrobić? Myślała, że naprawdę zaczyna dogadywać się z tą grupą. Niestety, nic nie ma za darmo. Zawsze coś musi się spieprzyć.
- Witaj drogi Horanie. - powiedziała ze sztucznym uśmiechem otwierając drzwi.
- Już wiesz? - zgadł chłopak wchodząc do środka.
- Nie, gdzież by tam. - machnęła lekceważąco dłonią.
- Naprawdę? - zdziwił się.
- Cholera jak mogłabym nie wiedzieć?! - wrzasnęła gwałtownie trzaskając drzwiami. - Dosypałeś mi narkotyku do soku? Kto tak robi?!
- No... chyba ja, tak myślę. - odparł drapiąc się po karku. - Słuchaj, chodzi o to, że cię nie lubię.
- I nawzajem. - powiedziała przez zaciśnięte zęby. - Ale nigdy nie dospałabym ci narkotyku do soku.
- Bo brak ci odwagi. - zauważył chłopak. - Trzeba sobie w życiu radzić.
- Nie. Trzeba być zwykłym dupkiem, żeby coś takiego zrobić. - powiedziała zakładając ręce na klatkę piersiową. - Odkręcisz to, albo pójdę z tym na policję. Rozumiesz? - posłała mu złowrogie spojrzenie.
- Zaczynasz mi przypominać naszą starą terapeutkę. - powiedział w zamyśleniu.
- Nie obchodzi mnie to! - wrzasnęła łapiąc się za głowę. Była wściekła jak nigdy. - Idziemy do komisji i odkręcasz to, rozumiesz?
- Tak jakby. - odpowiedział patrząc w podłogę. - Nie mogę iść na policję. Jestem za ładny na więzienie.
- Dlatego masz wyjście. Decyduj.
*
Kiedy Niall i Ellie wyszli z domu, w pomieszczeniu została tylko Olivia. Leżała na kanapie i grała na telefonie. Pukanie do drzwi odwróciło znacznie jej uwagę od tego, co robiła. Przewracając oczami wstała i skierowała się w ową stronę. Była wściekła, ponieważ ktoś przerwał jej jedną z jej ulubionych czynności.
- Czeg... - urwała widząc, że w progu stoi Bradley, czyli przystojny chłopak z grupy terapeutycznej. - O. - dokończyła, wyraźnie zbita z tropu. Nie wiedziała jak się zachować. Jeszcze nigdy żaden chłopak tak na nią nie działał.
- Witaj. - powiedział Bradley z rękami wciśniętymi w kieszeń.
- Ellie nie ma. Wyszła z Niallem głośno krzycząc.
- Nie przyszedłem do niej. - odpowiedział chłopak z szerokim uśmiechem.
- Och, więc... mojej drugiej siostry, Bethany również nie ma. - powiedziała, a jej głos niebezpiecznie drżał.
- Ona również nie jest osobą z którą chciałem się zobaczyć. - uśmiech nie schodził z twarzy Bradley'a. Oliv urwała nie wiedząc, co więcej powiedzieć. Po prostu stała i patrzyła na chłopaka. - Od razu zwróciłaś moją uwagę. Jeszcze nigdy nie czułem się tak przy żadnej dziewczynie. - Bradley z zahipnotyzowaniem wpatrywał się w Oliv, mówiąc jej te wszystkie rzeczy, które wmawiał każdej osobie, czy to chłopakom czy też dziewczyną. Miał w tym wprawę.
- Mówisz to każdej? - spytała, choć miała nadzieję na przeczącą odpowiedź.
- Oczywiście, że tak. - nagle chłopak głośno się roześmiał. - Naprawdę się na to nabrałaś? - zmarszczył brwi patrząc na nią w zdziwieniu. Dziewczyna przewróciła oczami zastanawiając się, jak mogła być taka głupia i uwierzyć temu seksoholikowi.
- Zależy ci tylko na seksie, co?
- Nie będę ukrywał, że tak. - odparł. - To co? Bzykasz się czy najpierw trzeba się z tobą umawiać?
- Boże, ale dupek z ciebie! - krzyknęła i już miała zatrzasnąć drzwi, ale wpadła na pewien pomysł. - W zasadzie to... najpierw się trzeba umawiać. To jak?
- No dobra. - wywrócił oczami z ciężkim westchnięciem. - Mogę cię zabrać na parę randek, ale góra cztery.
- Pasuje mi. - uśmiechnęła się zadziornie.
*
Tymczasem Ellie wprowadziła Nialla za kołnierz jego koszuli do gabinetu grubiej kobiety, która była u nich na inspekcji.
- No już! Przyznawaj się! - krzyknęła do chłopaka. - Mów co zrobiłeś, albo poniesiesz o wiele cięższe konsekwencje głupi gówniarzu!
- Widzi pani jak ona do mnie się zwraca? I tak jest cały czas, nawet na zajęciach terapeutycznych. Uważam, że trzeba coś z tym zrobić. Ona nas obraża, naśmiewa się z nas i obniża naszą samoocenę. - powiedział Niall, ale w tym momencie dostał po głowie od dziewczyny.
- Jeszcze słowo, a przysięgam, że... - urwała, ponieważ przerwała jej pulchna kobieta.
- Spokojnie. A ty małolacie siadaj. - wskazała palcem na krzesło. - Również jestem kobietą i wiem jak nasze prawa są ważne. Dlatego mów prawdę. Doszło do gwałtu, prawda?
- Co? Nie! - oburzyła się Ellie.
- Spokojnie maleńka. Wyglądasz na zgwałconą i poniewieraną przez tego dzieciaka. - powiedziała poważnym tonem kobieta.
- Nie zgwałciłem jej. - syknął przez zęby Niall. - Chciałaby. - prychnął. Ellie zacisnęła obie dłonie w pięść, starając się nie okazywać więcej wściekłości. - Chodzi o to, że dodałem jej narkotyku do soku.
- A potem zgwałciłeś?
- Nie zgwałciłem jej! - chłopak gwałtownie wstał z miejsca.
- Czy ktoś może to potwierdzić?
- Tak. Alison. Była przy mnie cały czas. - powiedziała Ellie.
- Mhm, a więc  lista potencjalnych gwałcicieli się poszerza. - odparła notując coś.
- Jeżeli dopisała tam pani Alison to.... - powiedziała blondynka.
- Rozumiem, że jesteś zirytowana. Również bym była, gdyby taki brzydal dopuścił się na mnie przemocy seksualnej, ale...
- Wolałbym zgwałcić panią niż ją. - rzekł Horan.
- Grozisz mi? - gruba kobieta wstała z miejsca.
- Nie, nie śmiałbym. - odparł już dość wystraszony chłopak.
- Mhm, dobrze. - z powrotem usiadła na swoim miejscu. - W takim razie oboje zaprzeczacie jakoby miało dojść do gwałtu. Więc jak to było?
- Ten oto siedzący tutaj gnojek, dosypał mi narkotyku do soku. Sama nigdy bym nie wzięła takiego świństwa. - powiedziała Ellie. - Wezwał też panią, aby zwolniono mnie z pracy. Nie chciałabym, żeby do tego doszło, mimo iż nienawidzę swojej grupy z całego serca w tym momencie. Pewnie wszyscy brali w tym udział.
- Wszyscy prócz Alison. - mruknął Niall.
- Mimo wszystko nie ostrzegła mnie, więc brała w tym udział. - powiedziała Ellie.
- I robi pani taką aferę z powodu narkotyku? - kobieta wybuchnęła gromkim śmiechem. Nie mogła powstrzymać głośnego rechotu, dlatego Niall i Ellie spojrzeli na nią jak na ostatnią dziwaczkę na świecie. - Och, dobrze. - dodała wycierając łzy. - Nie zwolnimy panią, ale na drugi raz, proszę nie zawracać mi dupy takimi pierdołami. Uważam, że dobra zabawa nie jest zła. Sama często popalam.
- Widać. - powiedział chłopak obrzucając ją obrzydzonym spojrzeniem.
- Swoją drogą podziwiam panią, że jeszcze go pani nie wyrzuciła za okno. - znowu się roześmiała.
- Taa, ja siebie też.
*
Ellie wróciła do domu, zupełnie wykończona. Narkotyki jeszcze nieco działały w jej organizmie i to dodatkowo potęgowało jej wybuchy złości. Normalnie taka nie była. Potrafiła się opanować i wiedziała kiedy należy się zachować poważnie i bez zbędnych emocji.
- To ja wychodzę! - krzyknęła Oliv zbiegając z góry.
- Gdzie? - dziewczyna zmarszczyła brwi.
- A czy to ważne? - wzruszyła ramionami. Postanowiła, że nie będzie informować swojej siostry o tym, że spotyka się z Bradley'em. Lepiej będzie, jeżeli pozostanie to tajemnicą.
- Z tym chłopakiem, który wychodził od ciebie?
- Yyy, tak, tak. - odpowiedziała dziewczyna.
- Coś kręcisz... - zauważyła Ellie, ale odpowiedział jej głośny trzask drzwi. Wzruszyła ramionami postanawiając dłużej nie zawracać sobie tym głowy i usiadła na kanapie. Wzięła do ręki pilota i włączyła telewizor, próbując znaleźć jakiś program godny uwagi.
- Grupa podrywu!!! - usłyszała czyjś krzyk i już doskonale mogła się domyślić do kogo należał.
- Nie dzisiaj. Nie teraz. Nie. Po prostu nie. - mruknęła pod nosem, już wiedząc, że nie uda jej się wymigać. Kiedy Chloe się na coś uparła, Ellie musiała wykonywać jej rozkazy.
- Ależ tak. Obiecałaś mi. - jęknęła wchodząc do salonu, odstrojona jakby wybierała się na imprezę. Ellie zmarszczyła brwi.
- A ty mi obiecałaś, że poznam tam fajnego chłopaka i co? Nie poznałam. - odpowiedziała wzruszając ramionami.
- Nawet tam jeszcze nie byłyśmy! - krzyknęła Chloe.
- Ale ja już czuje, że nie poznam, widzisz? Nie te wibracje. - powiedziała Ellie rzucając swojej przyjaciółce krótkie spojrzenie. Dziewczyna przewróciła oczami.
- Jesteś strasznie, ale to strasznie pesymistycznie nastawiona do życia. Nigdy nikogo nie poznasz z takim nastawieniem. Wątpię nawet czy kogokolwiek chcesz poznać.
- Chcę, ale... nie teraz, rozumiesz? Nie w tym momencie mojego życia. - powiedziała dziewczyna z głośnym westchnięciem.
- Okej. - Chloe wyjęła telefon ze swojej torebki i przystawiła go Ellie do twarzy. - Tu są zdjęcia facetów, którzy będą chodzić na grupę podrywu.
- Mój boże... - tylko tyle zdołała wykrztusić dziewczyna. Nie spodziewała się takich przystojniaków. Od razu założyła, że skoro to grupa podrywu to przyjdą tam sami nie nieudacznicy, którzy nie umieją sobie znaleźć dziewczyny z powodu swojej brzydoty, tymczasem zapowiadało się całkiem nie źle.
- Nadal nie chcesz tam iść? - ledwo Chloe wypowiedziała to pytanie, a jej przyjaciółka zerwała się gwałtownie z kanapy.
- Daj mi pięć minut, tylko się przebiorę! - krzyknęła biegnąc po schodach.
*
Olivia i Bradley znajdowali się w restauracji. Chłopak nieco zaczynał się nudzić. Nie przywykł do rozmów z dziewczynami. Zwykle od razu przechodzili do rzeczy. A głupia Oliv stawiała mu warunki do których nie mógł się przystosować. Czuł, że jeżeli zaraz nie dojdzie do czegoś między nimi to stąd wyjdzie. Zaczął postukiwać palcami o blat stołu, podczas gdy dziewczyna sączyła koktajl.
- Więc czym się interesujesz? - zapytała w końcu.
- Co? - chłopak jakby dopiero teraz wyrwał się z zamyślenia. - Przecież wiesz. - uśmiechnął się szeroko.
- Właściwie to nie. Nigdy o tym nie wspominałeś. - odpowiedziała.
- Seksem. - powiedział bez problemowo. Oliv przewróciła oczami.
- A czymś poza seksem?
- Lubię chodzić do sklepów.
- Naprawdę? Jakich?
- Sex Shopów. - odpowiedział ponownie się uśmiechając.
- Dobra, dość tego. Możemy nie rozmawiać o seksie, proszę?
- Masz z tym problem? - zmarszczył brwi. - Masz 16 lat, powinnaś już dawno to zrobić.
- A skąd wiesz, że nie zrobiłam?
- Hm, pomyślmy. Z jednej prostej przyczyny, zapewne nie masz pojęcia co to blowjob, racja?
- Oczywiście, że mam! - krzyknęła, jakby to było coś oczywistego. - Blow to cios, job praca, więc łatwo można połączyć ze sobą te słowa, prawda? - powiedziała drapiąc się po karku, ponieważ sama poczuła, że zrobiła z siebie idiotkę.
- Tak myślałem. - mruknął pod nosem. - Więc może pozwolisz, że nauczę cię paru rzeczy?
- Hej! - dziewczyna wstała gwałtownie z siedzenia. - Jestem szanującą się amerykańską dziewczyną! Powiedziałam, ze po pięciu randkach pójdziemy do łóżka, więc po pięciu randkach pójdziemy do łóżka! I ani o jedną krócej. A jeżeli chcesz dostać to, co mam do zaoferowania. - wskazała dłońmi na swoje ciało. - To bardziej się postaraj, bo ta kolacja? Pff. Nigdy nie byłam na niczym gorszym. Rozumiesz? - uśmiechnęła się sztucznie.
- Rozumiem. - kiwnął głową. - Więc gdzie chcesz pójść na drugą randkę?
- Chyba na pierwszą, bo tę cofam. Jest beznadziejna! Nie chcę takiej randki. - mówiąc to skierowała się w stronę drzwi i opuściła lokal będąc z siebie nie wiarygodnie dumna.
*
Chloe i Ellie weszły do dużego i przestronnego gabinetu i zatrzymały się w progu, gdy ujrzały sześciu chłopaków, zupełnie inaczej wyglądających niż na zdjęciach. Obie były zaskoczone.
- Nie wyglądają jak na tych zdjęciach. - mruknęła do swojej przyjaciółki Ellie.
- Nie zauważyłam. - odpowiedziała będąc równie wściekła. - Może pomyliłyśmy miejsca?
- Oby. - powiedziała Ellie i obie się odwróciły, by wyjść, ale zobaczyły Liama, który właśnie wchodził do środka.
- Ellie? Chloe? Co wy tu robicie? Och, no tak! Przyszłyście się ponabijać z mojej pracy, co? W takim razie zapraszam do drzwi wyjściowych. - wskazał na nie palcem.
- Nie, nie. Przyszłyśmy się nauczyć podrywu. - powiedziała Chloe pospiesznie.
- Ty? Nauczyć podrywu? - Liam wybuchnął głośnym śmiechem. - Rozumiem Ellie. Nawet sam bym jej to doradzał, ale tobie absolutnie.
Ellie miała ochotę pokazać mu środkowy palec, ale nie chciała robić z siebie jeszcze większej idiotki.
- Tak, ja też chcę się nauczyć flirtować. Widocznie dotąd robiłam to źle skoro nie mam faceta. - Chloe położyła dłonie po na swoich biodrach.
- Okej. Więc siadajcie, dziewczyny. - Liam wskazał na wolne miejsca.
- Przepraszam, że się wtrącę. - zaczęła Ellie zanim zajęła miejsce, a Chloe kazała w myślach jej się przymknąć. - Ale wyglądacie inaczej niż na zdjęciach, dlaczego?
- Dałem zdjęcie mojego kuzyna. - odezwał się pierwszy chłopak. - Myślałem, że jak dam swoje to mnie nie przyjmą. - spuścił głowę.
- W zasadzie dobrze myślałeś. - dziewczyna za późno ugryzła się w język. - A wy?
- Dałem zdjęcie modela. - powiedział inny chłopak.
- Brata. - odparł na to następny.
- Przyjaciela.
- Ojca.
W tym momencie zaległa cisza.
- No co? Jest ode mnie przystojniejszy! Często dodaje jego zdjęcia zamiast swoich. Na przykład na portalach randkowych.
- I to jest właśnie problem Ethana. Nie wierzy, że z takim wyglądem którakolwiek dziewczyna będzie jego. A to duży błąd, Ethan. - powiedział Liam. - Ty Ellie byś się z nim umówiła, prawda?
Dziewczyna przez dłuższy czas nie odpowiadała, toteż Payne rzucił jej mordercze spojrzenie.
- Ależ oczywiście! - powiedziała nagle. - Ethan, jesteś świetny. Trochę więcej pewności siebie, a każda dziewczyna będzie twoja!
- Naprawdę? - chłopak się rozweselił. - Ty byś się ze mną umówiła?
- No jasne...- dziewczyna podrapała się po karku. - Że bym się z tobą umówiła. - dodała kompletnie nie przekonana, co do tego pomysłu.
- Więc się umówisz? - Ethan wyglądał jakby miał zaraz eksplodować ze szczęścia.
- Yyy... - Ellie spojrzała na Liama wzrokiem szukającym pomocy. Nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. - Taaak.
- O boże! To pierwsze zajęcia, a ja już mam randkę! Liam, jesteś geniuszem! - Ethan podbiegł do niego po czym go uściskał.
- On? To ja idę z tobą na randkę. - mruknęła Ellie. Chloe próbowała ukryć chichot, więc zakryła usta dłonią, nie uszło to jednak uwadze jej przyjaciółki.
- Te zajęcia nie będą mi już potrzebne w takim wypadku, bo mam randkę! Narazka frajerzy. - pomachał im i wybiegł z gabinetu.
- Co się właśnie stało? - zapytał Jack.
- O mój boże! Jack, to ty? - Ellie dopiero teraz zdała sobie sprawę, że na zajęcia podrywu chodzi jej pacjent.
- Nie zauważyłaś mnie wcześniej? - zdziwił się chłopak.
- Wybacz, zlałeś się z tłem. - odpowiedziała dziewczyna. Jack spuścił głowę, udając, że wcale go nie zabolało.
- Okej, więc powróćmy do naszych zajęć. - Liam klasnął w dłonie. A Ellie myślała, jaką straszną jest idiotką, że dała się namówić swojej przyjaciółce, aby tu przyjść...
________________________
Zapraszam do komentowania! :)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

1x01

- Od kiedy chciała pani zostać terapeutką? - zapytała wysoka blond włosa kobieta z nienagannie ułożonymi włosami. Znajdowała się za biurkiem, siedząc naprzeciwko młodej dziewczyny, która postukiwała palcami o poręcz fotela w zdenerwowaniu. Po chwili dotarło do niej, że po dłuższej chwili milczenia, zostało jej zadane pytanie. Otrząsnęła się z rozmyślań i odpowiedziała:
- Od zawsze. To było moje marzenie odkąd pamiętam. Jako dziecko zawsze dużo rozmawiałam z rodzicami i właściwie byłam powodem dla którego się godzili. Potem i tak wzięli rozwód, ale nie miałam wpływu na to gdzie mój ojciec wsadza swojego penisa, więc... - urwała zdając sobie sprawę, że to co powiedziała było niestosowne. Odchrząknęła zmieniając temat: - To byłby wielki zaszczyt dla mnie móc tutaj pracować. Wprawdzie nie mam funduszy, aby zapewnić sobie jakieś wystawne biuro, ale mój dom jest całkiem nie zły. Mogłabym tam przyjmować pacjentów.
Nienagannie ufryzowana kobieta spojrzała na nią wzrokiem, który mógłby przeszyć na wylot. Ellie przełknęła głośno ślinę.
- To poważna praca. Nie ma z nią żartów, wiesz o tym prawda? - gdy dziewczyna kiwnęła głową kontynuowała: - Ale masz nie złe CV i widzę w tobie potencjał, dlatego przejmiesz grupę po pani Stafford, która skończyła 81 lat w tym roku i nieszczęśliwie się złożyło, że zmarła.
- Tak mi przykro. - powiedziała Ellie, gdyż bardziej tak wypadało niż naprawdę czuła smutek z tego powodu. - Ale przeżyła swoje. Niech spoczywa w spokoju.
- Była taka pełna życia... - ciągnęła dalej blond włosa kobieta. - Gdyby nie ten przeklęty autobus... - zacisnęła dłoń w pięść.
- Autobus? - zmarszczyła brwi. - Myślałam, że zmarła ze starości.
- Miała w sobie więcej witalności niż ty. - ucięła kobieta tonem przesiąkniętym wyższością, którą nad nią zapewne miała. Ellie kiwnęła głową. Nie miała się co oszukiwać. Nie była wcale okazem zdrowia na jaki mogła wyglądać. Borykała się z kilkoma problemami, a żeby nie powiedzieć wieloma.
- Co to za grupa? - zapytała nagle.
- I tu się zaczynają schody... - zaczęła kobieta od której zależało czy Ellie dostanie wymarzoną pracę czy raczej pójdzie na dno, jak większość Amerykanów po studiach, czyli krótko mówiąc, zostanie bezrobotna. - Pani Stafford była nie zwykle cierpliwą osobą, ale potrafiła być również nie zwykłą suką, dlatego tak dobrze jej szło prowadzenie tej grupy. Ty niestety wydajesz się być jej zupełnym przeciwieństwem. - westchnęła niezadowolona jak się zdawało.
- Potrafię być suką. - zapewniła ją dziewczyna, bez przekonania.
- Tak? - uniosła do góry jedną brew. - W takim razie co powiesz na moje stwierdzenie, że w życiu nie widziałam gorszej fryzury niż twoja, a w tej czerwonej szmince wyglądasz jak tania dziwka z ulicy.
Ellie patrzyła na nią przez moment nim jej kąciki ust uniosły się do dołu. Wyglądała jakby miała się rozpłakać.
- Dlaczego mówi mi pani takie okropne rzeczy? Nie mówi się tak do drugiej osoby. To oznaka braku kultury i szacunku. - powiedziała drżącym tonem.
- Tak jak mówiłam. - westchnęła jeszcze głośniej. - Brak ci charakteru, dlatego nie jestem pewna czy podołasz tej grupie.
- Dam radę. Jestem ambitna i tak łatwo się nie zniechęcam. - powiedziała tym razem stanowczo.
- Zgoda. Tu masz kilka informacji o nich. - podała jej parę białych kartek, na których rozpisane były imiona i nazwiska pacjentów.
- Siedmioro pacjentów? - Ellie posłała jej krótkie spojrzenie, nim ponownie nie spojrzała na kartki.
- Cóż, to jak rzut na głęboką rzekę, ale podobno łatwo się nie zniechęcasz. - uśmiechnęła się sztucznie.
- Bo tak nie jest, ale... chyba powinnam zmienić zdanie. - powiedziała lekko przerażona. - Co my tu mamy... Bradley Green 19 lat, uzależniony od seksu. Jak ja mam sobie z tym poradzić? - popatrzyła na kobietę wyczekująco. - A jak zgwałci mnie? O mój boże. Zostanę zgwałcona przez 19 - nastolatka. - jęknęła.
- To trudny, ale wrażliwy chłopak. - sprostowała ją kobieta. - Tak twierdziła przynajmniej pani Stafford.
- Dobrze, jedźmy dalej. Louis Tomlinson 24 lata, problem z przystosowaniem się do środowiska. Co on, jakieś zwierzę, że się nie może dopasować? - zdziwiła się Ellie.
- Według pani Stafford Louis jest dość specyficzną osobą, ale to dobry chłopak. Lubi modę i ma obsesję na punkcie swoich włosów. - stwierdziła kobieta.
- Mam nadzieje, że włosów na głowie. - wyrwało się dziewczynie. Za późno ugryzła się w język. - Ma rodziców pastorów? Sądziłam, ze jest gejem. Każdy chłopak, który lubi modę i ma super fryzurę jest homo.
- Został wychowany w bardzo wierzącej rodzinie, dlatego pani Stafford podejrzewała, że on nawet nie wie, że może być gejem. Ale to oczywiście tylko spostrzeżenia nie dawno zmarłej kobiety.
Ellie kiwnęła głową.
- Niall Horan 23 lata, typ imprezowicza, nie bierze życia na serio, na terapie wysłali go rodzice grożąc odcięciem od pieniędzy. - Ellie uniosła do góry brwi. - To będzie ciężki przypadek. Nie przyszedł sam z siebie tylko został zmuszony, dlatego dogadanie się z nim będzie nie lada wyzwaniem.
- Masz rację, chociaż pani Stafford się to udało. Bardzo ją polubił, podobno dawała mu dodatkowe pieniądze, za brak przeklinania i obrażania innych członków. - stwierdziła blondynka zakładając nogę na nogę. - Będziesz miała trudne zadanie, współczuje ci. - uśmiechnęła się sztucznie. Ellie miała ochotę pokazać jej środkowy palec, ale nie tak ją wychowywano.
- Harry Styles 23 lata, kocha trawkę, ale często się po niej obnaża w miejscach publicznych. Sąd skierował go na terapię. A to ciekawe. - powiedziała na moment podnosząc wzrok na kobietę za biurkiem.
- Nie taki diabeł straszny jak go malują. Pani stafford mówiła, że to uroczy, ale zagubiony chłopak. Zapisała się do niego nawet na jogę.
- To dobrze. Potrzebny mi ktoś normalny w tej grupie o ile tak mogę powiedzieć o zboczeńcu. - powiedziała Ellie lustrując wzrokiem dalszych pacjentów. - Alison Reynolds 24 lata, problem z alkoholem, została skierowana na przymusową terapię po tym jak spowodowała wypadek samochodowy. Ugh, nienawidzę nie odpowiedzialnych ludzi, mogła kogoś zabić. Nie wie co to odwyk?
- Była na nim cztery razy. - kobieta pokazała to na palcach. - Nic nie pomogło. Dalej pije. Nie wiadomo dokładnie dlaczego. Pani Stafford była bliska odkrycia tego, ale cóż, zmarła.
Ellie kiwnęła głową. Nie podobało jej się, że cały czas nienagannie uczesana kobieta przypominała jej, że pani Stafford zmarła, tak jakby to była jej wina! A przecież  tak nie było. Nie prowadziła tym cholernym autobusem.
- Kontynuując Jack Connor 25 lat, cierpi na niskie poczucie wartości, ma depresje. Rodzina ze wstydu się od niego odwróciła. Jak tak można? - oburzyła się. - To potwory, a nie rodzina. Biedny chłopak.
- Pani Stafford miała go po dziurki w nosie, ciągle narzekał i mówił jaki jest beznadziejny.
- Podniosę go na duchu. - postanowiła Ellie. - I ostatni: Zayn Malik 25 lat, ma kłopoty z agresją, pobił kochanka swojej byłej dziewczyny. Cóż, to nie takie znów okropne. Nie jeden facet pobił nowego chłopaka swojej ex.
- Trafił do szpitala w stanie krytycznym. Ponadto jego skóra gdzieniegdzie była podpalona. Nadal uważasz, że to nie takie okropne?
- I ja mam przyjmować go w swoim domu? Nie wiem czy się na to piszę. - Ellie zaczęły nachodzić wątpliwości. Cholera! Chciała tego odkąd była dzieckiem, a teraz? Chce zrezygnować kiedy była o krok od spełnienia marzeń? Nie wiedziała, co ma zrobić. Zaryzykować czy stchórzyć?
- Przyjmiemy kogoś innego. Ta decyzja należy do ciebie.
W tym momencie drzwi się uchyliły i do pomieszczenia zajrzał młody chłopak.
- Już? Skończyło się nudne przesłuchanie?
Kobieta uniosła do góry jedną brew, zastanawiając się kim on jest? Ellie postanowiła wytłumaczyć.
- To Liam. Mój były. Podobnie jak mój ojciec ma kłopoty  z wsadzaniem penisa w jedno miejsce. - potem spojrzała na nią zawstydzona. - Proszę wybaczyć. Kiedy jestem zdenerwowana nie wiem co mówię.
- W każdym razie... - odchrząknęła kobieta. - Decyzja należy do ciebie. - dodała. Ellie kiwnęła głową, podziękowała jej i wyszła ze swoim byłym z gabinetu.
                                                                                        ***
W samochodzie dziewczyna odetchnęła z ulgą, że to okropne przesłuchanie dobiegło końca. Ma tę pracę! Naprawdę ją ma. Tylko nie była pewna czy nadal ją chce. Wredna kobieta nie będzie czekać w nieskończoność na jej decyzję i być może już jutro postanowi przyjąć kogoś innego, machając Ellie na pożegnanie. Liam prowadził autem. Spojrzał na nią z ukosa, przypominając sobie, to co powiedziała w gabinecie i roześmiał się.
- Co cię tak bawi? - zapytała.
- Przypomniałem sobie to, co powiedziałaś w środku. - odpowiedział w rozbawieniu.

- No co? Nie moja wina, że mnie zdradzałeś! - odparła oburzona.
- Zdradziłem. - sprostował. - To był raz w dodatku po pijaku.
- Nie ważne ile to było razy. - machnęła ręką. - Ważne, że to zrobiłeś.
- Mój ojciec przybił by mi piątkę, a ty marudzisz. - westchnął.
- Ach, tak? A gdybym ci powiedziała, że ja również miałam romans?
- Co? Gdzie? Z kim? Kiedy? - pytania wylatywały z jego ust, niczym pociski. O mało nie wjechał w ciężarówkę z tego wszystkiego. Ellie wybuchnęła śmiechem.
- Zazdrośnik. - skomentowała. Liam postanowił zmienić temat. Nie lubił kiedy ktoś wmawiał mu, że był zazdrosny kiedy w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Zerwali pół roku temu. Wprawdzie nadal się przyjaźnią, ale nie wiedział czy z sentymentu czy to była prawdziwa przyjaźń z krwi i kości.
- Przyjmiesz tę pracę? Moim zdaniem powinnaś. Jesteś po studiach, a musisz zarabiać. Wychowujesz dwie siostry. Sama, pragnę ci przypomnieć.
Tak, Ellie od dwóch lat sama zajmowała się siostrami. Jej mama wyjechała bez słowa pożegnania robić karierę, a ojciec zmarł. Kiedy jeszcze studiowała dorabiała w McDonaldzie, ale ledwo wiązała koniec z końcem. Teraz chciała, aby było inaczej. Chciała zapewnić swoim siostrą godne warunki.
- W porządku. Później zadzwonię, że biorę tą pracę. - postanowiła. Ta grupa to zapewne będzie nie lada wyzwanie, ale Ellie od dziecka kochała wyzwania.
                                                                                ***
Ellie od progu usłyszała czyjąś kłótnie. Z łatwością przyszło jej domyślenie się, że odpowiedzialne za nią są jej siostry, które nie umiały przeżyć dnia bez dokuczania sobie. Dziewczyna przystanęła na moment, kiedy z ust jej starszej siostry popłynęły słowa:
- Dam ci sto dolarów, tylko nie mów nic Ellie.
Beth prychnęła pod nosem.
- Naprawdę myślisz, że przekupisz mnie tym?
Ellie uśmiechnęła się pod nosem. Zawsze uważała, że Beth jest mądra i nie nabierze się na takie sztuczki. Mina jej zrzedła kiedy usłyszała dalszą cześć zdania:
- Za to nawet nie kupie sobie porządnego teleskopu! Daj mi więcej, jeżeli tak ci zależy na tej tajemnicy.
W tym momencie dziewczyna weszła do kuchni, skąd dobiegała rozmowa. Założyła ręce na klatkę piersiową i starała się udawać oburzoną, chodź w sumie naprawdę tak było, po tym czego się dowiedziała.
- O czym mam się nie dowiedzieć? - zapytała i czekała na odpowiedź. Obie siostry wyglądały na zbite z tropu i zdawało się, że nie wiedzą jak zareagować na kierowane oskarżenia pod ich adresem.
- O tym, że dostałam piątkę z matmy. - wypaliła Olivia. - Zawsze miałam same pały i teraz jak w końcu zyskałam dobrą ocenę, pomyślałam, że poczujesz się rozczarowana tym, że zbaczam z ukierunkowanego przeze mnie toru.
- Oliv, naprawdę myślisz, że dam się na to nabrać? - Ellie spojrzała na nią wyczekująco. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Warto było spróbować.
- A więc? - kontynuowała, ale usłyszała jakiś dźwięk, jakby ktoś zbiegał po schodach. Zainteresowana udała się szybko w tym kierunku, a Olivia błagała w duchu, aby tej osobie udało się uciec jak najszybciej. - Kim jesteś i co robisz w moim domu, prawie nagi? - zapytała dziewczyna będąc w nie małym szoku. 16 - letni chłopak, ubrany w same bokserki spojrzał na nią przerażony i starał się lekko uśmiechnąć, chcąc rozładować napięcie. - Proszę, powiedz, ze nie jesteś chłopakiem Beth. Chce nadal myśleć, że jest małą niewinną dziewczynką. - mruknęła.
- Jake przyszedł do mnie. - powiedziała Olivia podnosząc do góry rękę, jakby się zgłaszała do odpowiedzi.
- Ja i on? fu. Ma włosy w dziwnych miejscach. - odezwała się Beth, a Ellie spojrzała na nią zaskoczona.
- W jakich miejscach i skąd o tym wiesz? - bała się odpowiedzi swojej siostry, ale taka była Beth. Zawsze jasno mówiła o czym myśli i nie bała się krytyki. Mimo iż miała 13 lat to była na swój wiek wyjątkowo inteligentna. To w niej Ellie najbardziej podziwiała.
- Weszła w nieodpowiednim momencie, ale to naprawdę nie była moja wina! Mówiłam jej, że jestem zajęta przez najbliższą godzinę. - powiedziała Olivia, a Ellie złapała się za głowę, mówiąc, że za dużo informacji jak na 10 sekund.
- Chciałam pożyczyć długopis. - broniła się dziewczynka.
- I dziwne jęki wcale cię nie odstraszyły? - odpowiedziała jej na to siostra.
- Stop! - krzyknęła Ellie takim głosem, który nawet ją przeraził. - Ty wychodzisz z tego domu i już nigdy więcej się w nim nie pojawiasz. - wskazała na Jake'a. - Tam są drzwi! No raz, szybciutko. - klasnęła w dłonie, a chłopak kiwnął głową i wręcz podbiegł do drzwi. Oliv wywróciła oczami i chciała iść na górę, ale Ellie ją zatrzymała, łapiąc ją za ramię.
- O nie moja panno! Ty zostajesz tutaj. Musimy poważnie porozmawiać o tym, co tu się wydarzyło.
- Przecież to jasne. Uprawiali seks. - powiedziała Beth wzruszając ramionami.
- Zamknij się! - wrzasnęła Olivia. - To nie był typowy seks. Coś w ten deseń, ale nie doszło no wiesz...


- O mój boże! Nie chcę tego słuchać. - Ellie zatknęła uszy. - Lala, moja siostra nadal jest dziewicą, lala, nie wie co to seks, lala, nie umawia się z chłopakami, lala.
- Przerażasz mnie. - powiedziała dziewczyna otwierając szeroko oczy.
- Dobra. - Ellie ponownie spojrzała na swoją siostrę. - Chce się teraz skupić na mojej nowej pracy, a nie na puszczalskiej siostrze.
- Hej! - obruszyła się Oliv.
- Nie okłamuj się. - Beth dotknęła ramienia siostry, idąc schodami na górę. Dziewczyna pokazała jej język i kazała nie wtrącać się w jej życie, a potem sama uciekła do swojego pokoju. Ellie wzięła głęboki oddech. Opiekowanie się dwójką dorastających dziewczyn wcale nie było proste, ale myślała, że to będzie o wiele mniej skomplikowane zadanie, kiedy się tego podejmowała. Jednak teraz wolała się skupić na tym, że już jutro przyjmie do swojego domu pierwszych pacjentów. To będzie nie lada wyzwanie, ale w sam raz coś dla niej. Zobaczy czy sobie z tym poradzi, bo w końcu to nie mogło być aż tak trudne, prawda?
*
Kiedy Ellie piła kawę w kuchni, do środka weszła jej najlepsza przyjaciółka Chloe. Była jej zupełnym przeciwieństwem. Zadziorna, pewna siebie, nie mająca kompletnie problemu ze zdobywaniem facetów. Wręcz się do niej kleili, a ona z tego korzystała. Charakterem mogła się równać z Olivią. Może dlatego tak bardzo się lubiły? Chloe uczyła ją flirtować, a Oliv z chęcią korzystała z tych nauk.
- Witaj przyjaciółeczko. Liam mówił, że zdobyłaś pracę. - powiedziała z szerokim uśmiechem. - Dlaczego się tym nie chwaliłaś? To świetna wiadomość! Trzeba to jakoś uczcić. Może imprezą w klubie?
- Spasuje. - odpowiedziała wznosząc kubek z kawą do góry. - Mam poważniejsze problemy. Olivia prawdopodobnie nie jest dziewicą.
- Dopiero?! Ile ona ma już lat? 15?
- 16. - sprostowała Ellie. - To jeszcze dziecko.
- Dzieckiem była w wieku 6 lat, teraz jest kobietą. - powiedziała Chloe, siadając obok przyjaciółki.
- Ty w tym wieku przeżyłaś swój pierwszy pocałunek. - odparła ze śmiechem dziewczyna.
- To całowania z języczkiem musiałam poczekać do 10 roku życia. - mruknęła nie zadowolona. - Wiesz, moi rodzice trzymali mnie krótko.
Ellie wybuchnęła głośnym śmiechem.
- Ty byłaś dziewicą do 18 roku życia, chociaż nadal się zastawiam czy nią czasem nie jesteś. - kontynuowała Chloe. Ellie uderzyła ją w ramię.
- Liam może ci potwierdzić, że nie.
- No tak. Zapomniałam, że to był twój jedyny chłopak. - Chloe wywróciła oczami. - W każdym razie zamiast przejmować się siostrą i jej życiem seksualnym idź się zabaw i bierz coś z życia! Jesteś młoda, powinnaś się upijać w klubach i sypiać z przypadkowymi kolesiami. Dlaczego nie jesteś
normalną dziewczyną?
- Mówiąc to masz na myśli: dlaczego nie jestem taka jak ty? - Ellie uniosła do góry jedną brew.
- Coś w tym stylu. - odpowiedziała wstając i otworzyła lodówkę, szukając jakiegoś napoju alkoholowego, którego mogłaby się napić. Nic takowego jednak nie znalazła, toteż wyjęła puszkę z colą. - Co to za grupa terapeutyczna?
- 7 osób, które będę musiała przyjmować w swoim domu z powodu braku funduszy na własny gabinet. Jeden chłopak jest uzależniony od seksu. Już się boję. Zapewne kiedy mnie zobaczy nie będzie się mógł powstrzymać przed zaciągnięciem mnie do łóżka.
Chloe roześmiała się tak wymownie, że Ellie poczuła się urażona.
- W każdym razie, czuje, ze to będzie ciężki orzech do zgryzienia, ale wierzę, że temu podołam. - zapewniła, chociaż nie była pewna czy chciała przekonać swoją przyjaciółkę czy siebie.
- Czyli nie idziesz ze mną do klubu? - zapytała Chloe, już wiedząc, jaka będzie odpowiedź. Ellie potrząsnęła głową.
- Muszę pilnować drzwi pokoju mojej siostry, aby żaden przybłęda nie pomylił numeru domu i nie zatrzymał się u niej w łóżku.
- Pamiętaj, ze są też okna! - powiedziała na odchodne Chloe, a dziewczyna wywróciła oczami i schowała twarz w dłoniach. Czuła, że dzisiaj nie uśnie.
*
Następnego dnia, Ellie od rana przygotowywała się na przyjęcie swoich pacjentów. Nawet wymieniła kwiaty w wazonach na świeże, wszędzie poodkurzała, wyczyściła łazienkę i upiekła ciasteczka. Nie sądziła, że będzie to aż tak stresujące. Chciała wypaść jak najlepiej. Pierwszą osobę, jaką powitała był Bradley. Jego najbardziej się obawiała. Cały czas rzucała mu spojrzenia, aby zobaczyć jego reakcję na nią. Starała się również ubrać tak, aby najwięcej partii ciała pozostawało zakryte. Miała nadzieje, że chłopak nie będzie na nią patrzył jak na obiekt seksualny.
- Proszę, usiądź tam. - wskazała ruchem ręki na kanapę. Chłopak nawet nie odezwał się słowem. Nie wiedziała czy to dobry znak czy też nie. Następną osobą był Louis. - Zajmij miejsce gdziekolwiek chcesz. - powiedziała w stronę chłopaka. - Nie chcę, abyś pomyślał, że coś ci wmawiam.
- Okeeej. - odpowiedział Louis, nie do końca rozumiejąc o co chodzi dziewczynie. Gdy reszta osób się pojawiła i usadowiła się na kanapie, mimo początkowego kłopotu, kto obok kogo ma siedzieć, Ellie zajęła miejsce naprzeciwko nich w fotelu. Wzięła głęboki oddech i wskazałam palcem na ciasteczka znajdujące się na stoliku.
- Może ktoś ma ochotę? - uśmiechnęła się nerwowo. Przez chwilę nikt się nie odzywał.
- Czy są z dodatkiem marihuany? - spytał Harry. Ellie otworzyła szeroko oczy.
- Nie.
- A więc podziękuje. - odpowiedział odstawiając ciasteczko z powrotem na talerz. Dziewczyna westchnęła. Czuła, że nie będzie łatwo.
- Pani Stafford miała własny gabinet. - powiedział Niall rozglądając się po pomieszczeniu.
- Ale pani Stafford wpadła pod autobus. - Ellie za późno ugryzła się w język. - W każdym razie, może przejdziemy do waszych problemów, co?
- Ty tu jesteś terapeutą. - odpowiedział Horan.
- Mniej więcej wiem z jakimi problemami się borykacie, ale chcialabym abyście o nich opowiedzieli. Niall, może ty zaczniesz? - spojrzała na chłopaka, który grał w grę na telefonie. Wzruszył ramionami.
- Moim problemem jest siedzenie w domu jakieś dziwaczki. - odburknął.
- Auć. - odezwał się Louis.
- Cóż, to było mocne, ale rozumiem, że potrzebujecie czasu na przyzwyczajenie się do mnie. Louis?
- Ja byłem przyzwyczajony do pani Stafford. Nie sądzę bym się przyzwyczaił do kogoś z tak niskim poczuciem mody. - powiedział, a Ellie starała się uregulować oddech.
- Czy ktoś w tej grupie ma problem nie związany ze mną? - zapytała donośnym tonem. Nikt się nie odezwał. - Harry, może ty?
- Aktualnie moim problemem jest to, że w tych ciasteczkach nie ma marihuany.

Ellie przewróciła oczami. W tym momencie z góry zeszła Olivia.
- Słuchaj, czy mogę... - urwała widząc zgromadzonych ludzi. - Chyba przyszłam nie w porę.
- Absolutnie się nie zgadzam. - odezwał się Bradley odwracając się w stronę dziewczyny. Oliv uśmiechnęła się.
- Jesteś bardzo miły, dzięki. - przygryzła wargę. Ellie widząc to musiala zainterweniować.
- Bradley, jesteś uzależniony od seksu, prawda? - spojrzała na niego wyczekująco.
- Ale mogę to zmienić. - powiedział nadal patrząc na Olivie, która uśmiechała się jak zakochana nastolatka.
- Nie, nie możesz. To przypadłość na całe życie. - powiedziała stanowczym tonem.
- Czy terapeuta powinien mówić takie rzeczy? - zapytała Alison.
- Cicho. - syknęła Ellie, widocznie już zdenerwowana. - Olivia czy nie miałaś czasem odrobić lekcji?
- Nie wydaje mi się.
- Ale mnie się wydaje. - powiedziała ostrym tonem. - No już. - wskazała ruchem głowy na schody. Dziewczyna westchnęła ciężko i popędziła na górę. Bradley ponownie spojrzał na Ellie.
- Masz piękną siostrę. Teraz wiem po kim odziedziczyła urodę.
- Oh, dzięki to... zaraz, zaraz. Znam twoje gierki. Nie przekabacisz mnie, aby zaliczyć Oliv. - powiedziała.
- Cóż, warto było spróbować. - westchnął.
- Ktoś jeszcze ma jakiś problem? - zapytała.

- Ja. - Jack podniósł rękę.
- Słucham.
- Wszyscy mnie nienawidzą. - jęknął.
- Ja nie. - uśmiechnęła się dziewczyna.
- Ty się nie liczysz. - odpowiedział.
- Okej Jack, widzę, że musimy poćwiczyć nad kulturą osobistą. A teraz dziękuje za dzisiejsze spotkanie, która dobiega powoli końca. - powiedziala udając, że patrzy na zegarek.
- Mamy jeszcze 20 minut. - zauważyła Alison.
- Naprawdę chcesz wdawać się ze mną w dyskusję? - Ellie zmrużyła oczy. - Widzimy się jutro, tak?
Nikt nie kiwnął głową. Dziewczyna westchnęła.
- Do zobaczenia.
Wszyscy zaczęli wstawać i się zbierać. Kiedy wyszli na zewnątrz Niall powiedział:
- Musimy się jej pozbyć.
- Zdecydowanie. - przytaknął Harry. - Jak może podawać ciastka bez marihuany?
- Nie o to mi chodzi... zaraz, to genialny pomysł! - powiedział Horan. - Dodasz do jej ciastek marihuany i wezwiemy komisję, która ją zwolni! Dostaniemy nową terapeutkę z własnym gabinetem.
- Naprawdę uważacie, że to dobry pomysł? - zapytała Alison.
- Kazała ci się zamknąć. - przypominał jej blondyn.
- Fakt. - kiwnęła głową. - Ale to mega wredne. Nie wiem czy na to zasługuje.


- Mnie wszystko jedno. - powiedział Zayn pierwszy raz się odzywając. - Może się rozbierze na haju. Dawno nie widziałem nagiej kobiety.
- Fu. Naga kobieta. - Louis wzdrygnął się, a reszta posłała mu dziwne spojrzenia. - Nadal nie jestem gejem! Przestańcie! Pogódźcie się z tym, że jestem hetero!
- Ok, zgadzam się. Na pewno w duchu mnie nienawidzi. - powiedział Jack.
- Nie dała mi przelecieć swojej siostry. - powiedział Bradley.
- A czy to dla ciebie jakiś problem? - zapytała Alison.
- Nie. - odparł wzruszając ramionami.
- Czyli postanowione. Jutro pozbywamy się naszej okropnej terapeutki. - powiedział Niall zacierając ręce z podekscytowania.
*
Tymczasem Ellie opadła na kanapę z westchnięciem. Nie sądziła, że to będzie takie trudne zadanie. Miała nadzieje na coś prostszego. Czy nie może mieć normalnej pracy? Tak trudno o nią w dzisiejszych czasach. A ona dostała chyba jedną z najtrudniejszych jakie można było dostać. Poszła do kuchni. Musiała zrobić sobie ziółka na uspokojenie, ponieważ czuła, że długo tak nie pociągnie. Gdy wstawiła czajnik na gaz, ktoś wszedł tylnymi drzwiami.
- Hej. Jak tam grupa? - zapytał Liam przygryzając jabłko.
- Jednym słowem: tragedia. Oni nawet nie chcą współpracować. - jęknęła dziewczyna.
- Musisz nakazać im dyscyplinę. - powiedział chłopak siadając. - Nie od razu Rzym zbudowano. Na to potrzeba pracy. Najważniejsze to wzbudzić r e s p e k t. Oni muszą cię szanować.
- Wiem, ale jak to zrobić? - Ellie wydęła wargi.
- Bądź stanowcza. Zagróź, że wyrzucisz ich z grupy.
- To akurat by im pasowało. - powiedziała wyciągając z szafki kubek.
- Fakt. - Liam ponownie przygryzł jabłko. - A więc zrób słoik kary.
- Słucham? - Ellie zmarszczyła brwi.
- Za każde chamskie zachowanie będą wrzucać 100 dolarów do słoika. Wiesz ile kasy zarobisz?
- Hm, to mnie jakoś specjalnie nie pociesza, ale dobry pomysł. - powiedziała wlewając wodę z czajnika do kubka. - Dzięki, Liam.
- Do usług. - chłopak uśmiechnął się szeroko.
- Mam dla ciebie małą radę... - zaczęła Ellie.
- Tak, tak wiem. Mam nie wsadzać na drugi raz penisa tam gdzie nie powinienem. - mruknął Payne.
- Tak, to też. - kiwnęła głową ze śmiechem. - Ale najważniejsze to nie kładź ogryzka  po jabłku na moim stole. - wskazała palcem. Liam uśmiechnął się.
- Wybacz.
*
- Dzień dobry. Chciałbym poinformować, że moja terapeutka regularnie uczestniczy w sesjach pod wpływem narkotyków. - powiedział Niall przez telefon. - Robi się po nich bardzo wulgarna, a jej zachowanie... zresztą, może sam pan przyjdzie ocenić? Jutro na przykład?
- Dziękuje za poinformowanie nas. Oczywiście przyjdę na inspekcję. - odpowiedział mężczyzna w słuchawce.
- Znakomicie. Dziękuje. - Niall z szerokim uśmiechem się rozłączył. - Już po tobie, suko. - powiedział do siebie.

Misja zakończona sukcesem.