środa, 10 lipca 2013

One direction 4 odcinek 86

One direction 4
Odcinek 86
Louis siedział w domu swojej mamy i grał na telefonie. Ona tymczasem przymierzała wciąż to nowe stroje. Chłopaka nieco zainteresowała cała ta sprawa. W końcu nie słyszał, żeby jego mama miała jakiś bankiet czy przyjęcie. Postanowił ją o to spytać gdy kolejny raz zeszła z góry mu się pokazać.
- I jak słonko? – spytała z promiennym uśmiechem.
- Zajebiście mamuś. A tak właściwie na jaką to okazję?
- Jak to na jaką? Na rozwód ma się rozumieć. – odpowiedziała nieco zirytowana jego brakiem wiedzy. Louis zmarszczył brwi. Kompletnie o tym zapomniał! Sprawa rozwodowa! No tak! Przecież jego rodzice jeszcze jej nie mieli.
- A to jeszcze nie było? – zapytał wyraźnie zdziwiony.
- Oczywiście, że nie było, słonko. – odpowiedziała po czym się roześmiała. W tym momencie Louis poczuł się okropnie źle. Jego rodzice biorą rozwód? Niby wiedział, że kiedyś do tego dojdzie bo od dawna nie są razem ale teraz dopiero zdał sobie sprawę, że to się dzieje naprawdę. Jego rodzice już nigdy nie będą razem a on musi się z tym pogodzić. Zaczął panikować. Nie wiedział co ma zrobić.
- Mamo, wiesz co? Źle się czuje. Chyba pójdę do domu. – powiedział po czym zszedł z kanapy. Christina spojrzała na niego zatroskanym wzrokiem.
- Co się dzieje, słonko? – spytała.
- Nic mamuś, naprawdę. – odpowiedział z lekkim uśmiechem. – Po prostu obiecałem Harre’mu, ze zaraz przyjdę i no wiesz, chcę dotrzymać umowy. To cześć.
Gdy Louis był przy drzwiach, jego mama zapytała:
- Na pewno wszystko okej? Wiesz, spieszę się, ale możemy porozmawiać jeśli byś chciał …
- Nie, naprawdę wszystko jest okej. Jeśli byłoby coś nie tak to nie dusiłbym tego w sobie. Przecież mnie znasz, prawda? Mówię prosto z mostu o co mi chodzi.
- Niby tak ale sporo się ostatnio zmieniłeś. Od rozstania z Karen jesteś … jakiś inny. Nawet moje i taty rozstanie tak tobą nie oddziałało jak to, że …
- Cześć, mamuś. – przerwał jej i wyszedł z jej domu.
                                                                                  ***
Juliette nadal nie wiedziała co ma zrobić w sprawie rodziców. Wiedziała, ze będzie musiała wybrać z którym zamieszkać. To było dla niej bardzo trudne i nadal nie rozumiała jak mogą dać jej taki wybór? Była szczęśliwa, że Niall cały czas przy niej jest. To wspaniały chłopak i bardzo się cieszyła, że na niego natrafiła. Oboje siedzieli właśnie w domu One direction na kanapie i oglądali TV. Nagle z góry zszedł Liam, który zaczął krzyczeć na ich widok.
- Co ci jest? – spytał Horan.
- Co wy tu robicie? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Przyszliśmy obejrzeć telewizję. – powiedział bezproblemowo Niall.
- A nie możecie u siebie tego robić? Nie to, że was wyganiam ale też macie TV, co?
- No niby mamy ale … jakoś tak tęskno mi było do was a Juliette nasz dom źle się kojarzy po wczorajszej kłótni z jej rodzicami. Oboje chcieliśmy się stamtąd wyrwać.
- Co mam zrobić? – westchnęła Jul. – Nie wiem, którego rodzica wybrać! To takie dołujące! Mam ochotę ryczeć! – krzyknęła schodząc z kanapy.
- To proste: Zrób listę wad i zalet twoich rodziców a łatwiej ci będzie podjąć decyzję. Jeśli oni mogli dać ci taki wybór to ty także możesz postąpić trochę nie fair, co? – powiedział Payne a parę zdziwiła jego bystrość. Nigdy by się nie spodziewali że ich przyjaciel także myśli! Coś nowego. Juliette pokiwała głową z uznaniem i wróciła na swoje miejsce.
- Masz rację. Zrobię listę wad i zalet. Potrzebuje tylko kartki.
Li podał jej notesik, który leżał na komodzie a Niall długopis. Dziewczyna tymczasem zaczęła się zastanawiać nad ich wadami i zaletami. Nigdy tak dogłębnie nie rozpatrywała cech swoich rodziców. Nie miała pojęcia czy zacząć od mamy czy od taty … hm, stwierdziła, że wylosuje.
Tymczasem do domu wrócił załamany Louis. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Sprawa jego rodziców była poważna. Już nigdy nie będą razem … nie kochają się … huczało mu w głowie. Było mu mega smutno. Wiedział, że mimo wszystko nadal go będą kochać ale … to nie znaczyło, że nie mógł być wściekły na nich, że coś takiego mu zrobili.
- Cześć Lou. Co tam? – spytał Niall.
- Do bani. – odburknął wchodząc po schodach na górę.
- Czy to nie dziś ma się odbyć rozprawa twoich rodziców? – zaczął się zastanawiać  Liam.
- Skąd to wiesz? – Louis zatrzymał się w połowie schodów.
- Pisało na „ploteczki.pl” – odpowiedział z szerokim uśmiechem. – Wiesz to moja ulubiona strona plotkarska. Na przykład ostatnio pisało, że Niall przytył od tych pączków, ja wyrwałem 5 dziewczyn po czym spędziłem z nimi noc, Harry ma zamiar zostać księdzem, wiecie, nie ma tak długo dziewczyny, że aż zaczęto się nad tym zastanawiać a ty Louis masz w planach samobójstwo z powodu twojego rozstania z Karen. Jedyne o kim nie pisali to Zayn. Szczęściarz.
- Boże! – krzyknął Tomlinson. – Aż cud, że napisali prawdę o mojej matce i ojcu.
- Ale dodali, że twoja matka ma zamiar pozbawić go praw rodzicielskich i odebrać całą kasę a ty sprzeciwiasz się temu i zagroziłeś, że wyjdziesz do Afryki pomagać biednym. – powiedział Liam.
- Co ty czytasz …
- To lepsze niż komedia. – rzekł ze śmiechem Payne. Louis wywrócił oczami i poszedł na górę. Rozmowa z Li trochę poprawiła mu humor ale chciał z kimś pogadać szczerze. Nie znał tylko osoby, której mógłby się wygadać …
                                                                                  ***
Kiedy Christina wyszła z sądu napadło ją tłumy reporterów. Kobieta zakryła twarz i pobiegła do limuzyny, która na nią czekała. Nienawidziła kiedy dziennikarze za bardzo wtykali nosa w nie swoje sprawy. Denerwowało ją to. Nie rozumiała jak można coś takiego robić innym! To było bezczelne! Z drugiej strony usiadł Sean. Był szczęśliwy i uśmiechał się do fotoreporterów, machał do nich, ogólnie zachowywał pełen luz. Christina spojrzała na niego z rozbawieniem. Do nie dawna sama taka była ale ostatnie wydarzenia nieco ją zmieniły. Menadżer One direction w końcu zamknął drzwiczki i powiedział kierowcy, ze mogą już jechać. Limuzyna ruszyła w drogę.
- Jestem zły, że nie udzieliłaś żadnego wywiadu. – powiedział Sean. – Mogłaś udawać, że tęsknisz za mężem ale on wolał faceta niż twój zgrabny tyłeczek.
- Oj Sean, Sean. – rzekła ze śmiechem. – Ty się nigdy nie zmienisz ale ja trochę tak. Ostatnie wydarzenia dały mi do myślenia. Myślę że Louisowi w głębi duszy jest smutno z powodu naszego rozstania ale duma nie pozwala mu się przyznać. No cóż, ja w jego wieku byłam wredna i wszystkimi gardziłam, aż cud że mój syn nie jest taki sam.
- Dobrze go wychowałaś. – stwierdził po czym wyjął z kieszeni telefon i włączył twittera. – Muszę napisać, że Christina Tomlinson już jest po sprawie rozwodowej.
- Dopisz, że jestem załamana. – powiedziała z uśmiechem. – Ludziom zawsze to zmiękczy serce. W końcu to nie z mojej winy bierzemy rozwód tylko przez orientację mojego eks.
- Jak można być gejem? Na świecie jest tyle pięknych kobiet. Ja bym tak nie mógł. – powiedział wpatrzony w ekran telefonu.
- Dlatego co noc masz inną.
- A wiesz, że nie? Od zerwania z Kimberely przespałem się tylko z trzema. I to tylko dlatego, ponieważ chciałem zapomnieć.
 -Może chcesz poważnego związku? Wiesz masz już 26 lat i może …
- Ha Ha Ha. Żadnego poważnego związku. Nie, nie. To nie dla mnie. – odpowiedział ze śmiechem. – Wolę żyć wolno, nawet jakby u mojego boku nie było żadnej kobiety.
- Nawet którą kochasz?
- Nawet którą kocham.
                                                                       ***
Juliette po godzinie skończyła wypisywać wady i zalety swoich rodziców. Nie czuła się dobrze robiąc coś takiego ale nie miała wyjścia. Musiała podjąć jakąś decyzję, nawet jeśli w taki sposób. Siedziała od kilku sekund kanapie i wpatrywała się w kartkę. Nagle podszedł do niej Niall. Był ciekaw co jego dziewczyna zdecydowała.
- Twój tata to cham? – spytał blondyn czytając co jest napisane na kartce. Jul kiwnęła głową.
- To prawda.
- A mama zrzędzi?
- To też prawda. – kolejny raz kiwnęła głową. – Wypisałam ich wady na dwie strony a zalety tylko na pół. Co jest ze mną nie tak?
- Spytaj co z twoimi rodzicami nie tak?! Mieć tyle wad? – pisnął Nialler. Juliette wywróciła oczami. Jej chłopak był słodki ale czasem przesadzał.
- No cóż, nadal nie wiem którego wybrać i … oh, to jest takie ciężkie! Ale po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że lepiej zaopiekuje się mną mama. Tata rzeczywiście jest nieodpowiedzialny i rozkapryszony. Niby ma więcej kasy ale … to nie o to chodzi. Potrzebuje kogoś kto będzie o mnie dbał i komu będę się mogła wyżalić.
- Masz mnie.
- Tak ale wiesz co rodzice uważają o naszym mieszkaniu razem. – westchnęła ciężko. – No cóż, teraz tylko pozostaje mi oznajmić tą ciężką decyzję rodzicom. Nie wiem jak na to zareaguje tata ale na pewno będzie załamany. Nie chcę żeby przeze mnie cierpiał.
Niall przytulił Juliette.
- Nikt nie chce żeby jego rodzice cierpieli ale czasem to jest nie uniknione, szczególnie w takiej sytuacji. Ty też nie miałaś lekko, pamiętasz? Nic ich nie obchodziło jak się czułaś. Widzieli tylko siebie i swoje problemy. Pomyśl chociaż raz o sobie a nie o innych.
- Masz rację. Za bardzo przejmuje się tym co inni sobie pomyślą i zapominam o własnym szczęściu. Powinnam się zmienić. – powiedziała gładząc swojego chłopaka po policzku. – Mówiłam ci już jaki jesteś wspaniały?
Zanim Horan zdążył odpowiedzieć usłyszeli jęknięcie Liama, który właśnie wszedł do pokoju. Nie był zadowolony, raczej wściekły.
- Możecie przestać sobie słodzić? To się staje nudne! – rzekł siadając obok nich na kanapie po czym włączył TV. – Idźcie z tymi czułościami do domu.
- Hej! Możemy sobie słodzić ile będziemy chcieli! – uniósł się Niall. – A Juliette ma do tego pełne prawo bo jest urocza, kochana, miła, piękna, słodka, wyrozumiała, pomocna, cudowna …
- Bla bla bla. – przerwał mu Payne. – Nie chce mi się tego słuchać.
- Zazdrościsz bo nie masz dziewczyny i na zawsze zostaniesz sam. – powiedział Niall wystawiając mu język. Li wzruszył ramionami.
- Nie chce mieć dziewczyny. Wolę mieć laski na jedną noc, tak jest zdecydowanie ciekawiej. Po co mi laska? Będzie mi tylko truła i w ogóle. Życie na wolności jest o wiele lepsze.
- Na pierwszy rzut oka tak. – zaczęła Juliette. – Ale kiedy w nocy musisz przytulać poduszkę a nie ukochaną osobę to wtedy doceniasz zalety bycia w związku. Kiedy we walentynki nie masz komu dać prezentu i sam nic nie dostajesz …
- Co?! – krzyknął Liam. – W walentynki nic nie dostaje? Hello! Ty sobie żartujesz? W rok w rok dostaje milion prezentów od fanek.
- Och, nie rozumiesz ale może kiedyś … - powiedziała Jul wtulając się mocniej w Nialla. Liam rozumiał, oczywiście, że rozumiał ale … na razie nie odczuwał braku stałej dziewczyny. Ma w końcu 17 lat chciał się bawić a nie być w poważnym związku zresztą … po ostatniej dziewczynie Leyli stracił nadzieje, że spotka kogoś fajnego. Nigdy nie wiadomo czy lasce zależy na tobie czy na forsie. Życie jest takie skomplikowane!
                                                                                  ***
Wieczorem Louis włóczył się po mieście. Cały czas jego myśli krążyły wokół jego rodziców. Oni już nigdy nie będą razem, oni już nigdy nie będą razem … ta myśl go jeszcze bardziej dołowała. Jego ojciec jest gejem a matka woli spędzać czas na imprezach. Rodzinka jak z bajki po prostu! Wściekły kopnął kamyk. Jego życie nie było idealne jak się wszystkim wydawało. On też miał uczucia i nie zależało mu tylko na tym aby być cały czas w centrum uwagi. Chciał zakosztować także normalnego życia ale nie może bo jest sławny! Przeklęta sława! W tym momencie nie chciał być sławny! Chciał być zwykłym chłopakiem, którego rodzice nadal są razem i ma dziewczynę, która kocha ale nie byle jaką dziewczynę. Była jedna, jedyna od której marzył odkąd rozpoczął liceum. Na początku to była nienawiść ale od nienawiści do miłości droga najkrótsza. A potem … no cóż, został zdradzony. Nadal był wściekły kiedy sobie o tym pomyślał. Wziął głęboki oddech.
Zapukał do drzwi i odczekał parę sekund nim ktoś mu otworzył. Po co on to robi? Po co żyje nadzieją? Nie rozumiał tego.
- Louis? – spytała Karen otwierając drzwi. – Co ty tu robisz?
- Mogę wejść? – zapytał nie śmiało. Dziewczyna kiwnęła głową. Wtedy Lou wszedł do środka. – Rodzice są w domu?
- Nie. Poszli na kolację a co?
- Dobrze, że chociaż im się układa. Nawet nie wiesz jaką jesteś szczęściarą … - Tomlinson usiadł na kanapie z ciężkim westchnieniem. Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- O co ci chodzi?
- Moi rodzice dziś mieli sprawę rozwodową. Nie fajnie, co?
Karen kiwnęła głową ze zrozumieniem. Rozumiała jak Louisowi jest ciężko. Nie dosz, ze jego rodzice nie są razem to w dodatku ojciec jest gejem i wszystkie gazety o tym trąbią a właściwie trąbiły.
- No nie fajnie. – zajęła miejsce obok niego. – Louis … wiedz, ze możesz zawsze na mnie liczyć, wiesz?
- Wiem. Pamiętam jak odwołałaś randkę z Jimem żeby przyjechać do szpitala gdy moja matka miała zawał. Zachowałaś się jak prawdziwa przyjaciółka. Dziękuje ci za to. – powiedział z lekkim uśmiechem. – Udowodniłaś tym, ze nie rzucasz słów na wiatr.
- Ty byś tak samo postąpił, prawda?
Lou kiwnął głową.
 - Prawda.
- Wiesz, czasem rodzice są beznadziejni. Coś o tym wiem. Nie akceptowali mojego byłego chłopaka, Nathana, ponieważ nie lubili się z jego rodzicami. A ja nie byłam dość silna aby się im przeciwstawić i zerwałam z nim. Rozumiesz? Zerwałam. To była najgorsza chwila w moim życiu. Nie chciałam by cierpiał ale wtedy wydawało mi się, że to jedyne wyjście a gdy … przemyślałam sobie to wszystko … no cóż, było za późno. Nathan znalazł sobie pocieszenie. To był jak nóż w serce. Nie wiem czy to dobre porównanie ale może chociaż w połowie wiem jak się czujesz …
- Wiem, ze doskonale zdajesz sobie sprawę. – odpowiedział cicho. – Dziękuje ci Karen. Za rozmowę. – Chłopak wstał z kanapy. – Tego potrzebowałem.
- Nie ma za co. Tak postępują przyjaciele, co?
- Taak. – rzekł z uśmiechem. – Przyjaciele. – powtórzył. – Wiesz co Karen? Ja … ja muszę ci się do czegoś przyznać … chodzi o to, ze … ja i Eva … tak jakby nigdy nie byliśmy razem. – wyznał spuszczając głowę.
- Co? Ona nie jest twoją dziewczyną? Przecież oboje tak twierdziliście.
- Wiem ale … udawaliśmy, rozumiesz? Ona mnie do tego namówiła. Powiedziała, że ja i ty … to się nigdy już nie uda i powinienem zapomnieć ale problem w tym, ze … ehem to znaczy w każdym razie nie jesteśmy razem. Po prostu zobaczyłem ciebie i Jima i byłem zazdrosny dlatego tak łatwo Evie udało się mnie namówić. Zabolał mnie wasz widok i tyle.
- Nie chciałam tego pocałunku. – powiedziała po kilku sekundach milczenia. – Odepchnęłam go od razu.
Louisowi momentalnie oczy się rozjaśniły. Czuł, że jest dla nich nowa nadzieja.
- Odepchnęłaś? To znaczy, że go nie kochasz, tak? Że nie chcesz z nim być?
Karen potrząsnęła głową.
- Myślałam tak … ale … wiele się zmieniło. Louis, ja się zmieniłam. Nie jestem tą Karen, którą poznałeś rok temu. Jestem innym człowiekiem. Chciałabym spróbować z kimś na poważnie. I wydaje mi się, że z Jimem mogłabym. Ty byłeś … to znaczy byłeś wspaniały ale … nie jesteś stworzony do związku. Zawsze dla ciebie będą ważne tylko imprezy i dziewczyny. Udawany związek? Co za dziecinada.
Tomlinson spuścił głowę i wziął głęboki oddech a zaraz potem ponownie na nią spojrzał.
- Nic o mnie nie wiesz. Nic. Wydaje ci się, że możesz mnie bezprawnie krytykować? To spójrz na siebie! Zdradziłaś mnie z Harrym! Dwa razy! Jesteś zwykłą zdzi … - urwał kręcąc głową. – Nie ważne. Będąc z tobą zaangażowałem się całym sobą. To prawda, czasem strzelam gafy ale nikt nie jest idealny. Nie zmuszałem cię do chodzenia na galy ani na nasze koncerty. Nie udzielałaś się towarzysko. Rozumiałem to wszystko ale … tobie się wydaje, ze jesteś ode mnie lepsza. Mylisz się. Żałuje, ze powiedziałem ci prawdę o Evie. Naprawdę żałuję.
W tym momencie Louis opuścił jej mieszkanie. Był mega wściekły. Nie rozumiał jak mogła się tak zachować? On starał się zmienić a ona go tylko ocenia! Wcale go nie rozumiała. Tylko tak jej się wydawało. I może to wcale nie on powinien się zmienić tylko ona?
                                                                                  ***
Do drzwi domu Juliette ktoś zapukał. Dziewczyna jak oparzona zerwała się z kanapy. Przecież chciała powiedzieć rodzicom jutro! Nie teraz! Nie jest gotowa! Cała przerażona zbliżyła się do drzwi. Uchyliła je lekko i … zamarła! Była pewna, że to mama i tata i jej przypuszczenia się sprawdziły. Bała się, że Liam do nich zadzwonił i powiedział o tych wadach i zaletach. Wzięła głęboki oddech.
- Witaj mamo, witaj tato. – powiedziała siląc się na uśmiech. – Wejdźcie. – wskazała ruchem ręki wnętrze domu.
- Co tak oficjalnie? – spytała jej mama ze śmiechem. – Córciu my sobie to wszystko przemyśleliśmy. Już wiemy w czym tkwił problem.
- Co? – spytała zaskoczona unosząc brwi. – To znaczy że się pogodziliście? – zapytała z nadzieją.
- Nie. – Tata potrzasnął głową. – My nigdy nie będziemy już razem a przynajmniej na razie … ehem mniejsza z tym … w każdym razie przyznaję rację twojej matce, byłem chamem, któremu zależało tylko na forsie. Nie powinienem był przekupywać cię pieniędzmi. To było nie fair. Przepraszam.
- Ja ciebie też kochanie przepraszam. – odezwała się jej mama. – Nie powinniśmy stawiać cię przed takim wyborem dlatego oboje uważamy, ze powinnaś dalej mieszkać z Niallem, jeśli oczywiście chcesz … przynajmniej na razie a potem zobaczymy.
- Naprawdę?  -Juliette nie mogła uwierzyć w to co słyszy! Jeszcze wczoraj jej rodzice twardo uważali, ze Horan to nie chłopak dla niej a dziś tak diametralnie zmienili decyzję, nie rozumiała tylko dlaczego? – To niesamowite! Nie mogę w to uwierzyć! Niall! Niall! – krzyknęła dziewczyna a chłopak sprintem zbiegł po schodach.
- Co jest skarbie?
- Nie uwierzysz! Moi rodzice pozwalają nam razem zamieszkać! – powiedziała rzucając mu się na szyję. Chłopak uśmiechnął się szeroko po czym puścił oczko do jej rodziców.
- Tak, tak Jul to wspaniale. Cieszę się razem z tobą. – rzekł.
- Dobrze to my już pójdziemy. Nie będziemy wam przeszkadzać. – odezwała się mama dziewczyny. Gdy byli już przy drzwiach odwróciła się. – A tak na marginesie kogo miałaś wybrać?
- Och, nie ważne. – Juliette machnęła ręką. – Szczerze? To nikogo. Obu was kocham.
Rodzice uśmiechnęli się i opuścili jej mieszkanie. Dziewczyna tymczasem była wniebowzięta. To najpiękniejsza chwila w jej życiu! Ma cudownego chłopaka a rodzice w końcu doszli do porozumienia! Czuła, że w jej życiu nareszcie zaczyna się układać. Los chyba chce jej wynagrodzić te wszystkie krzywdy, których musiała doznać.
- Super, co? – spytał Niall dając jej buziaka w policzek.
- Tak to odjazdowo. Nie rozumiem tylko .. .dlaczego rodzice tak nagle zmienili decyzję? – Jul usiadła na kanapie głęboko się zamyślając.
- Nie mam pojęcia ale czuje, ze coś musi się za tym kryć. – Horan uśmiechnął się pod nosem. – Ah, nie długo ferie wiosenne, jestem taki szczęśliwi. Cały tydzień spędzimy w naszym domu!
- W domu? – jęknęła dziewczyna. – Może wyjedziemy gdzieś? Chciałabym chociaż na te 7 dni gdzieś się wyrwać. Co ty na to? Zaszalejemy?
- Wow! Moja dziewczyna chce szaleć! Koniec świata! – Niall się roześmiał. – Ale spoko. Zaszalejmy. Co byś powiedziała na gorące Hawaje?
- Ale Niall … za granicę? Nigdy nie wyjeżdżałam tak daleko. Nie wiem czy rodzice się zgodzą …
- Zgodzą się zgodzą. Już moja w tym głowa. – Blondyn ponownie uśmiechnął się pod nosem. – To jak? Zgadzasz się? Będzie cudownie! Gwarantuje ci to!
- Okej! Jedźmy na Hawaje! Będzie extra! Och, już nie mogę się doczekać! Ale zaraz … przecież nie mogę się świetnie bawić na Hawajach zostawiając tu Karen samą …
- A ja chłopaków … - westchnął Niall. – Co zrobimy?
- Jak to co? Zabierzemy hołotę ze sobą! – krzyknęła uradowana. – Będzie zabawnie! Zobaczysz! Duży hotel, plaża, słońce, wieczorne imprezy … och, to będą najlepsze ferie wiosenne w całym naszym życiu!
- Już się nie mogę doczekać! Zadzwonię do One direction a ty do Karen.
- Już się robi. – odparła z uśmiechem. Jak powiedzieli tak zrobili. Karen na początku nie była zachwycona ale po przemyśleniu sobie całej sprawy zgodziła się z radością. Co innego Louis, Liam, Zayn i Harry. On tryskali energią. Czuli, że to będą najlepsze ferie na całym świecie! Wszyscy odbyli nawet specjalny taniec i zaczęli się tak drzeć do słuchawki, że Niall musiał się rozłączyć. Stwierdził, że to banda świrów.
- I jak? Zgodziła się Karen?
- Tak. A chłopaki?
- Głupie pytanie. – powiedział ze śmiechem. – Czekaj, czekaj … dziś jest czwartek  … o kurwa! Pojutrze sobota! Musielibyśmy wyjechać już pojutrze! Boże! – Niall zaczął lekko panikować.
- Hej, hej. Niall! Uspokój się! Damy radę, zobaczysz. A teraz chodźmy się pakować bo rzeczywiście jest bardzo mało czasu. I nie martw się. Jutro mamy cały dzień na porozmawianie z moimi rodzicami i kupienie wszystkich potrzebnych rzeczy. A w najgorszym wypadku olejemy szkołę.
- Wagary? Oj, nie grzeczna dziewczynka.
Juliette zmarszczyła brwi.
- Blagam! Nigdy więcej nie staraj się być seksowny.
- Spoko. I tak dziwnie się czułem.
Juliette wybuchnęła śmiechem a Niall jej zawtórował.
                                                                       ***
- Rozumiecie? Rozumiecie? HAWAJE! – wrzasnął Liam. – HAWAJE! HAWAJE! HAWAJE!
- Melisy? – spytał z niepokojem Harry.
- Nie trzeba ale HAWAJE! HAWAJE! HAWAJE! Damy czadu, nie? Będą imprezy, laski, drinki, bawienie się w agentów FBI w hotelu …
- Taaaaaak! – wrzasnął Louis. – Agenci FBI! Będzie zajebiście.
- Zaproszę Megan. – powiedział Zayn. – Nigdy nigdzie razem nie wyjeżdżaliśmy. To będzie taka próba dla naszego związku.
- Och dlaczego ty nam to robisz? – spytał Louis. – Związek, próba, bla, bla, bla! Nie chce mi się tego słuchać.
- Mnie się nie chciało słuchać gdy Niall i Juliette sobie słodzili. – powiedział Liam.
- Chłopaki! Wy najzwyczajniej w świecie potrzebujecie dziewczyn. Bez niech wam odbija. – powiedział Zayn. – A teraz sorki ale idę zadzwonić do Megan.
Po tych słowach Malik ulotnił się.
- O kurczę! Ja jeszcze nie zerwałem z Evą! Musze do niej zadzwonić.
- Kretyn. – skomentował Harry. – Eva to szmata ale każda dziewczyna zasługuje na jakieś zerwanie a nie byle jakie.
- Nawet udawana? – Lou wywrócił oczami i wyciągnął telefon z kieszeni. Wybrał do niej numer i rozpoczął gadkę typu: Siema Eva, słuchaj, nie będę już mógł być twoim udawanym chłopakiem. Sorry.
Harry pokręcił głową. Mu byłoby wstyd zerwać tak z dziewczyną, nawet udawaną no ale … ma zupełnie inny charakter jak Louis. Są jak dwie różne krople wody! Tymczasem Liam siedział na necie w telefonie i oglądał zdjęcia Hawajów. Były cudowne. Nie mógł się doczekać soboty … To będą nie zapomniane ferie! Zdecydowanie! 7 dni! Coś pięknego!
                                                                       KONIEC
Ten odcinek dodany troszkę szybciej, co? Cieszycie się czy nie? ;).
Mam taką prośbę żebyście komentowali, proszę was bardzo <333 Byłoby mi bardzo miło. Nie macie pojęcia jak to motywuje do pisania! ;PP A wiem, ze jest was dużo. Nadal nie mogę uwierzyć ile osób czyta tego blooga. Nigdy nie miałam blooga, który miałby taką popularność. Zwykle nie odwiedzali, a jak nawet było 10 tysięcy wejść to mało komentarzy a tu jest 8 razy więcej już wejść! I bardzo wam dziękuje za to <333
Jak myślicie? Co wydarzy się na Hawajach przez te 7 dni? I czy to odmieni ich życie?
Mogę was zapewnić, że będzie ciekawie! Czekajcie z niecierpliwością!
PS. W konflikcie Karen vs Louis. Po której jesteście stronie?
Ja na razie nie zdradzę ale zdziwilibyście się hahaha ;).
Papapapapapa <333


piątek, 5 lipca 2013

One direction 4 odcinek 85

One direction 4
Odcinek 85
- Przygarnąłem cię pod swój dach, dałem ci wyżywienie, dzięki mnie masz gdzie spać, załatwiłem ci dobrą pozycję w szkole, codziennie odkąd się znamy daje ci rady w sprawie ubioru, pomogłem ci gdy miałeś problem … ehem, wiesz z czym. A ty? Jak mi się odpłacasz? Wybierając jakąś blondi, której chcesz pomóc? Ona nie zrobiła tyle dla ciebie! To jam jest twym panem a nie ona! – krzyknął Louis chodząc po salonie w te i we w te. Niall tymczasem siedział na kanapie i opychał się chipsami prze okazji udając, że to co ma do powiedzenia Louis go obchodzi! Tomlinson zajął miejsce obok niego i załamany schował twarz w dłoniach.  Nigdy by nie przypuszczał, że jeden z jego najlepszych kumpli kiedyś się wyprowadzi. Zaczął się wtedy zastanawiać: A co jeżeli Zayn, Harry i Liam także się wyprowadzą? Co on zrobi? To znaczy, co do Payne miał pewność, że zostanie z nim. W końcu nie zanosiło się, że znajdzie sobie dziewczynę i jeszcze dla niej miałby się wyprowadzać? Nic z tego!
- To mogę już iść? – spytał blondyn. – Na obiad zamówiliśmy z Juliette pizze i …
- Teraz tak już będzie, co? – odpowiedział pytaniem na pytanie Lou. – „Ja i Juliette już idziemy”; „My z Juliette zamówiliśmy pizze”; „Nie możemy przyjść z Juliette” ; „Muszę już iść, bo Juliette leży naga w łóżku”.
- Hej! Ona nigdy nie leży naga w łóżku. – zaprotestował oburzony Horan.
- Leży, ale wtedy gdy cię nie ma.
- Myślisz, że teraz też? – zapytał Niall, któremu oczy się rozjaśniły. Na 2 minuty zamilknęli z Louisem.
- Też sobie ją wyobrażasz nago? – przerwał ciszę Tomlinson.
- Hej! Wyobrażasz sobie moją dziewczynę nago? – Niall wstał aż z kanapy. Wtedy Louis szybko zaprotestował, ale uśmiechnął się pod nosem. – Co prawda jest gorąca ale … nie waż się wyobrażać jej nago!
- To cię denerwuje? – spytał rozbawiony Louis. – Ooo, właśnie ją sobie wyobrażam! O cholera! Leży na łóżku naga i czeka na mnie! Ooo, pojawiam się! Zaczynamy się namiętnie całować! Cholercia, ale jest seksowna, moje palce błądzą po całym jej ciele a ona mówi, że jestem sto razy lepszy od ciebie! Widzisz? Twoja laska cię ze mną zdradza a ty chcesz z nią zamieszkać? Co za dupa z ciebie!
- Lou … nie wkurwiaj mnie bardziej, błagam. – powiedział Niall, sam siebie zaskakując, że potrafi przeklinać. Nawet Tomlinson otworzył buzię ze zdziwienia. Horan to w końcu sama dobroć! Jeszcze nigdy coś takiego mu się nie zdarzyło! Był w nie złym szoku. Tymczasem do salonu przyszedł Harry. Louis spojrzał na niego z radością. Chciał się komuś wyżalić i co najważniejsze ponarzekać na Nialla, jakim to niby jest okropnym przyjacielem, że chce się wyprowadzić.
- Hej Hazza. Dobrze, że jesteś. Nie uwierzysz co się stało! – krzyknął Tomlinson.
- Niall się wyprowadza, tak? – spytał ciężko wzdychając po czym usiadł na kanapie i włączył TV. Przez parę minut Lou gapił się na niego w milczeniu z rozdziawioną buzią. Skąd on o tym wie?
- A ty skąd masz te info? – zapytał ostrym tonem zaplatając ręce na piersi. Harry wzruszył ramionami.
- Od Nialla. Przyłapaliśmy go jak oglądał mieszkania. Ładne sobie nawet wybrał. – odpowiedział przełączając kanały. Lou otworzył jeszcze szerzej oczy.
- Co? Widziałeś jego mieszkanie a ja nie? Co to za sprawiedliwość? Chamstwo dosłownie! – krzyknął Lou i skierował swój wzrok na Nialla.
- To ja już może pójdę. – powiedział i zanim Tomlinson zdążył odpowiedzieć uciekł. Chłopak tymczasem zajął miejsce obok swojego kumpla.
- Mam nadzieje, że ty się nie wyprowadzasz?
- Póki ty płacisz za rachunki to nie. – odparł a Louis odetchnął z ulgą.
- Zaraz, zaraz … ja nie płacę rachunków tylko moja mama.
- Widzisz? Dzięki tej zacnej kobiecinie nadal tu mieszkam. – rzekł z szerokim uśmiechem. – Na pewno ten pomysł z Molly jest dobry?
- Stary ona spała ze mną! – krzyknął Louis. – Twoja laska zdradziła cię z najlepszym kumplem a ty jeszcze się zastanawiasz? Ale z ciebie cienias.
- Po prostu nie jestem wredny. I … chyba nie chcę brać w tym udziału.
- Podczas seksu tak głośno krzyczała, że moja gosposia myślała, że potrzebuje pomocy! – krzyknął Lou. – Zresztą zaraz ci zademonstruje. „Louis! Oh Louis! Jesteś wspaniały! Ooo tak! Mocniej!”
- Dobra, masz rację! Zasłużyła na zemstę!
- I dobrze! Należy się suce!
- Ale chwila moment, przecież jako mój przyjaciel nie powinieneś sypiać z moją dziewczyną! – powiedział Harry mierząc go groźnym spojrzeniem.
- Lizałeś się z Karen dwa razy. – przypomniał mu Louis.
- A w sumie i tak nie kochałem Molly. – stwierdził a Tomlinson poklepał go ze śmiechem po ramieniu.
                                                                                  ***
Liam stał od godziny przed drzwiami domu Jennifer. Co on jej miał powiedzieć? Sorry, że oskarżyłem cię o wykorzystanie mnie? To było dziwne. Ona miała 22 lata a on 17. Nawet jakby coś do niej poczuł to, to się nie mogło udać. Zbyt duża różnica wieku. Nie da rady. W końcu przemógł się i zapukał parę razy do drzwi. Po chwili otworzyła mu we własnej osobie. Nie wyglądała na zadowoloną.
- Co? Już zgłosiłeś gwałt na nieletnim na policję? – spytała.
- Nie. – odpowiedział zirytowanym tonem. – Mogę wejść?
- Masz podsłuch i chcesz mnie wybadać? – spytała kolejny raz.
- Nie. Mogę teraz już wejść?
- No dobra. – powiedziała z ciężkim westchnieniem. – A więc czego chcesz?
- To ten chodzi o to, że … eee … to znaczy rzecz w tym, że … chyba to nie było do końca tak jak myślałem, że ty mnie … no wiesz … wykorzystałaś. Może rzeczywiście byłem pijany … to znaczy … eee … na pewno byłem pijany. Wiem to z tego iż … no ten … tak jakby … przypomniałem sobie co nieco.
- Skończyłeś? – zapytała. Stała oparta o ścianę z rękami skrzyżowanymi na piersi.
- Tak. – odparł dumnie.
- To spadaj. – powiedziała ostro i poszła do drugiego pokoju. Liam zmarszczył brwi. Myślał, że jak przyzna się do błędu to Jennifer mu wybaczy a ona tymczasem … wściekły pobiegł za nią.
- Spadaj? Tylko tyle masz mi do powiedzenia? Jen ja się przyznałem do winy. Hello! To chyba coś znaczy, nie?
- Wątpię. – odparła siadając na kanapie i czytając gazetę a właściwie udając, że to robi. – Jesteś idiotą.
- Co? – spytał ostro.
- Tak, to prawda. Jesteś idiotą. Zapatrzonym w siebie kretynem. Nie przyjmuję przeprosin. A zresztą … to wcale nie były przeprosiny tylko jakieś bełkotanie.
- Nie prawda! – krzyknął Li tupiąc nogą.
- Widzisz? Zachowujesz się jak obrażony 5 – latek. Dorośnij.
Payne nie mogąc dłużej tego słuchać wyszedł z jej domu trzaskając drzwiami. To było mega bezczelne z jej strony, przynajmniej on tak uważał. Nie zamierzał mieć z nią do czynienia nigdy więcej!
                                                                       ***
Wieczorem Juliette oglądała razem z Niallem film sensacyjny ale myślami była zupełnie gdzie indziej. Myślała jak powie swoim rodzicom, że postanowiła zamieszkać ze swoim chłopakiem. Miała nadzieje, ze się zgodzą ale to tylko złudna nadzieja. Na pewno będą wściekli. Horan jest wspaniały tyle dla niej zrobił … nie była pewna czy zasługuje na to wszystko. Przecież co ona zrobiła dla niego? Jak udowodniła swoją miłość? No tak! Nie poleciała do Paryża ale … teraz tego żałowała. Może gdyby tam była jej rodzice nie pokłóciliby się … czuła, ze to jej wina. Ze zrobiła coś nie tak tylko nie wiedziała co. Może gdyby była lepszą córką … Blondyn pogładził jej włosy.
- O czym myślisz?
- O niczym takim. – odpowiedziała z lekkim uśmiechem.  – Po prostu jestem śpiąca.
- O rodzicach, prawda? – spytał cicho.
- Nie. Oni to zrozumieją. Jestem pewna. Są bardzo wyrozumiali. – stwierdziła chodź sama w to nie wierzyła.
- Kłamiesz. Znam twoich rodziców. Widziałem scenkę w kawiarni. Oni się nie zgodzą. Ale ja postaram się ich przekonać. Coś wymyślę, zobaczysz. – zapewnił z uśmiechem.
- Wiem. – powiedziała przytulając się do niego. Zaczęła się zastanawiać czy to mieszkanie razem to dobry pomysł. Wprawdzie było wspaniale ale … nie była pewna co na to reszta One direction, w końcu zabrała im przyjaciela …
                                                                                  ***
Harry od godziny szykował się na randkę. Chciał wyglądać powalająco, tak żeby Molly Freston zobaczyła co straciła. Kiedyś był nieśmiały i zakompleksiony a teraz … hm, no cóż wiele się nie zmienił ale był minimalnie bardziej pewniejszy siebie. Kiedy Louis go zobaczył o mało nie padł z wrażenia. Styles prezentował się doskonale.
- Stary! Wow! – krzyknął klepiąc go po ramieniu. – Jakbym był Molly to bym cię zgwałcił.
- Palant. – powiedział szczerząc się do siebie w lustrze. W tym momencie przyszedł Liam, który nie był zadowolony. Miał wręcz fatalny humor. Czuł, że całe szczęście go opuściło. Po tym co powiedziała Jennifer czuł się jak rozkapryszony dzieciak. Nie podobało mu się to. Miał jej to za złe. Nie miała prawa tak mówić ale … w sumie co się tak przejmuję? Przecież ona nie jest nikim ważnym.
- Super wyglądasz. – skomentował ze spuszczoną głową.
- Ja zawsze super wyglądam. – odpowiedział skromnie Harry. – Tylko wy tego nie widzicie.
- Ja zawsze to widzę. – rzekł Louis. – Jesteś taaaaaaki seeeeeksowny.
- Wiem. Karen też tak uważa. – powiedział dmuchając grzywkę.
- Dupek. – powiedział. – I pamiętaj, że jeżeli nie ja to cały plan pójdzie w diabły.
- Czyli w twoje naturalne środowisko. – odparł z uśmiechem Harry.
Kolejną osobą, która nadeszła był Zayn. Li nie chcący mu się wygadał o sprawie z Jen więc miał z niego nie złą polewkę. Biedny Payne musiał jeszcze tego wysłuchiwać. Niall był chyba jedyną osobą, która się z nikogo nie nabijała i od nich uciekł.
- Liam się zakochał! Liam się zakochał! Liam się zakochał! – krzyczał Malik.
- Zamknij się. – syknął Payne.
- Ej o co chodzi? – zainteresował się Louis.
- Jen uważa, że to dzieciak a on się tym przejmuje. – odparł Zayn z uśmiechem.
- Jeszcze słowo a powiem Megan, że ją zdradziłeś. – powiedział Liam na co Malik się zamknął. Zawsze to na niego działało. Wprawdzie to nie było fair ale miał to gdzieś. Harry tymczasem wyszykowany skierował się w stronę wyjścia. To będzie niezapomniany wieczór.
                                                                                  ***
Harry przyszedł w umówione miejsce czyli na piknik pod gwiazdami. Nie przyniósł nic ze sobą gdyż Molly zaoferowała, że zajmie się wszystkim i jak dodała: Taka gwiazda nie może się przemęczać. Wszystko co wychodziło z ust tej dziewczyny działało mu na nerwy! Teraz był pewien, ze jej zależy tylko na kasie! Tylko to jest ważne, nie on. Zobaczył, że siedziała na kocu a obok niej znajdowały się różne smakołyki. Było naprawdę cudnie aż żal, że trzeba będzie to wszystko zniszczyć. Żałował, że nie przyszedł w to miejsce z kimś kogo by naprawdę lubił jak na przykład z … nie, nie! To przeszłość! Ona nie jest teraz ważna! Musi o niej zapomnieć! To za długo trwa! Przed chłopakami udaje, że jest wszystko okej bo na pozór jest ale teraz dawno jej nie widział więc uczucia trochę się zmniejszyły. Ale jak długo wytrzyma? I czy nie pęknie?
- Cześć, Molly. – powiedział Harry siadając obok niej.
- Witaj Harry! – krzyknęła rozpromieniona dziewczyna i dała mu szybkiego buziaka w policzek. – Super, że przyszedłeś. Bałam się, że mnie wystawisz. Jest bosko, prawda?
- Tak, jest bosko. – odpowiedział z ciężkim westchnieniem. – Molly, mogę mieć pytanie?
- Jasne. – powiedziała zajęta nalewaniem soku z dzbanka do szklanki.
- Czy gdybym był sławny odezwałabyś się do mnie? – spytał.
- Ależ oczywiście! Już miałam zrobić to dawno ale brakowało mi odwagi, wiesz, po tym co ci zrobiłam. Mam nadzieje, że teraz już jest dobrze i odbudujemy to co nas łączyło. Bo wiesz … ja nadal chyba coś do ciebie czuje. Kiedy byliśmy razem, byłeś taki wspaniały, tak dbałeś o mnie a ja tego nie doceniałam, byłam okropna! Jak mogłam cię zdradzić z twoim najlepszym przyjacielem?
- I połową szkoły. – przypomniał jej.
- Mniejsza z tym. Wiedz, że żałuje i chcę to naprawić. Wiem, ze razem damy radę. Harry to ja Molly Freston, twoja pierwsza i prawdziwa miłość. To we mnie się po raz pierwszy zakochałeś i to ze mną chciałeś się ożenić, prawda?
- Właśnie Molly: chciałem.
- Nadal jesteś zły, co?
- A ty byś mi wybaczyła?
Molly ciężko westchnęła.
- Masz rację. Ja … ja nie wiem czy bym potrafiła … ale … myślę, ze dałabym ci chociaż szansę. Nie musisz o tym zapominać ale chociaż wybacz mi. Zasługuje na to. Miałam parę lat na przemyślenie tego wszystkiego.
- Półtorej roku.
- Oj tam. – Molly machnęła dłonią. – Ważne, ze dorosłam i jestem zupełnie innym człowiekiem. Chcę być z tobą. Chcę z tobą chociaż spróbować. Harry … - dotknęła jego policzka dłonią. – Dasz nam szansę? Wiem, ze w głębi duszy tego chcesz. Po prostu to wiem.
- Molly ... zdradziłaś mnie.
- Już więcej nie popełnię tego błędu. Możesz być pewien. – zapewniła go ze słodkim uśmiechem. – To był jednorazowy wyskok.
- Jednorazowy?
- No … jednorazowy z połową szkoły. – odpowiedziała ze wstydem. – Harry … wiem, ze mnie kochasz. – dodała patrząc mu prosto w oczy. Potem nachyliła się lekko aby go pocałować. Harry bał się, że nie da rady i jej ulegnie a wtedy cały plan poszedłby gdzieś.
- Nie Molly. – złapał ją za nadgarstki i odciągnął od siebie. Później wstał i wyjął z kieszeni telefon. Nacisnął zieloną słuchawkę i trochę odczekał. – Louis, hej. Słuchaj mam w dupie ten plan! Nie chcę go! Molly to suka i zdzira ale ja nie jestem taki jak ona. Nie biorę w tym czymś udziału. Radź sobie sam. Narka.
- Co? Jaki plan? – spytała dziewczyna wyraźnie zaskoczona.
- Dupny plan. Słuchaj Molly, jesteś świrnięta, rozumiesz? Jesteś chora! Lecz się! Ty nie masz uczuć, nie wiesz co to miłość a przynajmniej nie potrafisz kochać ludzi lecz rzeczy. Teraz odezwałaś się bo mam kasę a kiedy jej nie miałem byłem zwykłym idiotą. Nie wiem po co ze mną chodziłaś przez pół roku. Naprawdę nie wiem! Nie kocham cie już, rozumiesz? Nie kocham!
- Co to za szmata, co? Co to za sucz dla której mnie zostawiasz?! – wrzasnęła wstając z ziemi. – Gadaj natychmiast!
- Nie zostawiam cię dla nikogo. Molly, kochałem tyle dziewczyn a z żadną mi się nie udawało. Koniec z miłością! Miłość to lipa! Mam ją gdzieś i ciebie też. Zostań tu sobie i podziwiaj gwiazdy a ja spadam. Nie będę brał w tym udziału. Znajdź innego frajera. A tak po za tym jak masz ochotę na seks to mogę ci dać numer Liama.
- Spierdalaj! – wrzasnęła. – Słyszysz? Spadaj stąd! Gnojek! Idiota! Pajac! Debil! – krzyczała rzucając w niego jedzeniem. Harry jak najszybciej zwiał. Był mega dumny, że nie uwierzył w jej czułe słówka …
                                                                                  ***
- Co? Jak to odwołujemy plan? Styles, idioto, ciebie chyba głowa boli! Była umowa, tak? Że napadamy na Molly i rzucamy w nią balonami z wodą a potem wstawiamy jej fotę na twittera z podpisem: Ktoś tu nie umie korzystać z toalety. A ty mi kurwa mówisz, że nici z planu? Zabije cię! Zabiję cię! Zabiję cię! – krzyczał Louis do telefonu z samochodu. Był wściekły na przyjaciela jak nigdy. Jak mógł się wycofać? Jeszcze nigdy mu się nie sprzeciwił. To było coś nowego. Harry Styles ma własne zdanie i sam dał sobie radę z Molly. Lou czuł się bez użyteczny. Przecież on zawsze był specem od niecnych planów. Hazza nie może tego zniszczyć. Cały załamany wybrał numer do Evy. Musi się komuś zwierzyć a jego udawana dziewczyna wydała mu się dobrym pomysłem.
- Cześć kocie. Co tam? – spytała.
- Do bani. Harry mnie nie potrzebuje, w ogóle nikt mnie nie potrzebuje.
- Ja cię potrzebuje, kocie. Może wpadniesz na drinka?
- Nie dzięki. Nie mogę cie przelecieć. Nie mam ochoty.
- A jutro?
- Zobaczę. To na … - chciał się pożegnać ale usłyszał jakiś głos a właściwie męski głos. Zdziwił się lekko. – Ktoś u ciebie jest?
- Nie … - odpowiedziała. – To znaczy … tak jakby. Tom. Ale to nic nie znaczy dla mnie.
- Co? To …
- Tak przespałam się z nim a teraz czeka na mnie nagi pod prysznicem. Jednak nadal jestem tylko twoja pamiętaj.
- Spoko. Nara.
Louis rozłączył się. Nie był zazdrosny. Wcale. Miał gdzieś czy Eva spotyka się z innymi czy nie. Czuł się dziwnie wolny. Od dziewczyn.
                                                                                  ***
 Następnego dnia, Juliette postanowiła spotkać się z rodzicami w jej i Nialla domu. Pomyślała, że jeśli zobaczą jak wspaniale mieszkają to będą mniej sceptycznie nastawieni do tego pomysłu. Siedziała właśnie na kanapie i zdenerwowana czekała na dzwonek u drzwi. Wiedziała, że przyjadą razem, gdyż jej mama nie posiada własnego auta. Przyjadą więc taty. Bała się, że ta podróż zdenerwuje ich i przyjdą wściekli, co pogorszy dodatkowo całą sytuację. Blondyn przyniósł właśnie z kuchni picie i zajął miejsce obok swojej dziewczyny. On także był zdenerwowany.
- Denerwujesz się? – spytała pocierając nerwowo dłonie o kolana. – Bo ja bardzo.
- Będzie dobrze. – zapewnił ją obejmując ręką. Jul kiwnęła głową na znak, że mu wierzy chodź wcale tak nie było. Nagle usłyszeli pukanie a właściwie walenie w drzwi. Niall pierwszy zerwał się z miejsca i poszedł otworzyć. W progu oczywiście stali rodzice dziewczyny. Nie byli zadowoleni. Wręcz przeciwnie. Wściekli.
- Co to za burdel?! – wrzasnęła mama dziewczyny wchodząc do środka. – Jul, jak się czujesz? Wszystko w porządku? – spytała z troską siadając obok niej. – Twój ojciec działa mi na nerwy. Wyobraź sobie, że ten gnój powiedział iż nie mam kompetencji do prowadzenia samochodu! Chamstwo! – krzyknęła mierząc groźnym spojrzeniem jej ojca.
- Bo nie masz kobieto kompetencji! Zrozum to wreszcie! – odciął się mężczyzna wchodząc do środka. – Nie zdałaś 8 razy na prawo jazdy, cholera jasna! A kto za to wszystko płacił? No kto? Ja! Ciesz się, że nie każe oddawać ci kasy.
- Jeszcze czego. – prychnęła urażona. – Nic bym ci nie oddała.
- A nawet to bym nie wziął, mam jeszcze resztki honoru. – odpowiedział dumnie. Niall z Juliette ciężko westchnęli. Teraz było pewne, że nie zaakceptują ich wspólnego mieszkania.
- Mamo, tato. Muszę wam coś powiedzieć … - zaczęła Jul. – To ważne.
- Słucham cię kochanie, nie wiem jak ten idiota. – odpowiedziała jej mama obejmując ją ramieniem. – W ogóle co to za okropne mieszkanie! Fuj!
- Mamo … - westchnęła ciężko Jul. – To właśnie staram ci się powiedzieć. To moje mieszkanie. Rozumiesz? Moje i Nialla.
- Co? – kobieta wstała gwałtownie z kanapy. – Co ty chcesz przez to powiedzieć?
- Niall i ja mieszkamy razem od wczoraj. – odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Horan podszedł do niej i objął dziewczynę. – Mam 17 lat i chyba już mogę decydować o sobie, co?
- O nie, nie moja droga. – odezwał się jej ojciec. – Tak łatwo to nie będzie. Masz tylko 17 lat. Jesteś jeszcze dzieckiem. Więc pójdę na policję i każą ci się przeprowadzić do któregoś z nas, rozumiesz? Wybieraj albo dobrowolnie albo siłą.
- Co? – Dziewczyna także wstała gwałtownie z kanapy. – Nie możesz tego zrobić! Kocham Nialla i chce z nim zamieszkać. Co w tym złego?
- No właśnie. Ja także ją bardzo kocham. – wtrącił Niall.
- Córciu, zapłacę ci żebyś ze mną zamieszkała. Co ty na to? – spytała mama dziewczyny.
- Nie chcę twoich pieniędzy! Zresztą i tak ich nie masz. Zamierzasz całego majątku pozbawić taty.
- No proszę czego ja tu się dowiaduję. – powiedział mężczyzna zaplatając ręce na piersi. – Może Juliette wiesz coś jeszcze innego. Bardziej interesującego, co? No śmiało. Mów!
- Jesteś okropni! Zawsze wszystko sprowadza się do waszego rozwodu, wiecie? A prawda jest taka, że kocham was oboje i nie chcę wybierać. Niall nie kazał mi tego robić, dlatego chciałam z nim zamieszkać. – rzekła Jul i pobiegła na górę. Nie miała ochoty słuchać durnej gadaniny jej rodziców. Oni nigdy nie zrozumieją.
- Jeśli kochasz naszą córkę to zostaw ją w spokoju. – odezwał się tata dziewczyny. – Nie jesteś dla niej dobry. Ona zasługuje na kogoś lepszego niż ty. Namawiasz ją do złego.
- Nie zgadzam się nigdy z moim mężem ale w tym wypadku tak. Zawsze cię uwielbialiśmy Niall ale teraz przesadziłeś. Mieszasz naszej córce w głowie i sprawiasz, że ona oddala się od nas. Nie wiem czym ci się naraziliśmy. – powiedziała kobieta stając obok męża.
- Nie. – zaprotestował szybko chłopak. – Nie ja oddalam ją od was ale wy sami. To wasza wina. Doprowadziliście do tego. Nie ja jestem winny tylko wasze kłótnie i brak chęci porozumienia się. Przemyślcie to o ile nie jest za późno. Wasza córka cierpi a wy tego nie widzicie albo nie chcecie widzieć. Ja kocham Juliette, naprawdę kocham i jako jedyny okazuje jej to. Przy mnie jest szczęśliwa, tak naprawdę szczęśliwa.
Małżeństwo ciężko westchnęło. Oboje musieli przyznać, ze Niall miał rację.
- Dobrze. Nie wezwę policji z powodu, że moja córka mieszka u ciebie ale chcę aby się wyprowadziła. Jeśli twoi rodzice się o ciebie nie martwią to ich sprawa ale dla nas Juliette jest ważna. – powiedział mężczyzna.
- Ok. Jak pan chce … chciałem dobrze, naprawdę. – odparł Horan po czym spuścił głowę. – Pójdę ją pocieszyć bo przez państwa tylko płaczę i ma zły humor.
Niall pobiegł na górę a małżeństwo spojrzało po sobie. Wiedzieli, ze kiedyś będą musieli obgadać też kwestię rozwodu ale na to nie mieli ani siły ani cierpliwości. Mieli nadzieje, że zrobią to za nich prawnicy.
                                                                                  ***
W południe Louis podszedł do siedzącego na kanapie Harre’go, który bezmyślnie przełączał kanały w TV. Chciał wiedzieć czy jest mu jeszcze potrzebny czy jest taki totalnie bezużyteczny dla niego.
- Czy ja jestem ci w ogóle do czegoś jeszcze potrzebny? – walnął prosto  z mostu Tomlinson. – Czy może chcesz już tak zupełnie polegać tylko i wyłącznie na sobie, co? No powiedz śmiało! Proszę! Powiedz, że już mnie nie potrzebujesz! Ale pamiętaj, że to ja zawsze przy tobie byłem i to ja pomogłem ci się zemścić w podstawówce na tym gburze Leonie, który nie chciał dać ci spokoju. 
- Louis … - zaczął Harry z ciężkim westchnieniem. – Jesteś moim najlepszym przyjacielem i zawsze nim będziesz, pamiętaj o tym. Ale pierwszy raz w życiu chciałem zrobić coś sam, rozumiesz? Bez twojej pomocy. I wyobraź sobie, ze mi się udało. Żebyś widział minę Molly. – chłopak roześmiał się na samą myśl. – Było wspaniale i czułem się … extra!
- Rozumiem. – odparł Lou rozczarowany. – Chcesz teraz zacząć polegać na sobie, co? Spoko. – Tomlinson wstał z kanapy i skierował się w stronę schodów na górę.
- Ale wiesz … ten Paul z 3 c działa mi na nerwy więc jakbyś chciał to …
- Zemsta?
- W twoim wykonaniu? Zawsze.
Louis uśmiechnął się.
- Jednak taka dupa do kwadratu z ciebie nie jest, skoro radę umiesz dać sobie beze mnie. Gratulację. – powiedział i musiał jak najszybciej uciekać przed gniewem Stylesa.
                                                                                  ***
Niall przyszedł na gorę do Juliette. Wiedział, że jest jej wyjątkowo ciężko. Zresztą ta cała sytuacja z jej rodzicami … wydawało mu się, ze ona była lekko chora. Nie robi się takich rzeczy własnemu dziecku. Myślał, ze to normalni ludzie. No cóż, w tej kwestii się pomylił. Otworzył drzwi do pokoju i wszedł do środka. Jego dziewczyna leżała na łóżku i gapiła się  w sufit. Wyglądała jak zaczarowana.
- Do bani, co? – powiedział Niall siadając obok niej.
- Dokładnie. – przytaknęła mu. – Będę musiała wybrać, nie? Z którym z rodziców chcę zamieszkać.
- Pewnie tak. – odpowiedział szczerze. – Ale masz czas.
- Ile? – spytała siadając w półprzysiadzie. – Zresztą tu nie chodzi o czas ale o to co ja czuje. Chodzi tu przede wszystkim o mnie! Moi rodzice tego nie rozumieją i nigdy to do nich nie dotrze! Oni widzą tylko siebie! Dla nich nie istnieję! Mam tego dosyć! Chciałabym stąd wyjechać … gdzieś daleko … daleko od … tego wszystkiego!
- Ja też bym chciał ale … no cóż, na razie jest szkoła i obowiązki. Musimy tego sprostać. Nie martw się. Razem damy radę. – Niall ja przytulił. – Masz mnie. Ja będę przy tobie zawsze. Słyszysz? Zawsze.
- Dziękuje Niall. Dziękuje, że jesteś. – odpowiedziała wtulając się w niego.
                                                                       KONIEC
No i jak wrażenia? Piszcie w komentarzach! Wiem, ze jest was coraz mniej i bardzo mi z tego powodu przykro ale teraz są wakacje więc odcinki będą się pojawiały wcześniej. Może odcinek 86 uda mi się napisać do wtorku. Byłoby fajnie, co? :).
Ah, już się nie mogę doczekać następnego bloog który będzie po tym ;). Obiecuje wam, że będzie o niebo lepszy od tego i na pewno ciekawszy. Będzie tam humor bo przecież jak mogłoby go zabraknąć i to u mnie? Hello!!! ;PP. Już napisałam nawet 1 rozdział i jestem z niego mega dumna! Wee <333 Tylko dużo tam wulgaryzmów i no zresztą sami zobaczycie. Ale efekt jest extra. To opowiadanie jest inne niż wszystkie, oryginalne i w ogóle. Chwalę się ale co tam ;D Jeszcze nigdy nie udało mi się stworzyć czegoś tak fajnego. Główną bohaterkę polubiłam, jest prawie taka sama jak ja. Pisząc tą historię pisałam trochę swoje myśli, dlatego jej spostrzeżenia i uwagi, no cóż, przyznam się szczerze, że tok myślenia mamy identyczny. Dobra nie chwalę już dnia przed zachodem słońca. Mam nadzieje, że wam się również spodoba. Bloog myślę, że założę za parę tygodni no chyba, że będziecie mnie błagać hahahaha xd Dobra buziaczki moi kochani i do następnego ;).


sobota, 22 czerwca 2013

One direction 4 odcinek 84

One direction 4
Odcinek 84
Wczesnym rankiem a był to piątek rano, Juliette przyszła do domu One direction. Cały czas nie wiedziała co ma zrobić w sprawie rodziców. Kochała ich i nie mogła wybierać. Mama czy tata? Co to za wybór. Jeśli naprawdę im na niej zależy nie powinni dawać jej takich wyborów. No ale z kimś musi zamieszkać … przecież nie może cały czas być u Karen. Jej rodzicom jej obecność przestała już się podobać. Załamana dziewczyna usiadła przy stole i ciężko westchnęła. Po chwili do pomieszczenia ktoś wszedł z krzykiem. Zaskoczona dziewczyna odwróciła się. No tak! Liam!
- Przepraszam nie chciałam cię wystraszyć. – powiedziała ze wstydem.
- Co? Nie, spoko. Nie wystraszyłaś mnie. Po prostu codziennie rano tak sobie krzyczę to wspomaga struny głosowe i poprawia dykcję. – odpowiedział nalewając sobie soku. Dziewczyna zmarszczyła brwi. Co on pierniczy? Ten chłopak jest jakiś dziwny. – stwierdziła. – Nadal się zastanawiasz z kim zamieszkać? – zgadywał. Jul zmarszczyła brwi, wtedy wyjaśnił. – Niall ma długi język.
- Kocham mamę i tatę. Nie mogę wybierać. – odparła z ciężkim westchnieniem. – To takie trudne.
- Wybierz tego kto ma więcej kasy. – powiedział bezproblemowo.
- Tata ma więcej.
- Więc wybierz tatę. Proste.
Juliette wywróciła oczami. Dla niego to tak jak pstryknięcie palcami a tak naprawdę gdyby się znalazł w jej sytuacji nie byłoby mu już tak do śmiechu. Na pewno totalnie by się załamał. A ona jest silna, no przynajmniej starała się być. W tym momencie do kuchni zawitał Niall. Przetarł oczy i spojrzał z zaskoczeniem na swoją dziewczynę. Rzadko go odwiedzała, żeby nie powiedzieć nigdy.
- Jul? Heeej. Co tu robisz? – zapytał.
- Nie wiem co mam robić! Dokąd iść? Nie chce być już u Karen w domu, ponieważ jej rodzice krzywo na mnie patrzą. W ogóle mam wrażenie, że wszystkim zawadzam. Jestem totalnie zbędna. Nikt mnie nie kocha! – zakryła twarz dłońmi. Horan podszedł do mnie po czym ją objął ramieniem.
- Ja cię kocham. Jeśli chcesz możesz zjeść śniadanie u nas a potem po szkole obiad. Nie będziesz musiała patrzeć na rodziców Karen. – zaproponował Niall z uśmiechem.
- Dzięki za propozycję. Chyba tak zrobię. Ale co potem? Muszę wybrać! Mama albo tata! Dobra idę wziąć prysznic. – powiedziała dziewczyna i poszła na górę. Blondyn tymczasem zaczął się gorączkowo zastanawiać nad jej sytuacją. Rzeczywiście była ciężka i coś musiał zrobić. Nie mógł pozwolić żeby jego dziewczyna cierpiała. Była dla niego ważna i musial zrobić wszystko co w jego mocy aby jej pomóc. Nagle wpadł na pewien pomysł …
                                                                                  ***
Karen wstała rano i poszła zobaczyć czy Juliette także się zwlekła z łóżka. Nie było jej w pokoju! Zdziwiła się lekko ale pomyślała, że jest w kuchni i je śniadanie. Zbiegła więc na dół ale w pomieszczeniu była tylko jej mama. Zmarszczyła brwi. Więc gdzie jej przyjaciółka? Trochę zaczęła się martwić.
 -  Hej mamo. Gdzie Jul? – spytała.
- Wyszła. Chyba jest u Nialla. – odpowiedziała nakładając na talerz jajecznicę. – Jedz póki jeszcze gorące.
- Czemu poszła do Nialla z samego rana? Coś się stało?
- Nie. Może po prostu stęskniła się za nim? No już, jedz. – powiedziała kobieta podsuwając talerz Karen. Dziewczyna posłusznie usiadła na krzesełku. Nadal była jednak zamyślona.
- Martwię się o nią. Od tej sprawy z jej rodzicami jest strasznie przygnębiona.
- Ja się cieszę, że wrócili. Nareszcie z nimi zamieszka. – rzekła wstawiając wodę na herbatę.
- Raczej z jednym z nich. Mamo, a Juliette nie mogłaby jeszcze u nas jakiś czas zamieszkać?
- Co? – Kobieta zmarszczyła brwi. – Ty chyba nie mówisz poważnie! Wydaje mi się, ze już wystarczająco nadużyła naszej gościnności. Teraz powinna jak już mówiłam, zamieszkać ze swoimi rodzicami czy tam z jednym z nich.
- Nie wierzę, że to mówisz! Mamo, to naprawdę dla niej trudne. Zrozum.
- Wiem kochanie, ale to nie nasza sprawa. My jej pomogliśmy na tyle na ile mogliśmy. – powiedziała po czym wyszła z kuchni. Karen nie mogła uwierzyć w to jak jej matka się zachowuje. Teraz wcale się nie dziwiła, że Juliette postanowiła sobie iść.
                                                                       ***
Liam chcąc sobie przypomnieć cokolwiek z feralnej nocy wyszedł na dwór się przewietrzyć. Wiało chłodne powietrze, dlatego założył płaszcz. Jak na 20 marca było dość zimno. Szedł wzdłuż ulicy patrząc na przechodzących ludzi. Dałby wiele, żeby sobie przypomnieć co wtedy się wydarzyło. W pewnym momencie przystanął. To było dziwne uczucie, zakręciło mu się lekko w głowie. Nagle jakby coś zaczęło mu się przypominać.
Usiadł na pobliskiej ławce. No tak … teraz wszystko było jasne! Doskonale wiedział co robił tamtej nocy …
Po paru godzinach na komisariat przyszła pewna kobieta. Powiedziała, że jest mamą siostry Jennifer. Liam więc zgodził się aby ją wzięła. Miał już iść do domu, ponieważ stwierdził, że i tak nic tu po nim ale zderzył się w wyjściu z Jennifer. Wyglądała na zaskoczoną i trochę wściekłą? Payne zdziwił się, bo to on zajął się jej siostrą podczas gdy ona opierniczała się, narażając życie łapiąc złodziei.
- Uciekasz? – spytała.
- Tak. Twoja mama była i … zabrała twoją siostrę. – odpowiedział lekko zmieszany drapiąc się w tył głowy, zupełnie jakby kłamał chodź tak nie było. – Powinnaś mi podziękować.
- Dziękuje. – odparła dziewczyna ku jego zdziwieniu. Li mega się zdziwił, ponieważ pomyślał, że usłyszy coś w stylu : Taa i jeszcze czego?
- To cześć. Mam nadzieje, że już więcej nie będę musiał się opiekować twoją siostrą. Jest dziwna. – powiedział z uśmiechem i wyszedł na zewnątrz.
- Wiem, moja siostra nie jest łatwa. Może chciałbyś iść do baru? Wiesz, tak w ramach rewanżu? – zaproponowała. Payne zmarszczył brwi. Iść czy nie iść? W sumie w barze jest alkohol więc czemu nie?
- Zgoda pod warunkiem, że upijesz się ze mną.
Jennifer kiwnęła głową z uśmiechem.
Liam wziął głęboki oddech. Więc to on chciał żeby Jen się z nim upiła … no ale co z tą nocą? Kto tego chciał? On czy ona? Tego nadal nie wiedział, ale bardzo chciał się dowiedzieć. Stwierdził, że musi dać sobie więcej czasu.
                                                                                  ***
W szkole Niall cały czas był pogrążony we własnych myślach. Na każdej przerwie siedział z laptopem na kolanach (nie pytajcie skąd go miał). Zauważyła go Juliette. Była ciekawa co też robi jej chłopak. Zajrzała mu przez ramię. To co zobaczyła … zatkało ją!
Spojrzała na Horana. Nie spodziewałaby się tego nigdy w życiu! Co on wyprawia?
- Hej, hej. – powiedział Harry siadając obok nich. – Co tam?
- Niall co ty wyprawiasz? – spytała Jul. – Co ty oglądasz?
- Niall, ty chyba sobie żartujesz? – odezwał się Hazza. – Ja rozumiem, że masz potrzeby ale oglądać porno w szkole? Nie uważasz, że to przesada? Nie chce nic sugerować ale jesteś uzależniony. Juliette przykro mi ale twój chłopak powinien się leczyć.
Blondyn tymczasem milczał.
- Harry, idioto, to nie porno. – wycedziła przez zaciśnięte zęby dziewczyna.
- Okeeej. Jak ci nazwa porno nie pasuje to mogą być zbereźne filmiki.
- Harry, opanuj się. To nie są zbereźne filmiki. Niall nie ogląda tego czegoś. To zupełnie coś innego ale tak samo przerażające.
- Bambi? – spytał nie pewnie chłopak. Juliette zmarszczyła brwi.
- Że co? To ma być przerażające? To bajka dla dzieci!
- Ale mama bambiego ginie! Więc nie mów mi, ze to bajka dla dzieci! To gorsze od piły!
Niall nie mogąc dłużej słuchać ich wywodów przesiadł się. Dwójka przyjaciół poczuła się oburzona, że tak po prostu ich olewa. Poszli za nim. Kiedy ponownie zajęli miejsce obok niego Niall wywrócił oczami. Chciał aby mu dano święty spokój ale nie mógł, ponieważ siedzieli i truli o jakiś głupotach.
- Nie no jasne! Bo lejące się krew i zabijanie na żywca nie może się porównywać z horrorem który przeżył bambi! – krzyknęła Juliette do Harre’go.
- Zamknijcie się! – wrzasnął Horan. – Dajcie mi spokojnie poszukać mieszkania.
- Mieszkanie? – jęknął Styles. – Nie pornosy? Eee to czemu mi gitarę zawracacie. Ide. Narka. – Chłopak podniósł się z ławki ale po chwili znów na niej usiadł. – Jak to mieszkanie? Po co ci Niall mieszkanie?
- Wiecie, Juliette ma wybierać z którym z rodziców chce zamieszkać więc pomyślałem, że nie będzie musiała wybierać. Zamieszka po prostu ze mną!
- Jak to z tobą? Ale ty mieszkasz z nami? Nie chcesz mieszkać z nami? Nie lubisz nas? To przez to, że zjadłem ostatnie żelki? – zaczął zadawać masę pytań Hazza. Niall potrzasnął przecząco głową. Normalnie zabiłby Harre’go za te żelki ale postanowił dać już mu spokój.
- Tak wyprowadzam się od was. Zamieszkam z Juliette. – powiedział z szerokim uśmiechem.
- W takim razie sam powiesz o tym Louisowi! Ha! – odpowiedział dumnie Styles. Był pewien, ze Tomlinson wpadnie w szał.
- Bardzo chętnie.
- Niall! – krzyknęła blondynka, która odzyskała głos po tym co usłyszała. – Jak to mieszkanie dla nas? Mam 17 lat nie mogę mieszkać z chłopakiem! To zdecydowanie za wcześnie! Oszalałeś? Decyzja z którym z rodziców chce zamieszkać jest trudna ale ta zdecydowanie trudniejsza! Za dużo ode mnie wymagasz! Przepraszam, muszę iść.
Dziewczyna zeszła z ławki i zaczęła się oddalać. Niall tymczasem gapił się w ścianę. Nie takiej reakcji się spodziewał. Był prawie pewien, że Juliette będzie piszczeć z radości i powtarzać jakim jest wspaniałym chłopakiem. Jak zwykle wszystko schrzanił ale bardzo nastawił się na to mieszkanie. Nie chciał z niego zrezygnować tym bardziej, że już znalazł idealne i to całkiem blisko. Lepsza okazja może się nigdy nie trafić.
                                                                       ***
Po szkole, chłopaki wrócili do domu. Niallowi udało się ubłagać Harre’go aby trzymał język za zębami. Ten z wielkim trudem ale się w końcu zgodził. Cała piątka skierowała się w stronę kuchni. Wszyscy ledwo żyli. Szkoła potrafi jednak zdecydowanie dać w kość.
- Ene due like fake torba borba ósme smake  … - zaczął wyliczać Zayn.
- Co ty odpierdalasz? – spytał zdziwiony Liam.
- Trzeba ustalić kto robi dzisiaj obiad. – odpowiedział.
- Pizzeria! – krzyknęli równocześnie Harry, Liam i Niall.
- Harry! – jedyny krzyknął Louis. – Eee znaczy tak, tak pizzeria.
W tym momencie zadzwonił dzwonek u drzwi.
- Myślicie, że usłyszeli jak krzyknęliśmy „pizzeria”? – spytał Horan. Reszta wywróciła oczami. Styles poszedł otworzyć. Widok jaki zastał zupełnie go zaskoczył, żeby nie powiedzieć „wyprowadził z równowagi”. Nigdy by się nie spodziewał, że ta osoba zawita do jego domu. Przecież … przecież ona go zostawiła! To była kompletna przeszłość. Nie chciał do niej wracać. Nie chciał przerabiać tego znowu. Co ona tu robi? Te pytania zaprzątały mu głowę w tej chwili. Wziął głęboki oddech i otworzył usta by coś powiedzieć ale zaraz je zamknął. Nie mógł wykrztusić słowa! Jeszcze nigdy mu się coś takiego nie zdarzyło. Poczuł, ze ma zawroty głowy … Ojej chyba zaraz upadnie na wycieraczkę!
- Cześć Harry. – powiedziała ze słodkim uśmiechem odgarniając z twarzy długie blond włosy. Była naprawdę piękna i zawsze ubierała się modnie.
- Siema. – wydukał a zaraz potem ugryzł się w język. „Siema?” Dziewczyna weszła do środka a on zamknął za nią drzwi. – Co tu robisz?
- Ładnie mieszkasz. – powiedziała rozglądając się wokół.
- Dzięki.  – odpowiedział drapiąc się w tył głowy. – A teraz odpowiedz na moje pytanie.
- Mieszkasz tu sam? – spytała zaskoczona.
- Nie z chłopakami. A teraz powiedz po co tu przyszłaś? Czego chcesz?
Dziewczyna najwyraźniej nie miała ochoty zdradzać powodu swojej wizyty. Usiadła na kanapie i szeroko się uśmiechnęła. W tym momencie do salonu weszła czwórka chłopaków. Niall, Zayn i Liam jej nie znali ale … no cóż, Louis już tak. Także nie spodziewał się jej w swoim domu! Zakrztusił się powietrzem.
- O kurwa! Molly? Ty tutaj?! – wrzasnął Tomlinson na cały dom.
- No a gdzie mam być? – spytała zaskoczona.
- Kto to jest? – zapytał Niall nic z tego nie rozumiejąc.
- Jesteś wolna? – Liam spojrzał na nią z pożądaniem. Harry obdarował go groźnym spojrzeniem a Louis walnął po głowie.
- A nawet jak jest, to co z tego? Nie wolno ci jej przelecieć! – krzyknął Lou. Payne spojrzał na niego zdziwiony. Od kiedy  Louis pozbawia go tej przyjemności? Molly tymczasem roześmiała się.
- Spokojnie. Nie dam się uwieść Liamowi. – powiedziała. – Usłyszałam o was już dawno ale dopiero dziś byłam w mieście więc postanowiłam was odwiedzić. Harry, nie mówiłeś, że masz tak sławny zespół. – dodała patrząc na niego z lekkim wyrzutem. I w tym momencie Harry zrozumiał po co wróciła … okazało się, że jest sławny … chciała go wykorzystać! Tylko o to chodziło! Molly Freston to jednak podła szmata. A już miał zmienić o niej zdanie.
- A gdybym nie miał to co? Odwiedziłabyś mnie? – odburknął z wyrzutem.
- W każdym razie chciałam się z tobą spotkać. Na osobności. – powiedziała wstając z kanapy. – Może jutro o 20:00 w restauracji? Co ty na to?
- Nie wiem. – powiedział zaplatając ręce na piersi. – Może zaproś Liama, hę? Go jeszcze nie zaliczyłaś.
- A bardzo chętnie pójdę! – krzyknął rozpromieniony Li. Lou kolejny raz dał mu po głowie. Ten spojrzał na niego z wyrzutem.
- Harry … proszę … chcę tylko porozmawiać … daj nam szansę … - Molly mówiła tak przekonująco, że chłopak zaczynał mieć pewne wątpliwości.
- Nadal nie jestem przekonany …
- No cóż, próbowałam … to ja może pójdę … nie chcę wam przeszkadzać. Cześć, Louis. – powiedziała patrząc na niego z szerokim uśmiechem. – Na razie reszta! – krzyknęła i zamknęła drzwi. Harry poczuł się urażony, ze należał do strefy „reszta” i nie powiedziała jego imienia osobno ale … no cóż, zachował się nie ładnie. Może od tego czasu się zmieniła? Wydoroślała?
- Kto to był? – zapytał Zayn, który pierwsza raz od dłuższego czasu się odezwał.
- Molly Freston. – odpowiedział Harry siadając na kanapie. Zastanawiał się co powinien zrobić?
- Ta Molly Freston? – spytał Liam. Kiedyś Louis mu o niej opowiadał. Nie ciekawa historia.
- Tak, ta Molly Freston.
- A co? Co z tą Molly Freston? – dopytywał się Niall.
- Otóż kiedyś chodziliśmy ze sobą. Ale już nie chodzimy. – powiedział Harry. – Bo Louis się z nią przespał i … pół szkoły plus jeden z nauczycieli. – dodał spuszczając głowę.
- Serio? To znaczy, że ze mną też by się puściła, nie? – spytał Payne z uśmiechem.
- Nawet się nie waż! – warknął Styles.
- A co? Nadal ci się podoba?
- Nie ale … a zresztą. Rób co chcesz. Nie zależy mi już. Totalnie mi przeszło odkąd … - Urwał. Chciał powiedzieć „Odkąd zakochałem się w Karen”. – Odkąd eee zobaczyłem seksowne zdjęcia Nicki Minaj.
- Tak, jest gorąca. – przytaknął Horan jedząc pączka. Chłopaki spojrzeli na niego tak jakby właśnie się z nią obściskiwał. Niall nawet nie zdawał sobie sprawy, że obrzucają go oskarżycielskimi wzrokami.
- Jej zależy tylko na kasie. – powiedział Harry. – Mnie ma totalnie gdzieś. Gdybym nie był sławny to nigdy by tu nie przyszła.
- A nie uważasz, że to dobry pomysł do zemsty? – zaczął się zastanawiać Louis.
- Uuu czyżby intrygant Tomlinson wrócił? Podoba mi się! – krzyknął Liam, który zaczął skakać na kanapie. – Od tej sprawy z Karen stałeś się mniej wredny.
- No cóż, będę miał okazję do nadrobienia tego. Tylko Harry, musisz się zgodzić na spotkanie, zgoda?
- Co? – jęknął Styles. Totalnie nie miał ochoty iść na randkę z Molly Freston! Ona była okropna!
- Proszę, Hazzuś … moje skarbiątko … - Lou uklęknął i spojrzał na niego oczkami szczeniaczka.
- Tylko, żeby ta zemsta się udała bo cię zabije. – zagroził Harry a Lou z uśmiechem kiwnął głową.
                                                                                  ***
Wieczorem Niall zaprosił do siebie Juliette. Miał pewien plan. Usiadł na kanapie i włączył jakiś melodramat. Miał nadzieje, że ten film sprawi, że dziewczyna uśnie. Czytał streszczenie i stwierdził, ze to najnudniejszy film świata! Po 30 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Blondyn w podskokach poszedł otworzyć. W drzwiach stała uśmiechnięta dziewczyna z paczką żelek w dłoni. Niall dał jej całusa w policzek i wpuścił do środka.
- Chcesz obejrzeć film? – spytał.
- Jasne. A gdzie chłopaki? – zapytała Jul siadając na kanapie.
- Harry i Louis obmyślają zemstę w pokoju Hazzy, Zayn u Megan a Liam gra w swoim pokoju na play station. – odpowiedział zajmując miejsce obok niej.
- Czyli z igraszek nici … - ciężko westchnęła starając się nie roześmiać. Podobało jej się, że Horan nie naciskał „ w tych sprawach”.
- Co? Z jakich igraszek? – spytał z uśmiechem i zaczął ją łaskotać. Wtedy Juliette wybuchnęła śmiechem. – Czyżby moja dziewczyna miała grzeszne myśli?
- Niall! Niall przestań! Już! Żartowałam tylko! Nie chce baraszkować! Obejrzyjmy ten film, okej?
- Okej. – powiedział blondyn i w doskonałym humorze włączył go. Potem usiadł obok dziewczyny i odpakował żelki. – Słuchaj … jeśli chodzi o to mieszkanie to …
- Tak, tak wiem. Poniosło cię. Chciałeś mi pomoc i teraz żałujesz. Rozumiem cię. Dziękuje, że tak się starasz to mile.
- Taa … - Blondyn spuścił głowę. Tak naprawdę to bardzo chciał zamieszkać z Juliette. Uważał, że to jedyne wyjście z tej całej chorej sytuacji. Z nim byłaby szczęśliwa … Tak naprawdę szczęśliwa … Blondynka wtuliła się w niego a Niall ciężko westchnął. To co zamierzał zrobić nie było fair ale to jedyne wyjście …
                                                                                  ***
Następnego dnia, Harry siedział w kuchni bawiąc się telefonem. Powinien zadzwonić do Molly ale jakoś nie mógł się zebrać. Co ma jej powiedzieć? „Cześć, zmieniłem zdanie?”. Nie, bez sensu. W końcu do pomieszczenia wszedł zaspany Liam. Harry stwierdził, że dobrym pomysłem będzie poproszenie go o pomoc. W końcu on się na tym zna.
- Li, słuchaj mam problem …
- Służę radą. – odpowiedział nalewając soku do szklanki.
- Chcę zaprosić Molly na randkę i nie wiem jak to zrobić. Jakiś pomysł?
- Tak, mam jeden. – powiedział z uśmiechem. – Zadzwoń do niej i powiedz „Cześć Molly, pójdziesz ze mną na randkę?”.
Harry wywrócił oczami. Nie o taką radę mu chodziło chodź była dobra. Lepiej powiedzieć coś prosto z mostu niż owijać w bawełnę pół godziny. Wybrał do niej numer i przystawił telefon do ucha. Po 3 sygnalne odebrała. Głos miała zaspany co znaczyło, ze ją obudził. Poczuł dziwną satysfakcję.
- Cześć Molly, pójdziesz ze mną na randkę? – spytał Harry.
- Hazza ty idioto! – krzyknął Liam. – Ja żartowałem z tym tekstem! Nie można tak prosto z mostu! Trzeba owijać w bawełnę!
- To znaczy … ja nie wiem czy chcę iść na tą randkę … - zaczął Styles, starając się słuchać rad Liama. – Muszę się zastanowić. Oddzwonię.
- Jakie kurwa oddzwonię! Teraz wychodzi, ze ją specjalnie zwodzisz!
- Oczywiście jesteś cudowna i chyba jednak chcę iść z tobą na randkę.
- Chyba? – jęknął Payne. – Teraz ona pomyśli, że jesteś niezdecydowanym gówniarzem!
- Znaczy eee … masz iść ze mną na randkę! – krzyknął Harry.
- Jakie masz iść ze mną na randkę? Teraz wychodzi, że jej rozkazujesz! – powiedział Li chowając twarz w dłoniach. – Co za tępak z ciebie w sprawach damsko – męskich.
- A weź idź do diabła. – rzekł Harry mierząc go groźnym spojrzeniem.
- Pójdę z tobą na randkę. – powiedziała Molly ze śmiechem. – I błagam, nie słuchaj na drugi raz rad Liama.
- Co? Skąd o tym wiesz? – spytał Harry.
- Dałeś na głośnik. – powiedziała dziewczyna rozbawiona całą tą sytuacją. Wtedy Styles zaczął walić głową o stół.
- Sorry. A więc dziś o 20:00 piknik pod gwiazdami na dramor 25?
- Jasne. Będę. Pa, misiu. – odpowiedziała po czym się rozłączyła. „Pa, misiu?” Harry nie mógł uwierzyć, że ona nadal traktuje go jak swojego chłopaka! Co za laska!
                                                                                              ***
O 9:45 Juliette się obudziła. Znajdowała się w przestronnym pokoju. Było tam jasno i leżała na miękkim, dużym łóżku. Lekko się zdziwiła i przeraziła. W końcu człowiek nie często budzi się w obcym domu! Rozejrzała się dookoła. Zielone ściany, biały puchowy dywan, starodawne obrazy na ścianach, toaletka, komoda, ciemno – zielona lampka … cudowne miejsce! Ale skąd tutaj się wzięła? Wtem do środka zawitał nikt inny jak Niall! Uśmiechał się szeroko i niósł tacę z jedzeniem. Dziewczyna przetarła oczy i zmarszczyła brwi.
- Niall? Co ja tu robię? Co ty tu robisz?
- Śniadanie! – wykrzyknął z uśmiechem i postawił tacę na jasno – różowej pościeli. – Jajecznica i sok. Nie jestem zbyt dobrym kucharzem więc przepraszam jeśli się otrujesz.
- Dziękuje ale … Niall! Co ja tu robię? Proszę powiedz mi.
- No więc … - Chłopak usiadł na łóżku obok niej. – To nasz nowy dom. Podoba ci się?
- Co? – Jul zakrztusiła się sokiem, który piła. – Nasz nowy co?
- Nasz nowy dom. Podoba ci się?
- Niall! – krzyknęła dziewczyna. – Ja mam 17 lat do cholery! Nie możemy mieszkać razem!
- Owszem możemy, jeśli twoi rodzice podpiszą zgodę. – odpowiedział z uśmiechem. – Chodź, zobaczysz salon jest piękny. A łazienka? Cudna! Ma dużą wannę, nie to, że coś sugeruję ale …
- Niall! Jak ja tu się znalazłam? Na pewno nie przyjechałam z własnej woli!
- Masz rację. Wczoraj na tym melodramacie usnęłaś i przewiozłem cię tutaj. Proszę, nie bądź na mnie zła. Chciałem dobrze …
- Chciałeś dobrze? – spytała ostro. – Zachowujesz się jak psychol? Czuje się porwana! Niall do cholery mówiłam ci, ze wspólne mieszkanie to dla mnie za wcześnie. Normalny chłopak by to zrozumiał a ty? Co to w ogóle ma być? I może jeszcze mam ci dziękować? Boże Niall! Moi rodzice w życiu nie zgodzą się bym z tobą mieszkała! Rozumiesz? Zresztą ja też się nie zgadzam!
- Juliette … przepraszam. Naprawdę nie chciałem. – Horan spuścił głowę. – Jestem okropnym chłopakiem … powinienem spytać cię o zdanie … ale wiedziałem, że się nie zgodzisz więc pomyślałem, że jak zobaczysz ten dom to … zgodzisz się. Nie chcę żebyś musiała wybierać pomiędzy rodzicami. Nie można dziecku dawać takiego wyboru. A jeśli oni się nie zgodzą byś ze mną mieszkała to … nic nie muszą na razie wiedzieć albo przekonam ich. Jestem sławny to … nawet im zapłacę czy coś …
- Niall … - Jul mówiła tym razem spokojnie. – Doceniam to naprawdę ale … mamy tylko 17 lat, wiesz?
- Mamy aż 17 lat. W średniowieczu w tym wieku laski miały 5 letnich synków. – powiedział z uśmiechem. – Jul, zdaje sobie sprawę, że to trochę za wcześnie. Ale kocham cię i chcę spróbować czegoś innego. Chcę żebyśmy byli razem na poważnie. Ty i ja. Rozumiesz? Tak bardzo mi na tobie zależy. – dotknął jej policzka dłonią. – Pierwszy raz się zakochałem… To cudowne uczucie …
- Ja też pierwszy raz czuje co to miłość ale  …
- Nie ma żadnego ale. – Niall pocałował dziewczynę a ona oddała się chwili. Tak bardzo chciała z nim być ale … życie nie jest takie proste. – Chcesz tego? Jeśli za tydzień będziesz miała mnie dosyć to … wyprowadzisz się do jednego z rodziców ale … daj nam szansę, proszę.
- No dobrze. – Juliette kiwnęła głową. – Ja tego chcę i ty tego chcesz więc? Na co czekać?
- Super. Zastanawiam się tylko jak chłopaki to przyjmą to wiadomości a szczególnie Louis … - Niall uśmiechnął się wyobrażając sobie Louisa będącego w szoku.
- To może na razie im nie mówmy, co? – spytała Juliette i ponownie pocałowała Nialla. – To pozostanie naszą słodką tajemnicą.
                                                                                  ***
Liam obudził się o 10:00 rano i od razu miał pewien przebłysk. Tak jakby wizję. To było dziwne uczucie. Pierwszy raz się z nim spotkał … Przekręcił się na prawy bok i spojrzał w okno i w tym momencie …
Jennifer i Liam weszli do baru. Payne zamówił od razu dwa drinki i śmiejąc się wypili je. Doskonale się bawili. Li, pierwszy raz poczuł, ze Jen nie jest taka sztywna za jaką ją uważał. Potem zamówili kolejne dwa i tak jeszcze przez dwie kolejki. Po 15 minutach Liam poprosił Jennifer do tańca. Dziewczyna się zgodziła. Przetańczyli prawie całą godzinę. Usiedli na kanapie totalnie zmachani. Liam zaczął się okropnie śmiać i poszedł zamówić cztery drinki po dwa dla każdego ale dziewczyna nie chciała pić więc chłopak opróżnił je sam. Po 20 minutach był prawie pijany.
- Li, jesteś trochę wstawiony, może chodźmy już, co? – spytała.
- Nie, zostańmy, proszę. Jesteś taka piękna … - dotknął jej policzka a dziewczyna gwałtownie odskoczyła w bok.
- To mile ale jesteś pijany. Chodźmy … - W tym momencie chłopak ja pocałował. Dziewczyna była totalnie zaskoczona. Chciała go odepchnąć ale jakaś siła jej nie pozwalała. Li objął ją w pasie i tak zaczęli zachłannie się całować.
- Zamówię taksówkę i pójdziemy do mnie do domu … - powiedział w przerwach między pocałunkami. Jennifer kiwnęła głową. Chciała tego i on też.
Liam zamrugał parę razy. Czyli … czyli to była jego wina. To on zaczął. Jen go nie wykorzystała a on zachował się jak dupek … Teraz musi ją przeprosić. Tylko czy stać go na to?
                                                                                  KONIEC
Ta da! Mamy kolejny odcinek! Przepraszam, ze tak późno ale musiałam poprawiać oceny i mam jeszcze dwa bloogi także no nie wyrabiam czasem. Za dużo tego jest i tyle ;(. Sorry za to pretensjowanie się że piszecie „Super. Dawaj nexta” ale to naprawdę wkurzające. Nie chciałabym na serio takich komentarzy bo nie wysilacie się zbytnio przy nich. Wolałabym chociaż nie wiem żebyście się rozpisali na dwie trzy linijki minimum. Bardzo plosę o to <333
Byłam dziś na filmie Bling ring ;). Muszę przyznać, że nawet był fajny. Zobaczyłam Emmę Watson z innej strony i troszke mnie zaskoczyła ale odjazdowo zagrała. Podziwiam ją za to <333 Nie wiem czy ja bym tak dała. No może gdybym chodziła na zajęcia z teatru heh.
A jeśli chodzi o nowego blooga to założę go ale po zakończeniu tego. Także to jeszcze troszkę potrwa, nie martwcie się ;). Zastanawiam się tylko kto ma być główną bohaterką w nowej histori? Brałam pod uwagę Leighton Meester,  Emmę Stone i Jennifer Lawrence … hm, ciekawe którą z nich wybiorę? :D A wy którą byście proponowali? Tylko wiecie bohaterka to będzie dziewczyna z charakterem także, która wam pasuję na taką? A może macie jakieś specjalne życzenia? :D 
Mam kilka pomysłów na nową historię ale jeszcze do końca nic nie mogę powiedzieć. W 1 histori zrobiłam nawet spis bohaterów ale nie wiem czy nie będzie za bardzo kontrowersyjna. Chciałam po prostu żeby było coś innego od tego blooga i tyle ;). Czekam na waszę opinię.

W 85 odcinku dowiecie się jaką zemstę przygotował Harry i Louis, jak Tomlinson zareaguje na wieść, że Niall mieszka z Juliette i przede wszystkim jak zareagują jej rodzice ;D. Oj, będzie się działo. Papapapa <333