sobota, 16 czerwca 2012

One direction odcinek 22

One direction
Odcinek 22
Następnego dnia, cała klasa szykowała się na wycieczkę do lasu. Mieli dostać innego przewodnika, także cała klasa była w uniesieniu radości że nie ten sam nudziarz który oprowadzał ich po ruinach zamku. Dziewczyny miały nadzieje że będzie to jakiś przystojny młody chłopak, znów chłopaki mieli nadzieje że będzie to młoda ładna dziewczyna … Każdy miał inne wyobrażenie o nowej osobie która miała zostać im przydzielona jako przewodnik lub przewodniczka. Mieli ustawić się przed budynkiem, za 5 minut. Każdy na swój sposób się przygotowywał, Niall wziął kanapki, Juliette sporą ilość wody, Harry taśmę klejącą i linę, Zayn  mp4 a Liam z Louisem telefon, Cathrin błyszczyk i tusz do rzęs, Karen mapę, a Max książki przyrodnicze. Gdy wyszli na zewnątrz, Tomilson stał specjalnie na samym końcu, sam, co miało dać do zrozumienia innym że jest wściekły. Harry  poczuł że musi z nim porozmawiać w końcu jest jego najlepszym przyjacielem.
- Lou, pogadajmy. – Powiedział Styles patrząc na niego najsłodszym wzrokiem na jaki było go stać. To jednak nie zadziałało na Tomilsona.
- Spadaj. – Rzekł po czym odwrócił się do niego tyłem. Harry przytulił się do niego.
- No Louis, daj spokój … Chciałem się jakoś oczyścić, w końcu to nie moja wina że Karen mnie podrywała a wszyscy uznali że mam z nią romans! Teraz to ciebie będą obgadywać, czyż nie uważasz że życie jest sprawiedliwie? – Spytał przestając ściskać pana obrażalskiego. Po chwili zaczął się śmiać.
- Spodziewałem się tego po wszystkich ale nie po tobie! Zdałem sobie sprawę że nie mam wcale przyjaciół! W końcu wszyscy uczestniczyli w tym cholernym spisku! – Wydarł się.
- Ja nie wiedziałam nic o nim. – Usprawiedliwiła się Cathrin, która stała przed chłopami.
- Ale założyłaś się o mnie. – Przypomniał jej słusznie Louis. Na to dziewczyna odwróciła się zrezygnowana. W końcu nadeszła ich wychowawczyni, mówiąc że przewodnik zaraz przyjdzie. Wszyscy czekali ze zniecierpliwieniem, prócz Louisa który miał gdzieś czy przewodnik będzie kobietą, mężczyzną, ładnym, brzydkim lub piękną czy odrażającą. W końcu nadszedł, a właściwie nadeszła pani przewodnik. Była to murzynka, czym wszystkich zaskoczyła, dość pulchna ale ładna. Oczywiście gdy chłopaki zauważyli lekką nadwagę od razu odechciało im się podrywu stulecia. Nie żeby każdy bo Maxowi kobieta bardzo się spodobała.
- Witać ja was. – Powiedziała kobieta. Cała klasa od razu zaczęła chichotać prócz Maxa i Louisa. – Teraz my idziem do las. Zwiedzać. Cho wszyscy.
Wtedy hołota plus nauczycielka ruszyli za panią przewodnik. Max który stał prawie na końcu wyprzedził wszystkich by stać bliżej kobiety. Patrzył na nią z zachwytem. ,,Widać że inteligentna” – Pomyślał szczęśliwy że wreszcie spotkał kobietę na poziomie. Miał dosyć pustych dziewczyn z jego szkoły.
- Musisz iść obok mnie? – Spytał zirytowany Tomilson, Stylesa. Ten odpowiedział z uśmiechem:
- Tak, specjalnie idę koło ciebie by cię wkurzyć. – Odparł Harry z cwaniackim uśmieszkiem. Lou wywrócił tylko oczami … Po 10 minutach drogi znaleźli się w lesie. Nikt za bardzo nie wiedział co robić, nawet nauczycielka uznała że wycieczka do lasu to kiepski pomysł. Każdy chociaż parę razy w swoim życiu go odwiedził więc co w nim robić? Jednak przewodniczka, uśmiechnęła się radośnie i zwróciła się do uczniów.
- Jetemy. Las pachnąć życiem. Ja lubić życie i las. – Mówiła. Każdy patrzył na nią zaskoczony ale i z pewnym zaciekawieniem. – Chomy dalej. My wziąć jagody i zjeść i odetchnąć od stresów.
- Zgadzam się z panią! Ja ostatnio miałem bardzo dużo stresów więc taki oddech mi się przyda! – Wykrzyknął uradowany Max. -  A mogłaby pani zdradzić swoje imię?
- Marita. A ty jakie mieć imię?
- Max. – Odpowiedział dumnie chłopak, tym większe było jego szczęście gdy zdał sobie sprawę że ich imiona zaczynają się na literę ,,M”. Poczuł że to musi być przeznaczenie! Nie miał już w głowie pani Wisson, o nie, nie ona to była przeszłość.
Wszyscy rozeszli się po lesie, jednak nie za daleko. Tak by być w zasięgu wzroku nauczycielki. Max był nawet za bardzo w jej zasięgu wzroku, ponieważ szedł tuż przed nią, rozmawiając z Maritą … Tymczasem Liam poczuł wyrzuty sumienia, więc ze skruchą przyszedł do Louisa.
- Wybacz! – Wydarł się Payne po czym ukląkł przed nim.
- Liam, przygłupie wstawaj. – Odparł nadal naburmuszony Tomilson. – To wszystko głównie twoja wina. Ty namówiłeś do tego Karen i zrobiłeś zdjęcia.
- Niby tak, ale to z sympatii. – Odpowiedział chłopak wstając z ziemi. Poczuł się jakby oświadczał się Lou. ,,Brr, okropne uczucie” – Pomyślał. ,,Nigdy nie będę cię oświadczał, ogólnie to poniżenie dla mężczyzny!  Powinno być na odwrót, w końcu mamy równouprawnienie”.
- Z sympatii ośmieszyłeś mnie! Jesteś zabawny, Liam. – Rzekł Tomilson, śmiejąc się zirytowany po czym poklepał go po ramieniu i ruszył przed siebie. Payne szybko znalazł pocieszenie w ramionach pewnej blondynki … Tymczasem Niall jadł kanapkę i gadał z Julittę o różnych bzdetach. Nadszedł wtedy Zayn, któremu zachciało się pożartować z biednego Horana.
- Niall, widzę że nie oszczędzasz swojego serca … No, no stary jak tak dalej pójdzie to trafisz na ostry dyżur. – Powiedział Malik ze śmiechem. Na to Horan rzucił w niego kanapką, która upadła na ziemię! Niall nie mógł uwierzyć w to co się stało, ukląkł nad swoim jedzeniem ze smutkiem.
- Boże co ja zrobiłem? Jestem okropny! – Wykrzyknął chłopak. W sumie miał jeszcze 4 kanapki w plecaku, ale trzymał się zawsze zasad nie marnowania jedzenia! A teraz je zmarnował i to dla kogo? Dla nędznego śmiertelnika.
- Taa, musimy zorganizować pogrzeb. – Dodał z kpiną Zayn.
- Zamknij się! Jedzenie trzeba oszczędzać! A ja je zmarnowałem … Boże! Ja trafię do piekła. – Niall się przeraził.
- Masz rację, to co zrobiłeś było nie dopuszczalne. Musisz się iść wyspowiedzieć, może jak dobrze ubłagasz księdza to dostaniesz rozgrzeszenie.  – Powiedział ze śmiechem Malik. Tymczasem Juliette przybrała przerażonego wyrazu twarzy. Zaczęła się rozglądać przerażona wokół siebie. W końcu powiedziała:
- Słuchajcie bo … wydaje mi się że się zgubiliśmy …
- Co? Ty sobie chyba żartujesz? Jak to się zgubiliśmy? – Spytał Zayn. – Matko przenajświętsza uratuj nas przed głodnym Niallem! – Chłopak uklęknął i zaczął się modlić. Dostał na to dość porządnego kopa od Horana.
- Módl się lepiej o to byś nie umarł z głodu. – Rzekł dumnie Niall. – Bo ja ci swoich kanapek nie zamierzam dać. – Dodał i ruszył szczęśliwy przed siebie.
                                                                       ***
Tymczasem Liam i Harry strasznie rozgadali, tak bardzo że nawet nie zauważyli jak pomału zaczęli oddalać się od grupy razem z Cathrin. Bowiem szła ona prawie koło nich, z lusterkiem i tuszem do rzęs. Zapewne chciała wyglądać ona oszałamiająco dla Louisa by w końcu jej wybaczył!
- Fajny tusz, gdzie kupiłaś w lumpeksie? – Spytał z kpiną w głosie Liam.
- Nie w supermarkecie, wiesz? – Odparła dziewczyna. Harry zaczął się śmiać, ale przestał gdy zdał sobie sprawę że się zgubili! Jego serce zaczęło bić szybko, zupełnie stracił dobry humor.
- Słuchajcie nie chcę wszczynać paniki ale …. Zgubiliśmy się! – Wrzasnął Styles. – Umrzemy tu a za 10 lat znajdą nasze szczątki!
- Harry nie gadaj głupot. – Skarcił go Payne. – Za 5 lat znajdą nasze szczątki. – Dodał. Cathrin zaczęła się bać że rzeczywiście tak się może stać. Nie chciała tego po sobie poznać, jak to zresztą ona.
W tym samym czasie, Karen patrzyła na naburmuszonego jak małe dziecko Louisa. Do nikogo się nie odzywał, nie podrywał dziewczyn i nie krzyczał jak idiota że w lesie jest nudno! Nic zupełnie nic … Dziewczyna poczuła się trochę winna, jego zachowania. Podeszła do niego, ciężko wzdychając.
- Ładnie tu, co? A ta Marita jest całkiem miła, nie sądzisz? No i chyba Max ma na nią oko. Jak uważasz?
- Za dużo pytań jak na 5 sekund. – Stwierdził Lou.
- To tylko 3 pytania ośle. – Odparła Karen, która zaraz potem ugryzła się w język. Niestety zrobiła to zdecydowanie za późno. – Znaczy masz rację, za dużo tych pytań.
- Nie musisz ze mną gadać. Po za tym jestem na ciebie wściekły podobnie jak na chłopaków. – Odparł Tomilson. – Durny spisek! Nawet nie wiecie jak me serce krwawi.
- Taa, widać że dostałeś krwotoku, aż twoja bluzka stała się czerwona.
- Gdzie?! – Wrzasnął przerażony chłopak po czym spojrzał na nią. Okazało się jednak że bluzka była nadal w swoim kolorze. Jeszcze bardziej wściekły  że dał się nabrać, ruszył przed siebie.
- No ale Louis daj spokój! To tylko żart! – Krzyknęła za nim Karen. – Nie moja wina że jesteś taki naiwny.
- Ja naiwny? – Louis był oburzony tymi słowami. – Ja naiwny? Buhaha, ty chyba nie znasz siebie, sądząc że to ja jestem naiwny, dziewucho która przynosi wiochę społeczności! I odwraca moich przyjaciół przeciwko mnie! Zadowolona? Nie mam już żadnych! Wszyscy  mają mnie za egoistycznego głupka!
- Zawsze mieli. – Odparła bezproblemowo. – Nie wiem z czego robisz problem. Po za tym masz przyjaciół, nadal cię kochają tylko … wiesz … no ten … no … zdradzili cię! Ale jedno razowo! To się więcej nie powtórzy, sama dopilnuje by byli ci wierni jak cztery psy.
- Pięć. – Zaznaczył Lou. – Ty też masz być mi wierna.
- Ja? Buhaha. Nie zły, żart. – Odparła dziewczyna po czym zaczęła się okropnie śmiać. Przerwała gdy zdała sobie sprawę że stoi pośrodku lasu sam na sam z Tomilsonem! Wokół nie było żadnych innych osób! Nauczycielki, przewodniczki, Maxa … Nikogo.
- Los musi mnie naprawdę nienawidzić. – Stwierdziła Karen. – W końcu pozwolił bym zgubiła się i to razem z tobą! To gorsze od najgorszej rzeczy na świecie.
- No bez przesady, bo chyba wpadnięcie pod samochód jest gorsze, co?
- Muszę się zastanowić … - Powiedziała, na co Lou ją szturchnął ramieniem. Karen na to zaczęła się śmiać. – Dobra wygrałeś to jest lepsze od wpadnięcia pod auto, gorsze by było gdybym zgubiła się z tobą w lesie, a ty byś był zupełnie nagi.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. – Rzekł uśmiechając się słodko Tomilson i zaczął rozpinać bluzkę.
- Tomilson ty durniu! Po*ieprzyło cię. – Stwierdziła.
- Oj, nie ładnie przeklinać. – Odparł chłopak, zdejmując koszulkę. – No co?! Gorąco tutaj.
- Lou jest 17 stopni gdzie ci kurde gorąco?
- Ty mnie rozpalasz. – Odparł na co dostał w łeb. – No co? To był komplement. Nie umiesz ich doceniać. Nie dziwię się że miałaś tak mało chłopaków, jak każdemu dawałaś po łbie ….
- Skąd wiesz ile ich miałam? Może miałam jakiś 10!
- Taa, jasne. A ja występowałem w nocnych klubach. – Odparł z kpiną.
- No nareszcie się przyznałeś! Jak miło. – Powiedziała, na co dostała w łeb od Lou tylko trochę lżej. – Odwaliło ci? Nie bije się kobiet!
- Przykro mi, skarbie ale mamy równouprawnienie. Jak ty mi, tak jak tobie. – Odparł ze śmiechem.
- Wal się. – Rzekła idąc przed siebie. Była wściekła za bezczelne zachowanie Louisa. Nie miał w ogóle szacunku do kobiet! Traktował je jak zabawki, którymi się pobawi trochę a potem odstawi na miejsce w nadziei że zrozumieją iż jest Louisem Tomilsonem i wszystko mu wolno.
- Nie no nie obrażaj się! Obraź się raczej na te kobiety które wywalczyły równouprawnienie! W końcu gdyby nie one, nie musiałabyś teraz cierpieć. – Powiedział, na co dostał z liścia od Karen.
- Ty pie*rzony dupku który w ogóle nie szanuje kobiet! – Wrzasnęła. – A teraz zakładaj koszulkę i przymknij mordę bo słuchać mi się ciebie nie chce!
Lou który był trochę przerażony jej zachowaniem, posłusznie uczynił jej rozkaz.
                                                                                  ***
Tymczasem pogoda zaczęła się psuć. Czarne chmury pokryły niebo z których po pewnym czasie spadł obfity deszcz, zaczęło nawet grzmieć.
- Ratunku! – Wrzeszczała Cathrin. Harry i Liam także się bali, ale starali się nie krzyczeć. – Wszyscy zginiemy! Wszyscy! Znajdą nasze szczątki za parę lat! – Darła się jak opętana.
- Musimy coś z nią zrobić … - Zaczął się zastanawiać Styles, który próbował przekrzyczeć grzmoty i deszcz.
- Ale co? – Spytał Payne.
- Już wiem! Słuchaj mam to w plecaku. – Powiedział po czym zaczął w nim grzebać.
- Ale co? – Znów spytał Payne.
- Jest! – Krzyknął w końcu uradowany Styles.
- Ale co?
- Liam, czy ty znasz inne słowa? – Zapytał zirytowany Harry. Ten kiwną głową. – A więc ich używaj! A teraz przytrzymaj tą wariatkę. – Rozkazał, na co Payne posłusznie wypełnił polecenie! Złapał Cathrin za ręce, na co Styles starał się jej nakleić taśmę na usta.
- Co wy robicie? Zwariowaliście? To narusza godność człowieka! Powaliło was! – Darła się, jednak zbytnio nie miała nic do gadania. Chłopaki i tak zrobili swoje.
- Miałeś zajebisty pomysł, ale chwila, moment! Przecież ona sobie dłońmi odklei taśmę! – Wykrzyknął rozczarowany Payne.
- O tym też pomyślałem … - Rzekł tajemniczo Harry i wyjął z plecaka sznurek. – Wiąż.
Harry i Liam związali ręce Cathrin, która wyglądała jak dziewczyna która uciekła dopiero co z rąk porywaczy. Chłopaki jednak nie mieli innego wyjścia, bowiem od jej wrzasków napędzał ich nie pokój i jeszcze bardziej się bali.
                                                                                  ***
Tymczasem Karen powtarzała sobie ,,Nie boje się, nie boje się”. Co oczywiście nie było prawdą. Przy każdym grzmocie podskakiwała przerażona! W pewnym momencie gdy uderzył chyba najsilniejszy ze wszystkich przytuliła się do Louisa, łapiąc go mocno za ramiona. Wtedy chłopak jakby coś zauważył. Złapał Karen za dłoń i razem pobiegli do pewnej ,,jaskini”.
- Łał! Pie*rzony dupek który nie szanuje dziewczyn, właśnie jedną ocalił. – Powiedział gdy znaleźli się już w środku.
- Powiedziałam prawdę. To wszystko. Nie moja wina że nie chcesz przyjąć jej do wiadomości. – Powiedziała patrząc na ulewę szalejącą na zewnątrz.
- Ależ chcę! I nawet przyznaje ci rację. Bo nie widzę powodu by szanować dziewczyny które nawet same siebie nie szanują. – Odparł. Na co Karen ciężko westchnęła.
- A skąd wywnioskowałeś że się nie szanuje?! – Wrzasnęła.
- Ale ja … - Zaczął Lou, jednak mu przerwała.
- Bo nie jestem taka jak ty to znaczy że się nie szanuje! Bo mam swoje zdanie! Bo nie szaleję na twoim punkcie jak większość dziewczyn! Bo nie chodzę na twoje koncerty! No powiedz! Dlaczego?
- Kurde, nie mówiłem o tobie, jasne?!
- To o kim?
- O Cathrin! Widziałaś jej akcję! To było żałosne i głupie. Sorry jeśli odniosłaś wrażenie że cię nie szanuje. Bo szanuje. Czasem po prostu nie umiem tego okazać, bo to takie ciężkie okazać komuś … kogo … no wiesz no.
- Kogo co?
- Kogo się nienawidzi. – Dokończył z uśmiechem. Karen uśmiechnęła się ale smutno …
                                                                       KONIEC
Uf, skończone! Wiem że okropnie długi, pisałam kiedyś krótsze ale teraz mi nie wychodzą. W następnym odcinku postaram się to zmienić. Będą krótsze, chyba … Zresztą na razie mam tak 50% pomysłu, chcę trochę rozbudować wątek Maxa, ale to w przyszłych odcinkach. I dzięki wielkie za komentarze ;D.

wtorek, 12 czerwca 2012

One direction odcinek 21

One direction
Odcinek 21
Cała klasa łącznie z panią dojechała na miejsce. W autokarze jak zwykle był hałas nie z tej ziemi. Nauczycielka darła się prawie tak głośno jak uczniowie, aż kierowca zwrócił jej uwagę. Wtedy kobieta się uspokoiła, sama stwierdzając że nie należy niszczyć sobie strun głosowych na tą hołotę. Także gdy dojechali na miejsce, każdy z uczniów poszedł do swojego pokoju … Gdy Liam, Juliette i Niall weszli do pokoju, Payne od razu zaklepał sobie łóżko pod ścianą ku oburzeniu Nialla, która wymyślił sobie że będzie trzymał jedzenie na parapecie.
- No to sobie trzymaj jedzenie na parapecie! Ale ja śpię na łóżku pod oknem. – Zaznaczył Liam.
- Nie! Bo mi wszystko zeżresz! – Krzyknął Horan.
- Popieram, nie ryzykowałabym w tak ważnej sprawie. – Powiedziała Juliette. – W końcu jedzenie to bardzo ważna rzecz, bez niego nie byłoby życia na ziemi.
- Ja cały czas to powtarzam chłopakom ale oni uważają że przesadzam i człowiek na samej wodzie też by przetrwał. – Rzekł Niall. Liam który rozpakowywał się, przysłuchiwał się ich rozmowie. Po pewnym czasie zaczął się śmiać.
- Ożeń się z nią! – Wrzasnął w końcu Payne. Na co Horan rzucił się na niego z pięściami. Juliette w pewien sposób poczuła się urażona reakcją Nialla. Westchnęła tylko i także zaczęła się rozpakowywać …
Tymczasem Harry, Zayn i Max dotarli do swojego pokoju. Styles i Malik jak dzikie zwierzęta wbiegli do niego, zaklepując sobie materace. Max ogółem miał to gdzieś, gdzie będzie spał. Dla niego najbardziej liczyła się wiedza jaką zdobędzie na wycieczce.
- Ha ha ha! A tobie zostało najgorsze łóżko! – Wykrzyknął śmiejąc się Harry. Max jednak nie zwrócił uwagi na jego słowa. To trochę wkurzyło Stylesa.
- Słyszałeś?! Masz najgorsze łóżko miernoto! – Gdy Max nadal nie reagował, zaczął koło niego skakać powtarzając ,,miernota”.
- Harry, daj mu spokój. – Rzekł w końcu Zayn.
- Meeega miernota! Juhu! Wygrałeś w konkursie na frajera roku! – Krzyknął Styles. Gdy chłopak nadal pozostał obojętny na jego zaczepki, Harry wskoczył mu na barana.
- Złaź psycholu! – Krzyknął Max, który próbował go zrzucić, jednak nie było to takie proste. Zayn który pozazdrościł im zabawy, wskoczył na Stylesa i wtedy wszyscy we trójkę wygrzmocili się, gdyż Max nie był taki silny by unieść dwóch chłopaków.
- Odwaliło wam?! – Wydarł się Max, wstając. – Dajcie mi spokój! To nie wycieczka ,,Uciekliśmy z psychiatrykowa” tylko wycieczka krajoznawcza!
- Dobra, sorry. Przesadziłem. – Stwierdził Styles. – Ale nie myśl sobie że mając te swoje głupie okularki jesteś od nas zwykłych ludzi lepszy! A jeśli tak uważasz to wiedz że my jesteśmy sławni a ty nie! Ha ha ha!
- I kto tu się ma za lepszego, co? – Spytał Max przechodząc obok niego.
W tym samym czasie, Karen, Cathrin i Louis dotarli do swojego pokoju. Tomilson wyprzedzając dziewczyny, gdy tylko wparował do pokoju od razu zajął sobie materac. Cathrin popchnęła Karen i szybko zajęła materac który stał obok Louisa. Była taka szczęśliwa zupełnie jakby już ją pocałował i wygrała zakład. Karen zirytowana jej zachowaniem, zaczęła się rozpakowywać.
- Za godzinę idziemy zwiedzać ruiny zamku! Ale będzie fajnie. Aha i pani kazała nam się ustawić w pary! – Powiedziała cała podekscytowana Cathrin. – A ty Louis z kim będziesz a parze? – Spytała, kątem oka zerkając na Karen.
- Nie wiem. – Lou wzruszył tylko ramionami. – Pewnie z Harrym … A ty powinnaś być z Karen, wiesz w końcu to byłby pierwszy krok do waszej przyjaźni!
- Nie ma mowy! Nie będę z nią! … - Dziewczyna wyglądała na oburzoną. – Ja chyba nie będę z nikim … Nikt ze mną nie chce być w parze. – Smutna usiadła na materacu. Tomilson wyglądał jakby się miał już zgodzić być jej parą, jednak inicjatywę przejęła Karen.
- Ja będę bardzo chętnie z tobą w parze! Louis, ma rację powinniśmy się polubić! Nie możemy cały czas się kłócić! – Powiedziała z uśmiechem. – No chyba że ty nadal nie chcesz …
- Oczywiście że chcę. – Rzekła z wymuszonym uśmieszkiem.
- Dobra, idę do Harrego. – Stwierdził Lou i wyszedł. Dziewczyny zostały same. Cathrin wstała i spojrzała groźnie na Karen.
- Louis i tak będzie mój! To ci się nie uda! Rozumiesz? – Spytała ostro.
- Jasnee. – Odparła kpiąco.
- Tak! Już prawie miał się zgodzić, kiedy ty podła żmijo wtargnęłaś z tym swoim ,,bardzo chętnie będę z tobą w parze”! – Krzyknęła Cathrin. – Drugi raz ci się nie uda.
- O czyżby? Zobaczymy …
                                                                       ***
Po południu, kiedy wszyscy już zjedli, rozpakowali się i zapoznali z nowym miejscem zamieszkania, poszli na wycieczkę do ruin zamku. Nauczycielka kazała im się ustawić w pary, także Karen była z Cathrin, Juliette z Niallem, Louis z Harrym, a Zayn z Liamem. Tylko Max nie miał pary, stał na końcu smutny. Zauważył go Styles, któremu zrobiło się go żal.
- Słuchaj może ja będę z Maxem? Ty znajdziesz sobie na pewno jakąś parę, a on stoi smutny. – Stwierdził Styles. Lou kiwnął głową ze zrozumieniem.
- Spoko. – Odparł trochę rozczarowany, jednak po chwili uśmiechnął się do blondynki przed nim: - Chcesz być w parze z Louisem Tomilsonem?
- Sorry, ale mnie nie kręcisz. – Odparła. Tomilson wytrzeszczył na nią gały! Totalnie go zatkało w ogóle jak los mógł dopuścić do sytuacji gdzie dziewczyna mówi do niego ,,sorry nie kręcisz mnie” … Lou przerażony że nie ma pary jako jedyny, podszedł do Liama i Zayna. – Hejka, Liam będziesz moją parą?
- Hej! Ale wtedy ja nie będę mieć pary! – Wykrzyknął Malik po czym złapał Liama za dłoń. – Nie oddam ci go! Po moim trupie.
Louis zrezygnowany podszedł do Cathrin i Karen, które stały milcząc. Wziął głęboki oddech i zaczął:
- Która z was chce być moją parą?
- A co? Słodki Harry cię opuścił dla Maxa? – Spytała Karen, po czym się roześmiała. – Sorry, ale nie! A teraz idź sobie bo zasłaniasz mi widok. Zresztą nie tylko ty. – Dodała, patrząc na Cathrin. Lou ciężko westchnął i przystanął sam. Wtedy nauczycielka policzyła ich i powiedziała że mogą ruszać. Po drodze jak zwykle prawie wszyscy się darli … nie było ani chwili spokoju. ,,A rodzice mówili mi idź na medycynę” – Pomyślała nauczycielka, zresztą nie pierwszy raz. Gdy wszyscy doszli do ruin zamku, przy wejściu czekał na nich przewodnik z uśmiechem. Max się strasznie ucieszył! Uwielbiał słuchać tego co mają do powiedzenia przewodnicy. Także słuchał go z zapartym tchem. Harry który nudził się przy nim, wrócił z powrotem do Louisa, obrażonego Louisa.
- O widzę że syn marnotrawny wrócił! – Powiedział Tomilson, udawał ze zainteresował go jakiś posąg.
- Ta .. Z Maxem jest nudno. Ty wiesz że on naprawdę słucha tego co mówi przewodnik? Ja pierdziele myślałem że tacy ludzie już wyginęli. – Powiedział Harry, uśmiechając się. Lou nadal gapił się w posąg. Nauczycielka aż zwróciła im uwagę że oddalają się od grupy. Więc przyśpieszyli.
- Max jest cały nudny, nawet jego ubrania są nudne!  I to już ludzie wiedzieli w prehistorii. Ale dzięki  że wróciłeś. Było mi głupio być samemu. – Odparł Louis i przytulił Harrego.
- Hej! Czy ja śnię czy Karen i Cathrin idą koło siebie w parze? – Spytał Styles zaskoczony tym faktem. Louis się wtedy roześmiał.
- Taa, ciekawe dlaczego Karen tak bardzo chciała być a parze z Cathrin? Bo wiesz sama to zaproponowała … Ja to miałem zrobić ale ona mnie ubiegła. – Odparł chłopak i wtedy nagle jakby dostał jakiegoś przebłysku. – Już wiem! Przecież ona tak zrobiła specjalnie! Specjalnie chciała byś w parze z Cathrin bym ja z nią nie był, ponieważ jest zazdrosna! Ona coś do mnie czuje! Mówię ci.
- Super … - Rzekł Styles, smutno. – Życzę wam szczęścia. – Dodał i przyśpieszył. Tomilson który cały czas gapił się na Karen nie zważył na słowa Harrego … Zupełnie jakby one nie zostały wypowiedziane. Chłopak podbiegł więc do dziewczyn i zaczął się jak głupek uśmiechać do Karen. Ta to zauważyła i spojrzała na niego jak na durnia.
- Znów zapomniałeś wziąć tabletek? – Spytała kpiąco.
- Nie … Ja po prostu już wszystko wiem! – Wykrzyknął szczęśliwy. A dziewczynami aż zadrgało z przerażenia! ,,Jak on się mógł dowiedzieć” – Pomyślała Karen. ,,Hm, Cathrin, ona zawsze miała długi język”.
- A więc wydało się … - Wydukała Karen, patrząc groźnie na Cathrin.
- Taa, ale wiesz domyślałem się już tego wcześniej. Te twoje spojrzenia … gesty, słowa … Wyszło szydło z worka. – Powiedział z szerokim uśmiechem. Dziewczyna zmarszczyła brwi po czym zaczęła się gorączkowo zastanawiać o co mu chodzi. Jego zachowanie było co najmniej idiotyczne, zresztą jak on sam.
- Te moje spojrzenia nienawiści? Zabójcze gesty i chamskie słowa? – Spytała.
- Raczej spojrzenia miłości, gesty nadziei i słowa wiary. – Odparł Tomilson. Cathrin pomyślała że zaraz się rozbeczy! Jak on mógł powiedzieć coś takiego do jej największego wroga? To było nie dorzeczne.
- Słuchaj, nigdy nie patrzyłam na ciebie z miłością, gestami nie dawałam ci nadziei a słowami wiary. – Odpowiedziała Karen. Louis zaczął się zastanawiać, w końcu doszedł do wniosku że ściema.
- Taa, jasne. I mam uwierzyć w te brednie? Podobam ci się! Nie zaprzeczaj! Marzysz o mnie nocami! Śnisz o mnie! Cały czas o mnie myślisz! – Wykrzyknął chłopak. Wtedy Liam który usłyszał co gada, zaczął się śmiać jak ostatni kretyn.
- Louis, nie wiem czego się naćpałeś i guzik mnie to obchodzi, ale proszę cię, przestać wygadywać te bzdury! Nie marzę o tobie, nie śnie ani nie myśle, ok.? Zrozum! Wiem że chciałbyś żeby tak było ponieważ mnie kochasz, ale … sorry. – Rzekła z uśmiechem i ruszyła przed siebie. Cathrin została w tyle z Liamem który powtarzał ,,A nie mówiłem!”. Tomilson podbiegł do dziewczyny i starał się przytrzymać jej kroku.
- Ja ciebie? Buhaha. – Roześmiał się szyderczo. – Pierwszy raz w życiu powiedziałaś coś śmiesznego.
Karen nie odpowiedziała. Zastanawiała się nad tym głupim zakładem. ,,Hm, muszę jeszcze poczekać, to nie ten moment” – Pomyślała i spojrzała na naburmuszoną Cathrin …
                                                                                  ***
Po powrocie z ruin zamku, Louis zdał sobie sprawę że zgubił telefon! To była, nie licząc Harrego, najważniejsza rzecz w jego życiu! Bez telefona jego życie nie miało sensu. To tak jakby także zgubił cząstkę siebie. Przeszukał już prawie wszystko, walizki, swoje, Karen i Cathrin (tak na wszelki wypadek) rzeczy, pod łóżkiem i w szafkach. Ani śladu. Nagle zdał sobie sprawę że swoją cenną zgubę miał cały czas w kieszeni! Kiedy to odkrył był szczęśliwy ale i zły że wyszedł na durnia który szuka telefonu którego miał przy sobie.
Wtedy do pokoju weszła Cathrin w płaszczu. Spojrzała na Louisa szczęśliwa, a zaraz potem zaczęła się rozglądać czy nie ma Karen lub innej osoby. Poczuła że jak nie weźmie spraw w swoje ręce to przegra ten głupi zakład. Cóż, nie widziała innej możliwości.
- Hej. – Przywitał się Tomilson chodź widzieli się już rano. – To trochę dziwne chodzić w domu w płaszczu, nie uważasz?
- Masz rację, dlatego lepiej mi będzie bez niego. – Stwierdziła po czym zaczęła go zdejmować. Louis, któremu się zaczęło trochę nudzić, włączył sobie na telefonie jakąś grę. Cathrin która była wściekła iż chłopaka bardziej interesuje jakaś głupia gra niż ona, zabrała mu telefon i rzuciła na podłogę.
- Ty wiesz ile on kosztował? – Spytał Lou patrząc ze wzruszeniem na swój skarb, chciał po niego iść, jednak dziewczyna popchnęła go na kanapę i zdjęła płaszcz! Wtedy Tomilson przeżył szok, ponieważ Cathrin była w samej bieliźnie.
- Co … Co ty? – Spytał przerażony jej zachowaniem, jednak dziewczyna zaczęła go całować! Louis starał się wyswobodzić, jednak to nie było wcale takie proste. Cathrin była nie wiarygodnie silna. Nagle do pokoju wparowała Karen, która widząc ich w takiej sytuacji, pomyślała że zaraz przyłoży Cathrin która oszukiwała jednak starała się zachować spokój.
- Boże! Co to ma być? – Spytała. Louis wtedy szybko odepchnął dziewczynę (jakimś cudem mu się udało) i spojrzał przerażony a także zaskoczony na Karen.
- Rzuciła się na mnie! Nie chciałem tego! Przyszła, wyrzuciła mi telefon, rozebrała się i pocałowała! Oto cała historia! – Krzyknął. Wtedy Karen nie wytrzymała i się roześmiała. Zaraz potem zza drzwi wyszedł Liam, który także się śmiał. Lou już wtedy kompletnie nic nie rozumiał, zaczął podejrzewać że to jakiś spisek … Jednak nie dokońca, taka myśl przeszła mu przez głowę … Tymczasem Cathrin która poczuła się zawstydzona zaczęła się szybko ubierać.
- Juhu! – Krzyknął Payne. – Ale będziesz miał komentarzy! Przynajmniej kilka tysięcy. – Dodał z uśmiechem.
- Co? Jakich komentarzy? Co ty gadasz? – Spytał Tomilson, zbierając resztki swojego telefonu z ziemi. ,,Ileż on się musi wycierpieć, najpierw Liam nim rzucał teraz Cathrin” – Pomyślał.
- No chyba nie myślisz że przegapię okazje na zrobienie największego skandalu w historii skandalizmu! … Dodam twoje zdjęcia i jej do neta, ze zmienioną datą, jeszcze wtedy kiedy byliście parą z Karen.
- Liam! Nie zrobisz mi tego? Jesteśmy kumplami? Nie zdradzisz mnie, co? Liam, kotku. – Lou złapał go za nogę błagając by tego nie robił.
- Przykro mi, uwielbiam cię, ale obiecałem Karen. Musi pomóc oczyścić zupełnie Harrego. Ludzie nadal go nienawidzą, myślą że podrywał ci dziewczynę, teraz się okaże że ty też nie byłeś taki nie winny. – Wyjaśnił.
- Czyli ty Cathrin też byłaś z nimi w spisku? – Spytał Louis, wstając z ziemi. Był zaskoczony.
- Nie! Nie mogłabym ci tego zrobić! – Wykrzyknęła.
- Na nią mieliśmy swój własny sposób. – Odezwała się nagle Karen. – Zakład. – Dodała.
- Co? Założyliście się o mnie? – Spytał z wyrzutem Lou. – Super!
- Taa, tą którą pierwszą pocałujesz miała wygrać! I ja wygrałam! – Krzyknęła dumnie Cathrin.
- Nie prawda! Bo to ty  pierwsza pocałowałaś Louisa! Przegrałaś, miernoto! – Powiedziała ze śmiechem Karen. – Nie wierzę że dałaś się jak ostatnia frajerka nabrać na zakład! Myślałam że domyślisz się po tym jak ci go zaproponowałam. Przecież przy zdrowych zmysłach nigdy bym nie założyła się o tego palanta!
- A skąd wiedziałaś że będę się go starała na siłę podrywać? – Spytała Cathrin, patrząc na nią podejrzliwie.
- A to już, moja sprawka. – Odezwał się Liam. – Specjalnie mówiłem że nie masz u niego szans i że patrzy wzrokiem miłości na Karen, byś starała się bardziej …
- Ale wstyd! Boże, co za wstyd! – Wrzeszczał Louis. – Jak ja spojrzę moim fanom w oczy! Co za wstyd! – Powtarzał.
- Będę w Internecie z Louisem? Łał! Dzięki. – Powiedziała szczęśliwa Cathrin.
- Super, a teraz wypierdalaj szmato – Powiedziała ostro Karen. Payne spojrzał na nią zaskoczony.
- Trochę kultury. Mówi się wyjdź, proszę szmato. – Rzekł. Wtedy właśnie do Tomilsona jakby coś dotrło.
- Ha ha ha! Nie uda to się wam! Z jednej prostej przyczyny wy nie umiecie zmienić daty w necie. Musielibyście mieć jakiegoś super geniusza ze sobą.
- A kto powiedział że nie mamy? – Zapytała zaskoczona Karen. Wtedy właśnie przyszedł Max razem z Harrym.
- Cześć. Tak ja też uczestniczyłem w tym spisku. – Powiedział dumny Max. Louis spojrzał zły na Harrego, nie spodziewałby się tego po nim.
- Harry, ty też … Wy wszyscy byliście przeciwko mnie! Dobrze że chociaż Niall, Zayn i Juliette nie. – Odparł Lou trochę uspokojony tym faktem.
- Ależ oni też chcieli ale nie mieliśmy dla nich roli. – Powiedziała Karen. – Tylko tak mogłam uzyskać stu procentowe wybaczenie Harrego, sorry Louis. – Dodała i wyszła szczęśliwa że wreszcie zemściła się na nim!
                                                                                  KONIEC
Boże, jaki długi mi wyszedł! Przepraszam … Jednak nie chciałam tego ciągnąć jeszcze w następnym odcinku. W kolejny chciałam już napisać co innego. Pa pa. I dzięki wielkie osobą które to przeczytają.  Aha no i za to że tamto przebaczenie Harrego dla Karen było co najmniej durne, wymyśliłam drugie przebaczenie które miało sprawić że między nimi będzie już kompletnie dobrze.



piątek, 8 czerwca 2012

One direction odcinek 20

One direction
Odcinek 20
Chłopaki z One direction siedzieli w kinie na filmie Pt. ,,Grzeszne namiętności”. Bardzo chciał zobaczyć to Harry, a Louis i Liam zgodzili się tylko dlatego ponieważ wyczytali że miały być tam sceny od lat 18.  Niall poszedł na film dla popcornu, a Zayn ponieważ nie chciał zostać sam w domu. W połowie filmu Liamowi zaczęło się nudzić, więc zaczął rzucać popcornem w Louisa. Ten się odwdzięczył i tak zaczęła się bitwa na popcorn do której dołączył Zayn.
- Wy jełopy! Marnujecie jedzenie! Jak wam nie wstyd?! – Wydarł się Niall, gdy zobaczył co robią. Jakaś pani za nimi kazała być im cicho, jednak chłopaki zbytnio się tym nie przejęli.
- Nie dramatyzuj. – Powiedział Liam. – Kupię ci nowy.
- Dobra, to chodź. – Odparł Horan wstając z Paynem z siedzenia. Okazało się jednak że nie tak prosto będzie wyjść ponieważ siedziała koło nich jakaś gruba kobieta.
- Dobra, zawracamy Horan. Nie przejdziemy koło tego wieloryba. – Rzekł Liam kpiąco. Na ich nie szczęście ta kobieta właśnie to usłyszała! Zrobiła groźną minę i spojrzała na chłopaków.
- A w ryjca chcesz? – Spytała ostro. – Po za tym ty znów taki śliczny nie jesteś. Gdybym była twoją matką chyba bym się zabiła, jakbym urodziła takiego syna.
- I kto to mówi! Twoja już chyba się zabiła. – Odpowiedział Payne. Kobieta wstała z siedzenia i już miała zrobić mu krzywdę gdy do akcji wkroczył nie spodziewanie Louis.
- Kolega żartował! Wie pani on tak zawsze gdy się naćpa. – Rzekł Tomilson. Wtedy kobieta wywróciła oczami i usiadła z powrotem.
- Hej! Jak nie chcieliście nie musieliście iść ze mną na ten film! – Rzekł Harry, który przez ich wygłupy nie mógł w spokoju oglądać.
- Ależ my chcieliśmy! – Odparł Louis. – Dopóki się nie dowiedzieliśmy że tu nie ma żadnych scen erotycznych! – Dokończył. Styles tylko wywrócił oczami zirytowany.
- No właśnie! Do tego czasu strasznie nas interesował! Ale to już jest połowa a tam nawet się nie całowali! Co to w ogóle za grzeszne namiętności! Sądząc tam po tytule powinni tam grzeszyć i jeszcze raz grzeszyć! – Wydarł się Liam.
- Popieram. – Rzekła pulchna kobieta, którą Payne obraził. Ten spojrzał na nią zaskoczony. – Przyszłam tutaj na dobry film ze scenami od 18, a tu co? Tylko nudy i jeszcze raz nudy!
- Masz rację. – Rzekł chłopak. – Słuchaj a może mi dasz swój numer? – Spytał Payne. Który nawet sam był w szoku że to powiedział! Zawsze umawiał się ze ślicznotkami, a tu taka odmiana!
- Sorry ale nie daje numerów narkomanom. – Powiedziała kobieta. Na to Louis zaczął się napierdalać jak nigdy.
- Ja pierdole! Dostać kosza od wieloryba jaki żal! – Wykrzyknął Tomilson. Szybko tego pożałował bo kobieta wstała i zaczęła iść w jego stronę, przerażony zwiał i tak zaczęli się ganiać po całym kinie. Liam i Zayn poczuli się jakby byli na jakieś komedii i obserwowali całe zajście ze śmiechem. Niall był zajęty ryczeniem że nie ma popcornu a Harry był wściekły że popsuli mu wyjście do kina …
                                                                                  ***
Następnego dnia, Louis przyszedł do szkoły z siniakiem pod okiem. Liam robił mu zdjęcia telefonem, śmiejąc się wniebogłosy, Niall jadł kanapkę, Zayn powtarzał sobie lekcje, jednak przez Lou nie mógł się skupić, a Harry był obrażony za wczorajszy film.
- Dostało się lanie, co? – Spytał Payne ze śmiechem. Tomilson nie odpowiedział tylko usiadł na ławce, wyjął wtedy z torby okulary przeciwsłoneczne i je założył. Na całe szczęście bo nadeszła wtedy Karen z Juliette.
- Louis! Nie zasłaniaj się, no pokaż swojego prze zajebistego siniaka. – Odezwał się Zayn.
- Wal się. – Odburknął Lou.
- Siniaka? – Zapytała Juliette. – O mój boże! Jaka jędza ci to zrobiła? Jak trafi w moje ręce to nie wyjdzie żywa!
Tomilson spojrzał na dziewczynę zaskoczony.
- Słuchaj a co robisz wieczorem? – Spytał uśmiechając się do niej.
- Odwal się od niej! – Warknęła Karen. Liam poczuł że szykuje się kolejna awantura więc na wszelki wypadek włączył kamerkę w telefonie, dla niepoznaki udał że piszę sms.
- A co zazdrosna? Po za tym to nie ty decydujesz tylko ona. Więc jak co robisz jutro wieczorem? Bo jak nic, to może pójdziemy gdzieś? – Spytał Louis. Juliette poczuła się jak w siódmym niebie, kochała ten zespół a jego członek zaprasza ją na randkę!
- Właściwie to nic nie robię. – Rzekła Juliette. – Więc możemy …
- Ja mam wolny wieczór, jutro. – Wtrącił Niall. – Po za tym ja znam wszystkie fajne miejsca z jedzeniem … Z Tomilsonem będziesz się nudzić, zapewniam cię. A po za tym on ma kłopoty z orientacją więc, wiesz … Zabiera się na randkę by sprawdzić czy nadal jest hetero.  Także zastanów się dobrze z kim chcesz iść na randkę …
Juliette pomyślała że Niallowi naprawdę musi zależeć skoro wymyślił tą ściemę z orientacją Louisa.
- Zgoda. – Odparła dziewczyna. – Po za tym, nie chciałabym być jędzą która zabiera przyjaciółce chłopaka, który jej się podoba. – Dodała z uśmiechem. Karen szturchnęła ją.
- NIE podoba mi się, jasne? – Rzekła ostro. – Może podobałby się gdyby nie był głupi, pusty, nadęty, egoistyczny, marudny i durnym kretynem. – Zakończyła wymieniać Karen. W tym momencie Payne zdjął Lou okulary i stało się! Wszyscy zobaczyli podbite oko Louisa. Chłopakowi było strasznie wstyd, tym bardziej że nie mógł z powrotem dostać swoich okularów bo Liam je zabrał i zwiał do męskiego.
- Boże, komu tak podpadłeś? – Spytała Karen.
- Babce z kina. – Rzekł ze śmiechem Zayn. – Nazwał ją wielorybem i dostał!
- I bardzo dobrze! Już ją lubię. – Powiedziała dziewczyna ze śmiechem. – Dobrze ci tak, może na drugi raz nie będziesz patrzeć tylko na wygląd.
- Gdybym patrzył na wygląd, miałabyś zakaz wstępu do mojego domu. – Odparł Louis, chłopaki z One direction łącznie z Harrym roześmiali się. Tylko Juliette nie, chodź miała ochotę jednak nie chciała tego robić swojej przyjaciółce.
- Pieprz się, Louis. – Odparła i poszła. Tomilson nadal się śmiał, właściwie jako jedyny.
- Nie no przesadziłeś. Przecież ona jest ładna. – Stwierdził Harry.
- I co mnie to? Należało się … - Resztę tego co zamierzał powiedzieć napisał na kartce i podał Harremu. Ten zgniótł ją i wyrzucił do kosza.
- Hej! Ale co on tam napisał? – Zainteresował się Malik.
- Napisał … Nie no nie będę mówił! – Stwierdził w końcu Styles. – A teraz idź ją przeproś.
- Jeszcze czego … Jakby była warta przeprosin. – Powiedział Lou który zaczął się śmiać. Akurat nadszedł wtedy Liam.
- O widzę że nie szczęśliwie zakochany człowiek się mści wyzywając dziewczynę swoich marzeń! – Krzyknął Payne ze śmiechem.
- Powaliło cię. Lecz się idioto. – Odpowiedział chłopak.
- Zwykle zakochani wypierają się miłości.
- Zwariowałeś! – Lou wstał, miał dosyć durnych żartów Liama. Ten jednak nie dawał za wygraną, dalej drążył temat.
- Zwykle zakochani wariują z miłości!
Po tych słowach Tomilson zaczął ganiać Payne. Po paru sekundach zadzwonił dzwonek na lekcję …
                                                                       ***
Na lekcje nauczycielka przyszła w znakomitym humorze. Cała klasa zaczęła się zastanawiać dlaczego? Wychowawczyni potrzymała ich jeszcze trochę w nie pewności. W końcu oznajmiła klasie:
- Wyjeżdżamy jutro na 2 – dniową wycieczkę! – Wykrzyknęła szczęśliwa. – Za darmo! Więc muszą na nią jechać wszyscy, tym bardziej że jest obowiązkowa! Wiecie pójdziemy do lasu potem na ruiny starego zamku … Na pewno będziecie się świetnie bawić!
- No na pewno! I ja z chęcią pojadę! – Wykrzyknął Liam. – Będzie super! Już nie mogę się doczekać. A i psze pani z kim ja będę mieć pokój?
- Z kim chcesz … - Rzekła, a Payne się uśmiechnął do dziewczyn z tyłu. Nauczycielka to zauważyła i dodała: - Oczywiście żartowałam. Ja wam wybiorę osoby z którymi będziecie dzielić pokój.
- Więc mnie proszę przydzielić te dziewczyny z tyłu. – Rzekł Payne, a one się uśmiechnęły.
- No chyba cię … Ekhem znaczy nie. Zdecydowanie nie. To ma być porządna i kulturalna wycieczka. A więc tak: Niall, Juliette i ty drogi Liamie, będziecie razem w pokoju.  – Stwierdziła wychowawczyni spoglądając na nich. Ci nie wyglądali na szczęśliwych.
- Ale psze pani! Niall mnie zje! – Wrzasnął przerażony Payne, a cała klasa zaczęła się śmiać.
- Nie protestuj! Juliette to porządna dziewczyna więc nie muszę się martwić że coś tam wy … A Niallowi nie w głowie takie rzeczy! Mu w głowie tylko jedzenie.
- A z kim ja mam być w pokoju? – Spytał Zayn.
- Ty będziesz z … Harrym i Maxem. – Rzekła kobieta. Na co Malik zaczął ściskać Stylesa. A Max pomyślał że zaraz się rozbeczy.
- Co? Ja mam być z tymi osłami w pokoju? To żart? – Spytał, patrząc groźnie na Harrego. Nadal był zły że chciał mu odebrać panią Wisson.
- Nooo! – Wykrzyknął Harry. – Ja tam się cieszę że będę z tobą w pokoju … Już wolę z tobą niż z Niallem, który mnie zje w nocy! – Krzyknął i przybił piątkę z Liamem.
- Święte słowa psze pani. – Odparł Payne. Wychowawczyni pomyślała że zaraz zwariuje. ,,Boże, co za klasa” – Pomyślała. ,,No ale przynajmniej nigdy nie jest nudno”.
- A ja z kim mam być? – Zapytał Lou. Wtedy wszyscy spojrzeli na niego i zaczęli chichotać na widok siniaka. – No bardzo śmieszne! Louis został pobity przez dziewczynę! No haha!
- Przez dziewczynę? To musiała być chyba Godzilla! – Krzyknął ktoś z końca.
- A żebyś wiedział! – Odparł Tomilson. – To proszę pani z kim ja mam być z pokoju?
- Hm … - Kobieta zaczęła się długo zastanawiać. – Z Cathrin i … Karen! To dwie porządne dziewczyny więc też nie będę się musiała martwić że coś, tam wy …
- Cathrin porządna? Buhaha. – Karen zaczęła się śmiać.
- Popatrz na siebie, wywłoko jedna. – Odgryzła się Cathrin. Liam który wyczuł kolejną kłótnie zaczęła to nagrywać telefonem.
- Zamknij mordę, żałosna … - I tu nie dokończyła bo nauczycielka wrzasnęła:
- Wstawiam wam obu jedynki z zachowania! I dobrze wam zrobi wspólny pokój, może dojdziecie do porozumienia. I Louis przypilnuj by się dogadały.
- Z przyjemnością. – Odparł chłopak uśmiechając się cwaniacko, patrząc to na jedną to na drugą.
                                                                                  ***
Następnego dnia, wszyscy już czekali przed szkołą na autokar. One direction nudziło się, więc bawili się w ganianego, Karen stała wściekła i myślała jakby tu się zemścić na Louisie i Cathrin. Nienawidziła ich obu tak samo! Nie miała pojęcia kogo bardziej. Wtedy Niall przerwał zabawę w ganianego i podszedł do Juliette.
- Szkoda że jedziemy na tą wycieczkę. – Rzekł smutno.
- Dlaczego? – Spytała zaskoczona Juliette. – To dlatego że mamy być razem w pokoju? Nie lubisz mnie? Uważasz że jestem głupia, tak?
- Nie, to nie o to chodzi! Wręcz przeciwnie. Jest mi smutno bo przez tę głupią wycieczkę, nici z naszej randki. – Odpowiedział Horan. Juliette zaczęła się śmiać.
- To słodkie. – Stwierdziła. – Jeszcze żaden chłopak mi czegoś takiego nie powiedział!
- Jacy kretyni! – Wykrzyknął Niall i razem z dziewczyną się roześmiali. Do czekającej na autokar Karen podeszła Cathrin uśmiechając się, zupełnie jakby miała jakiś super plan jak by tu jej dopiec.
- No to będziemy w jednym pokoju … - Zaczęła rozmowę Cathrin.
- No Amerykę kurde odkryłaś. – Odparła dziewczyna.
- Wiem dlaczego mnie tak nienawidzisz … - Powiedziała.
- Bo jesteś głupią, zołzą? – Spytała Karen uśmiechając się. Cathrin tylko wywróciła oczami zirytowana.
- Bo lubisz Louisa! I dobrze wiesz że nie masz u niego szans! – Rzekła ze śmiechem. – Co innego ja, dziewczyna na jego poziomie, a nie taka dziewczyna jak ty, która tylko przynosi wstyd płci żeńskiej.
- Gdyby nie było nauczycielki dostałabyś tak po mordzie że własna matka by cie nie poznała.
Cathrin tylko westchnęła i spojrzała na Lou który bawił się nadal w berka.
- Uważasz że masz u niego większe szanse niż ja? – Zapytała w końcu.
- Nie. Ty masz u niego większe szanse! W końcu reprezentujecie ten sam poziom. A to zbliża ludzi. – Odparła Karen. – Ale jeśli mam być szczera to on nie zwraca na ciebie uwagi, gdybym się trochę postarała to byłby mój.
- Jasne … - Rzekła dziewczyna i zaczęła się śmiać. – Akurat! Dobry żart.
- Zakład? – Spytała nagle. Sama siebie zaskoczyła że to powiedziała. – Tą która pierwszą pocałuje Lou wygrywa.
- Zgoda. – Rzekła bezproblemowo Cathrin. – I mamy czas do końca wycieczki! – Podkreśliła i podała dłoń Karen.
- Dobra, ale kto przetnie zakład? – Zaczęła się zastanawiać dziewczyna i nagle dojrzała Liama który najwidoczniej zmęczył się bieganiem i przystanął. Obie podeszły do niego. – Przetniesz?
- Co? Ooo, widzę że zakład! Łał a o co? – Spytał zaskoczony Payne.
- Nie twoja sprawa. – Warknęła Cathrin.
- Jeśli mi nie powiecie nie przetnę. – Payne postawił warunek. W końcu Karen się zgodziła.
- Dobra, ale nikomu ani słowa! Inaczej zakład nie wypali bo Lou specjalnie będzie się nam, a właściwie mi opierał! – Wykrzyknęła. – A więc założyłyśmy się o Louisa. Do końca wycieczki ma pocałować jedną z nas …
Liam zaczął się śmiać.
- Ja pierdziele! Przecież to przesądzone kto wygra! – Krzyknął Payne. – To oczywiste że Karen! Cathrin myślałem że masz trochę więcej oleju w głowie i nie będziesz się zakładać o coś co z góry jest przegrane! Ty chyba nie widziałaś jak on na nią patrzy! I jeszcze jak krzyknął do Harrego ,,łapy od niej precz” i jak gadał o przebłyskach!
- ,,łapy od niej precz” miały się tyczyć do mnie. Po prostu mu się pomieszało. Nie słyszałeś jak to gadał? – Spytała Karen, jakby to było oczywiste.
- Boże! I jeszcze ty jesteś taka nie rozumna? On to mówił do Harrego powiedział mi to w se … - I tu się zaciął. – Kurde! Jaki ze mnie długi język. Dobra zapomnijcie o tym co powiedziałem. – Rzekł Liam i przeciął zakład. Cathrin mimo jego słów nie straciła nadziei że Tomilson będzie jej. Właśnie wtedy nadjechał autokar. Chłopaki przestali bawić się w berka i stanęli w kolejce do niego.
- Proszę przechodź. – Powiedział Lou do Karen, która przepuścił.
- O dziękuje! Jestem taka szczęśliwa że taki idio …. Ekchem, znaczy dzięki. – Powiedziała, kiedy przypomniało jej się o zakładzie. ,,Być dla niego miłym! To gorsze od … od chyba niczego” – Pomyślała zirytowana i weszła do autokaru.
                                                                       KONIEC
Znów wiem że oczerniłam ponowie Lou. Ale tak trudno się powstrzymać! Ale wybaczcie mu to trochę, w końcu już za bycie chamskim mu się dostało w kinie. Nie wiele do niego dotarło, ale dostał nauczkę … No i zakład! Ah, musiałam napisać o tym. Aha no i w kolejnych odcinkach trochę więcej będzie się działo u pozostałych bohaterów czyli Nialla, Juliette, Zayna, Liama i Maxa. Bo ja na razie to piszę tylko o Karen, Louis, Harry i czasem Cathrin … Chodź dziś nie wiele było o Stylesie. Dobra kończę. Rozpisałam się, trochę. Paaa. 

poniedziałek, 4 czerwca 2012

One direction odcinek 19

One direction
Odcinek 19
W niedziele po południu Louis siedział na dywanie w swoim pokoju i medytował! Chciał się rozluźnić, a także lewitować tak jak to widział na filmach! Nie było to realne ale Tomilson wbił sobie do głowy że jemu to się uda ponieważ jest wyjątkowy! A tylko takim ludziom przydarzają się takie rzeczy. Do pokoju wlazł w pewnym momencie Liam, który tylko jak zauważył co wyprawia Louis zaczął się okropnie śmiać! Ten otworzył oczy i wydarł się:
- Nie przeszkadzaj mi ciole! Skupić się nie można!
- Dobra, już sobie idę. – Payne uniósł ręce w geście poddaje się i wyszedł na korytarz, jednak po 2 sekundach wrócił. – Żartowałem! Chce to robić z tobą!
- Medytować? – Upewnił się Louis.
- No, tak a ty o czym myślałeś? – Spytał Liam, Tomilson już miał odpowiedzieć gdy, chłopak powiedział: - Dobra nie odpowiadaj. A więc od czego zaczynamy?
- Siadasz po turecku  zamykasz oczy i starasz się uspokoić, wiesz, a potem będziesz lewitować! Jak na filmach! Ale będzie zabawa! Będziemy w telewizji! Wszystkie dziewczyny będą nasze! – Chłopak tak się rozmarzył że o mało co, nie miał uniesienia ze szczęścia.
- I tak wszystkie dziewczyny już są nasze, bez lewitowania, które tak na marginesie jest nie możliwe. – Podkreślił Liam, a Louis spojrzał na niego groźnie jakby miał się na niego rzucić i go udusić.
- Widziałem jak lewitowali w Arabii Saudyjskiej! Jeśli oni tak potrafią to my też! Nie poddamy się, Liam, będziemy walczyć do ostatniej kropli krwi. – Rzekł chłopak.
- Przerażasz mnie … Ale ok. medytujmy i tak nie mam nic do roboty. – Powiedział Liam po czym usiadł po turecku i zamknął oczy, Tomilson także. – Fajne miałeś przemówienie na koncercie. – Zaczął rozmowę Payne.
- Nie gadaj tylko medytuj.
- To przy medytowaniu nie można gadać? Jaki żal! – Liam był rozczarowany ale nie zrezygnował z tego jakże ciekawego zajęcia z tego względu iż on też miał nadzieje że będą lewitować …
                                                                                  ***
- Tak? Tak? Aha! Łał! I on ją zdradza z Elise, a ma dziecko z Grace? A znów Grace ma już syna tylko mu nie mówi, ale jaja! I co? A Elise umawia się z ojcem syna Grace? – Harry rozmawiał widocznie zainteresowany przez telefon. Niall jadł chipsy oglądając swój ukochany serial komediowy czyli ,,Dwóch i pół”, a Zayn nagrywał rozmowę Harrego. Gdy Styles skończył rozmawiać, Malik patrzył się na niego z uśmiechem.
- No, no. Nie wiedziałem że oglądasz jakieś idiotyczne telenowele. – Zaczął ledwo co powstrzymując się od śmiechu.
- Bo nie oglądam, ale ona ogląda. Ma bzika ma punkcie tych wszystkich durnych seriali. – Odpowiedział i usiadł na kanapie obok Nialla, chciał wziąć chipsa ale dostał po łapach.
- No co? To ostatnia paczka! A sklep jest zamknięty. – Wytłumaczył się Horan. Harry tylko przewrócił zirytowany oczami ,,Ah ten Niall, za jedzenie mógłby zabić”. A jego przysięga brzmi ,,Przysięgam na jedzenie”.
- A z kim tak rozmawiałeś? Domyślam się że z Karen. – Powiedział ze śmiechem Zayn.
- Z Karen? – Styles o mało co nie zleciał z kanapy. – Ona nie odezwała się do mnie od piątku. Ogólnie stała się jakaś dziwna. Nie mam pojęcia dlaczego. A rozmawiałem z moją babcią!
- No proszę, nie wiedziałem że łączy cię  z nią taka silna więź. – Wtrącił Niall.
- Bo nie łączy, ale babcia chce bym w ciągu 3 lat się ożenił, a że na to się nie zanosi więc postanowiłem zacząć oglądać z babcią telenowele. Wy nawet nie wiecie ile jej to sprawia radości! Moja kochana dobra babcia. I robi mi pierogi, a babcia Louisa nie! Buhaha. – Harry roześmiał się szyderczo.
- Słyszałem! – Wrzasnął Tomilson ze swojego pokoju.
- I dobrze! Miałeś słyszeć! – Wrzasnął Harry. – A wiecie dlaczego Louis siedzi tak w swoim pokoju z Liamem? – Spytał Nialla i Zayna.
- Podobno Lou tłumaczy Liamowi techniki całowania. – Rzekł poważnie Niall.
- Medytują kretynie! – Poprawił go Zayn. – Chcą lewitować jak Arabowie!
Styles o mało co nie zleciał z kanapy jak się o tym dowiedział. Wpadł wtedy na pewien pomysł.
- Hej Louis! Bo przyszła Karen, ale jak wolisz medytować to spoko! – Wrzasnął Harry. Myślał że przyjdzie w trybie natychmiastowym, jednak on nie pojawiał się dość długo. Styles zaczął się martwić.
- Louis! Bo Harry całuje się z Karen, ale ty chyba nie masz nic przeciwko! – Wrzasnął Zayn ze śmiechem. Lou jednak nie reagował. Malik, Styles i Horan z chipsami pobiegli do niego na górę. Ten jednak w skupieniu medytował, ani drgnął.
- Louis, ciebie to nie rusza? – Zapytał zaskoczony Niall. – Myśleliśmy że ty  … no wiesz …
- Co ja? Lubię ją? To się pomyliliście! A teraz dajcie mi spokój. – Odparł Tomilson i nadal próbował się skupić na medytowaniu. – Po za tym kazała mi się odwalić i dać spokój. Więc nie będę dalej się jej naprzykrzał, sama chciała. Ja szanuje jej wolę.
- Lou dobrze się czujesz? Przecież ty nic ani nikogo nie szanujesz! Boże, może ty jesteś chory, co? – Spytał Zayn.
- No a co mam zrobić?! Powiedzieć eee słuchaj kazałaś mi się odwalić ale ja nadal chce z tobą gadać! Publicznie z tobą zerwałem, ale nadal chce się spotykać? Powaliło was?
- Dobra, nie unoś się. – Powiedział Harry i z Zaynem a także Niallem wyszli z pokoju. Tymczasem Liam przez cały ten czas nie drgnął … Miał zamknięte oczy a jego twarz była zupełnie obojętna.
                                                                                  ***
Następnego dnia, w poniedziałek Juliette była szczęśliwa jak nigdy! Otóż mogła nareszcie iść do szkoły! Noga już była cała i zdrowa … Cieszyła się najbardziej z tego względu iż pozna One direction. Nie mogła się doczekać tego spotkania! To była najlepsza rzecz jaka ją spotkała w życiu … Nagle zadzwonił dzwonek, dziewczyna poszła otworzyć to była Karen.
- Cześć. – Przywitała się bez entuzjazmu.
- No hej! – Wykrzyknęła Juliette która miała zupełnie inny humor. Była radosna i uśmiechnięta. – To już dziś! Nareszcie! Czekałam na to tak długo! Nie mogę się doczekać aż poznam One direction.
- Taa super. Chodźmy już do szkoły. – Odparła Karen.
- Zaraz tylko ci coś pokażę. – Juliette podwinęła rękaw pokazując zaskoczonej dziewczynie imiona i nazwiska wszystkich z zespołu napisanych długopisem. – Super, co nie? Teraz chłopaki nie będą mieć wątpliwości że jestem ich fanką!
- Przecież po samej twojej minie można się skapować że jesteś ich fanką. – Odpowiedziała. – Możemy już iść?
- No jasne, chodź! – Wykrzyknęła szczęśliwa.
                                                                       ***
 Tymczasem, gdy Louis się obudził przeżył szok! Otóż na podłodze w jego pokoju leżał Liam, smacznie sobie śpiąc! Tomilson rzucił w niego poduszką a gdy to nie pomogło, rzucił w niego swoim telefonem drąc się Pobudka!
 - Co jest? Czego? Co? Jak? Gdzie? – Zapytał Payne budząc się oszołomiony.
- Liam czy ty mnie prześladujesz? – Spytał poważnie Lou, patrząc na niego pytająco.
- Oczywiście że nie! Po prostu wczoraj długo medytowałem aż w końcu usnąłem. – Odpowiedział bezproblemowo wstając z podłogi i kładąc się koło Louisa.
- A czy nie możesz medytować u siebie w pokoju?
- Mógłbym, ale tu jest lepsza aura. A po za tym wczoraj już trochę czułem że lewituje! Myśle że dziś już to zrobię! Jestem gotów. – Rzekł cały w radości.
- Taa, dobra a teraz wypad z mojego łóżka za ciasno tu jest dla nas dwóch. – Stwierdził Lou i zepchnął Liama który wylądował na jego telefonie.
- Ups. Sorry. – Powiedział oddając mu telefon w częściach.
                                                                                  ***
Tymczasem w szkole na przerwie czwórka chłopaków z One direction doznała totalnego szoku! Otóż okazało się że Niall ma na sobie skarpetki Louisa, bluzkę Liama, spodnie Zayna i marynarkę Harrego!
- Pogięło cię? Akurat dzisiaj chciałem założyć te skarpetki! – Krzyknął oburzony Tomilson. – Zaplanowałem sobie wczoraj ze dziś je założę, a ty mi zepsułeś moje plany!
- No sorry, ale moje mi zginęły. – Usprawiedliwił się Horan.
- I wszystkie spodnie też ci zginęły? – Spytał Zayn.
- A wyobraź sobie że tak! – Krzyknął obrażony Niall. – Co miałem bez gaci przyjść? W samych bokserkach?
- Nie, ale wiesz co? Wyglądasz w nich lepiej ode mnie, weź je sobie. I tak je miałem zwrócić do sklepu. – Stwierdził Malik.
- Dlaczego?
- Bo przypadkiem kupiłem damskie! – Zayn zaczął się okropnie śmiać. A Niall spojrzał na niego groźnie, miał jednak nadzieje że nikt się nie skapuje.
- O hej, Niall. Widzę że kupiłeś damskie gacie. – Rzekł Max, patrząc na niego rozbawiony. Horan schował się wtedy za Harrego.
- To tak bardzo widać?
- No raczej, bo od kiedy różowy jest męskim kolorem? – Spytał retorycznie Max i poszedł rozbawiony że nie jest jedynym który wygląda jak idiota. Niall był przerażony, nie wiedział co ma zrobić!
Tymczasem Juliette zauważyła chłopaków z One direction! Serce zaczęło jej walić jak oszalałe! Pomyślała że zaraz wyskoczy jej z piersi … To było takie straszne ale i ekscytujące uczucie, spotkać swoich idoli na szkolnym korytarzu. Stała tak jak słup przez minutę, aż podeszła do niej Karen.
- Przedstawić ci im? – Zapytała przyjaciółki. Ta kiwnęła głową nic nie mówiąc. – Więc chodź.
Jednak Juliette nie zrobiła kroku, więc Karen zaczęła ją ciągnąć za rękaw aż w końcu znaleźli się koło chłopaków. Gdy tak się stało Juliette chciała uciec, jednak jej przyjaciółka złapała ją za rękę.
- Cześć. – Powiedziała trochę zmieszana Juliette.
- Hej. – Odpowiedzieli każdy po kolei.
- To jest moja przyjaciółka Juliette. A to są …  a zresztą znasz ich. – Powiedziała Karen. – Juliette jest waszą fanką, serio. Ma wasze plakaty, zdjęcia i nawet namalowała sobie wasze imiona na ręce.
- Serio? – Harry wyglądał na zadowolonego. Gdy Juliette to dostrzegła uśmiechnęła się.
- Tak. – Odparła i pokazała je im. – Wiem że głupie …
- Śliczne. – Wtrącił Zayn. – Tylko czemu przy nazwie Louis Tomilson jest dopisane idiota?
- To moja sprawka. – Wytłumaczyła Karen.
- Przytrzymała mnie siłą! Nawet nie wiecie jaka ona jest silna! – Wykrzyknęła Juliette.
- Jak king – Kong. – Odparł Louis, któremu przypomniało się ile razy dostał po łbie i za każdym razem omal się nie rozpłakał. Karen spojrzała na niego zaskoczona.
- Niall, czemu chowasz się za Harrym? Pokaż Juliette swoje piękne spodenki! – Wykrzyknął zadowolony Liam, ciągnąc zawstydzonego Nialla.
- Mam takie same w domu! – Powiedziała Juliette, cała w skowronkach że ma identyczne spodnie jak jeden z jej ulubieńców.
- Bo one są damskie! I najlepsze jest to że Niall o tym wiedział. – Stwierdził Zayn, który chciał się odwdzięczyć za to że zakosił mu spodnie. – Wiecie, podobno ma problemy z orientacją. – Dodał z uśmiechem.
- Wcale nie! – Krzyknął obrażony. – I spodnie należą do Zayna!
- Możemy się wymienić. Ja mam zielone więc są chyba bardziej męskie od różowych. – Zaproponowała Juliette. – Jeśli chcesz …
- Serio? Dzięki ci wielkie! – Horan zaczął skakać z radości, nawet przytulił dziewczynę, która pomyślała że zaraz zemdleje i poszli się wymienić. Pozostała czwórka One direction wraz z Karen została sama. Nastąpiło wtedy dość nie zręczne milczenie.
- Chcemy z Lou lewitować. – Powiedział Liam, który poczuł że milczenie trwa zbyt długo. – Dlatego medytujemy. – Dodał. Na co Karen zachichotała.
- Będziesz się śmiać jak pokażą nas w telewizji! – Powiedział Tomilson.
- I tak was w niej pokazują, więc co dla ciebie za różnica dlaczego? Ważne że w niej jesteś nie? – Spytała retorycznie. – A to dlaczego, już nie ma dla ciebie znaczenia.
- Wal się. – Odparł chłopak i poszedł do męskiego. Liam pobiegł za nim, a Zayn udał że zawiązuje sznurowadło.
- O co poszło? I dlaczego cały weekend się do mnie nie odzywałaś? Mam prawo wiedzieć. – Rzekł Harry, patrząc jej prosto w oczy.
- Po prostu przekonałam się jakim durniem jest Louis i tyle. I przepraszam że się nie odzywałam. – Odparła dziewczyna. – Byłam na niego zła i wiedziałam że jak przyjdę do was to będę musiała go spotkać.
- Rozumiem. Ale myśle że powinnaś trochę odpuścić, on nie jest zły, a przynajmniej się stara. Od 4 minut nie nazwał się puszczalską! To cud! – Wykrzyknął Styles na co z Karen się roześmiali.
Tymczasem Lou trzasnął drzwiami a potem rzucił plecak w kąt. Był widocznie wściekły. Payne trochę był zszokowany jego zachowaniem. Nic jednak nie powiedział … do czasu.
- Co cię tak wkurzyło? – Spytał w końcu.
- Raczej kto! – Podkreślił. – Dlaczego ona musi być taką wkurzającą … - I tu się zaciął. – Nie wszystko robie dla sławy! A ta … Nie może tego zrozumieć.
- W tych miejscach w których się zaciąłeś miały być nie cenzuralne słowa, tak? – Upewnił się.
- Tak! Ale nie warto dla kogoś takiego jak ona przeklinać. – Odparł Tomilson który usiadł pod ścianą. – I pomyśleć że byłem zazdrosny o Harrego! Boże jaki kretyn ze mnie! I jeszcze kiedy … kiedy nie wkurzyła się że mi wszyscy współczuli z powodu braku projektu pomyślałem że … i kiedy jako pierwsza tyle ze mną nie zerwała, miałem nadzieje że … Ale to jest nie ważne, rozumiesz? Bo dopiero teraz Lou wkracza do gry!
- I niby co chcesz zrobić?
- Jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę … Coś wymyślę. – Powtórzył. Liam przez pewien czas w ogóle się nie odzywał. W końcu doznał jakby jakiegoś przebłysku …
- Zrozumiałem! – Wykrzyknął szczęśliwy. – Zrozumiałem to co mi powiedziałeś! Że to co powiedziałeś jak wszedłeś było przemyślane! Nie pomyliłeś się, chodziło ci o Karen. Louis ty naprawdę miałeś nadzieje że …
- Miałem przebłysk, ok.? Tak samo jak miałem przebłysk że Niall przechodzi na dietę. – Odpowiedział. Wtedy zadzwonił dzwonek na lekcję. – Miałem przebłysk. – Powtórzył.
                                                           KONIEC
Uf, nareszcie koniec! I jeszcze raz dzięki wielkie za komentarze. No i nareszcie Juliette wróciła do szkoły. Pomyślałam że kiedyś musi wrócić, bo ile można siedzieć w domu ze złamaną nogą? No trochę trzeba ale już tyle odcinków minęło … Aha no i Lou i jego zmienne nastroje, zupełnie jak kobieta! Fochiasty itp. … Ale staram się, staram żeby był lepszy, ale nie do końca bo musi zachować trochę swojej prawdziwej natury ;-). Paaa.