Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leighton Meester. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leighton Meester. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 maja 2015

Łamacze serc 1x02 "A little party never kill nobody"

Oczami Vanessy
Kolejny piękny dzień na Florydzie! Temperatura sięga prawie 35 stopni, co oznacza, że koniecznie muszę się ochłodzić w moim basenie. Rodrick będzie zachwycony chociaż podejrzewam, że wolałby pójść na plażę, aby pogapić się na tyłki obcych kolesi. Odkąd Victoria udaje dziewczynę Justina ich spotkania nieco się ograniczyły i biedny Rodrcik jest niezaspokajany seksualnie. Ale dzielnie się trzyma. Ja bym na jego miejscu już dawno zastawiła sidła na jakimś ciasteczku. Usłyszałam dzwonek u drzwi więc udałam się w tamtą stronę. W progu stał nikt inny jak mój najlepszy przyjaciel. Rodrick był ubrany w bokserki i białą koszulkę z napisem "I'm gay". 
- Podoba ci się? - spytał wchodząc do środka i paradując przede mną jak na pokazie mody. 
- Po co ci koszulka z napisem twojej orientacji? I tak każdy wie, że wolisz chłopaków. 
- No niby tak, ale powinienem w końcu zachowywać się jak gej. Muszę się pogodzić, że nigdy nie będę męski. 
Poklepałam go po ramieniu z lekkim uśmiechem. Rodrick powinien wiedzieć, że jedno nie wyklucza drugiego ale już mu nie będę mieszać w głowie. 
- Idziesz się przejść? - spytał. Kiwnęłam głową z ochotą. 
- Tylko zaczekaj sekundkę. - powiedziałam i zdjęłam z siebie wszystko prócz bielizny i czarnych szpilek. Potem nałożyłam na siebie krótki i zwiewny szlafroczek po czym oznajmiłam z szerokim uśmiechem, że jestem gotowa. Muszę sprawić, aby Harry zwrócił na mnie uwagę. Wczoraj trochę się nie popisałam. Zamiast zaprosić go na randkę, albo przynajmniej sprawić aby tak zrobił, ja wybieram się tylko na przyjęcie powitalne. Porażka jednym słowem.
- A co z Loganem? Nie sypiacie ze sobą? - zapytał mój kumpel gdy przechadzaliśmy się chodnikiem, a zazdrosne dziewczyny podglądały nas z okien. Ach, uwielbiam to! Czuje się taka piękna i wolna! Zupełnie jakbym była jakąś miss. Chociaż, kto wie? Może w przyszłości będę. 
- Jak słusznie zauważyłeś "sypiamy" i tylko sypiamy. To się nigdy nie zmieni, a właściwie Logan się nigdy nie zmieni. On jest nie wyżyty seksualnie! 
- A myślisz, że kręcą go też chłopcy? - spojrzałam na Rodricka z niepokojem. On kochał Justina i musiał z nim zostać! A po za tym nie chciałam się dzielić Loganem z Rodrickiem. On był chłopakiem. Potem brzydziłabym się go pocałować. Log może sypiać, ale tylko z dziewczynami. Zresztą wątpię aby tego kobieciarza interesowała płeć męska. 
- Przykro mi Rodri ale nie. - poklepałam go po ramieniu w celu pocieszenia. - Po za tym ty i Jus to zgrana parka. Nie zdradzaj go tylko przez to, że nie możecie się ujawnić. Uważam, że mu jest tak samo ciężko jak tobie. 
W tym momencie mój kumpel wyjął z kieszeni telefon i pokazał mi ostatniego tweeta Justina, który brzmiał: PARTY HARD W DARK DANCE!!! WOHOO!!! 
Spojrzałam na mojego przyjaciela ze współczuciem. 
- No cóż, znosi to lepiej od ciebie ale nie powiedziane, że w ogóle go to nie obchodzi. - powiedziałam chodź sama nie wierzyłam w te słowa. Bieber to był typowy imprezowicz, jeśli nie jesteś taki jak on nie masz co liczyć na jego przyjaźń. W sumie dziwiłam się dlaczego on i Rodrick są parą? Przecież mieli zupełnie odmienne charaktery. 
Zobaczyliśmy wtedy Veronice, która sprawdzała skrzynkę na listy. Wiecie, Vera to typowa emo, która podobno obdziera koty ze skróty albo po prostu lubi straszyć ludzi. W każdym razie jest dziwna i nie warto się z nią zadawać. Kiedy obok niej przechodziliśmy popatrzyła się na nas jak na wariatów. Nie spodobało mi się jej spojrzenie. Było pełne wyższości. 
- I co się tak gapisz? - spytałam unosząc jedną brew. - Pierwszy raz widzisz tak seksowną laskę czy co? 
Dziewczyna nie odpowiedziała tylko wróciła do swojego domu, ale jak mi się zdawało truchtem. Rodrick po chwili wpadł w śmiech. 
- Może powinniśmy kiedyś się z nią zaprzyjaźnić? Co prawda jest dziwna ale może da radę? 
- Rodri oj Rodri. Trochę tu pomieszkasz a zobaczysz, że ludzie dzielą się na gorszych i lepszych. Ona sam wiesz do jakiej grupy należy. Musielibyśmy zniżyć się do jej poziomu a tego chyba nie chcemy, prawda? - posłałam mu spojrzenie "szczeniaczka". Rodrick pokiwał głową. Kolejną osobą, którą spotkaliśmy była panna Calder. Och, jeszcze tej tutaj brakowało. A już miałam dobry humor. Ta suka zniszczy wszystko! 
- Nowa moda? - powiedziała z kpiną. 
- Zazdrościsz bo ty nigdy nie odważyłabyś się włożyć czegoś takiego. - odpowiedziałam z wysoką uniesioną głową. 
- Nie w moim stylu wyglądać jak dziwka. - odparła ze sztucznym uśmieszkiem. 
- Posłuchaj no paniusiu! - krzyknęłam i lekko ją popchnęłam. Prawdopodobnie skończyłoby się to bójką gdyby nie interwencja Rodricka. Odciągnął mnie od niej jak zwykle uspokajając. 
- Van chodźmy. Nie warto. 
- Masz rację. Nie warto. - powiedziałam i jak najszybciej odeszłam od tej jędzy. Och! Ona naprawdę działa mi na nerwy! Cały czas tylko myśli jak by tu mnie zniszczyć. Naprawdę nie mam pojęcia za co mnie tak nienawidzi? Jestem dobrym człowiekiem! A przynajmniej staram się.
***
Po powrocie do domu rzuciłam się na kanapę i włączyłam telewizor. Rodrick zajął miejsce obok mnie, chodź tak się rozłożyłam, że musiał siedzieć nieco ściśnięty. No cóż, nie moja wina, że ten spacer nieco mnie zmęczył. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć usłyszałam dzwonek u drzwi. Założę się, że to Cheri z Roxy. Pewnie usłyszały już plotki na temat tego, że pokłóciłam się nieco z Eleanor i przyszły spytać czy doszło do jakieś bójki.
- Otworzysz? – spojrzałam na Rodrcika oczami szczeniaczka. Zwykle to na niego działało. Byłam pewna, że i tym razem stanie się podobnie. Tak jak przypuszczałam. Chłopak podniósł się z kanapy i z ciężkim westchnieniem udał się w stronę drzwi wyjściowych.
Ja tymczasem udawałam, że oglądam telewizje a tak naprawdę nasłuchiwałam. To na pewno nie był głos kobiecy hm, znam ten głosi i … no nie wierzę! To super słodkie ciacho mnie odwiedziło? A jednak mój seksapil działa!
- Witaj piękna. – powiedział wchodząc do salonu Harry z tym swoim czarującym uśmieszkiem. – Co słychać?
- Eleanor to suka a ja się nudzę. To chyba wszystko z dzisiejszego dnia. – powiedziałam dumnie. Loczek roześmiał się.
-Chciałem się upewnić, że przyjdziesz na dzisiejszą imprezę. Nie chciałbym być jedyną osobą na przyjęciu. – roześmiał się. – Ty też możesz wpaść.– rzekł patrząc na Rodricka.
- Eee okej, dzięki. Tak w ogóle to jestem Rodrick. – odpowiedział podając mu dłoń, którą Harry uścisnął lekko. – Lubisz dziewczyny?
Chłopak zmarszczył brwi. Postanowiłam uratować sytuację.
- Harry uwielbia chodzić do klubów ze striptizem damskim. Coś jeszcze chciałeś powiedzieć, Rodri?
On jednak potrząsnął głową widocznie rozczarowany. Nie pozwolę mu zdradzić Justina i to jeszcze z kim?! Harry jest mój. Zaklepałam go pierwsza!
- A więc wpadniecie? – dopytywał się.
- Jasne. Przecież obiecałam wczoraj. – odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
- Świetnie. To do zobaczenia. – powiedział i zanim zdążyliśmy zareagować po prostu sobie wyszedł! Rodrick usiadł obok mnie na kanapie z ciężkim westchnieniem.
- Justin chyba nie przyjdzie jak go zaproszę, co?
Spojrzałam na niego ze współczuciem.
- Wątpię Rodri ale możesz próbować, nie?
- Brakuje mi go. Dzięki, że jesteś bo gdyby nie ty to już dawno wylądowałbym z obcym kolesiem w łóżku. – wyznał, a ja roześmiałam się. Bardzo wątpliwe, żeby to zrobił ale niech myśli, że posunąłby się do takiego czynu.
- Nie ma sprawy. – powiedziałam i  przytuliłam go.
                                                                       ***
Napisałam sms do Cheri, Roxy, Zayn’a, Victorii, Louisa, Nialla, Liama i Logana o tej samej treści: IMPREZA U NOWEGO. WBIJAĆ. VAN XX.
Koło 20:00 wyszłam z domu razem z Rodrickiem, Victorią i Zayn’em. Jestem ciekawa kogo jeszcze Harry zaprosił. Założę się, że Steve Gomezo także tam będzie. Możecie wierzyć lub nie, ale raz pojawił się na imprezie samego Jonnego Deppa, nie wiem jak on to zrobił. Ma te swoje „sposoby”.
- Nie wiem jak wy ale ja zamierzam zalać się w trupa. – odezwał się Rodrick. – Może wtedy zapomnę, że mój chłopak woli imprezy od mojego towarzystwa.
- Och, doskonale wiesz, że tak nie jest. – zaprzeczyłam szybko, chodź sama w to nie wierzyłam. – Po prostu musi udawać, że lubi imprezy i … dziewczyny. No wiesz, dla zachowania pozorów. Tęskni za tobą. Jestem tego pewna.
- Czy ja wiem … - powiedziała Victoria. – Kiedy byliśmy razem ani razu o nim nie wspomniał.
- Zamknij się. – syknęłam do przyjaciółki. Kochałam Rodricka jak brata i nie mogłam patrzeć jak cierpi. Vic chyba się obraziła ale na szczęście doszliśmy do domu Harre’go. Zayn zadzwonił dzwonkiem. Dało się słyszeć głośną muzykę. Po chwili otworzył nam pan domu. Ubrany był w czarne rurki i granatową marynarkę, a rękawy lekko podwinął. Wyglądał jak zwykle seksownie.
- No nareszcie! – powiedział z szerokim uśmiechem. – Wchodźcie. – zaprosił nas gestem dłoni do środka. Tam dało się słyszeć  piosenkę Fergie pod tytułem A little party never killed nobady. Po za tym na kanapie siedział Steve Gomezo i opychał się jedzeniem! No oczywiście! Byłam pewna, że zawita! Logan flirtował z jakimiś dziewczynami, Cheri i Roxy tańczyły, Liam pił drinka i rozmawiał razem z Niallem, Louis tańczył solo wydurniajając się, a po chwili Rodrick do niego dołączył. Wyglądali naprawdę zabawnie. Zayn odważył się i poprosił Victorię do tańca, a ona się zgodziła. Jak słodko!
- Genialna impreza. – zagadałam Harrego.
- Dzięki. – odpowiedział. – Zapraszałaś może tego grubasa na kanapie?
- Steva? Nie ale on wszędzie się wkręca. To normalka. – powiedziałam ze śmiechem. Nasza konwersacja trwałaby dalej gdyby nie fakt, że drzwi się otworzyły a w progu stanęła Eleanor Calder! OMG! Szlak mnie zaraz trafi! Nie wierzę, że Styles zaprosił tą jędzę. Za nią stała jej przyjaciółeczka, która lata za nią jak pies – Perrie Edwards. Eleanor ją wykorzystuje, a biedna Perrie tego nie widzi. No cóż, może kiedyś pójdzie po rozum do głowy ale jak na razie się na to nie zanosi.
- Co ona tu robi? – zapytałam, ale Harry zamiast mi odpowiedzieć podszedł do niej. Momentalnie zrobiłam się czerwona na twarzy. Ta suka nie wygra ze mną. Harry jest mój. Nie zastanawiając się długo także do niej podeszłam.
- Witaj El. Miło, że wpadałaś. – powiedział loczek wpatrzony w nią jak ja w nowy numer Vouga. – O i Perrie jest! Cześć. – pomachał do niej lekko. Ona jednak spod zmrużonych powiek obserwowała Victorię i Zayn’a, którzy świetnie się bawili. No, no ktoś tu jest zazdrosny. Niestety mój brat woli Vic i lepiej niech tak zostanie.
- Jak mogłabym przegapić taką imprezę. – odpowiedziała brunetka. – Przesuń się. Chcę przejść. – warknęła do mnie. Parsknęłam śmiechem.
- Bardzo zabawne panno Calder.
- No cóż. – Eleanor wzięła głęboki oddech. – Skoro tak to … zatańczymy Harry?
Ten trochę się wahał ale ostatecznie się zgodził. Normalnie wszystko się we mnie gotowało. Widzę, że wojna się rozpoczęła! Brawo Eleanor! Twarda z ciebie sztuka skoro śmiałaś mi podskoczyć.
                                                                       Oczami Victorii:
Tańczyliśmy z Zayn’em już drugą piosenkę. Było cudownie! Czułam, że to najlepszy wieczór mojego życia i nic nie jest w stanie go zepsuć. Niestety. Zauważyłam Perrie. Nie wiem dlaczego ona mnie tak nienawidzi. Przecież staram się być dla niej zawsze miła, a ta patrzy na mnie jak na największego wroga na ziemi. Co ja jej zrobiłam? W końcu odeszłam od Malika i podeszłam w stronę drinków. Wzięłam jednego i wypiłam na raz.
- Mam wolny wieczór. – odezwał się za mną znajomy głos. Odwróciłam się powoli. To był Logan.
- Dzięki, ale nie skorzystam. – wyznałam. Nie w moim interesie sypiać z kim popadnie. Nie jestem Vanessą. Nie potrafiłabym tak.
- Szkoda. Nie wiesz co tracisz. – powiedział z cwanym uśmieszkiem i odszedł ode mnie. Widziałam kątem oka jak rozmawia z moją przyjaciółką. Pewnie omawiali gdzie się spotkają i kiedy. Obawiam się, że Van poczuje kiedyś do Logana coś więcej niż zwykłą przyjaźń. To nie jest chłopak dla niej. Zdecydowanie. Lepszy byłby Harry chodź on tańczy z Eleanor więc nie wiem.
- Cześć. – powiedziała Perrie i stanęła obok mnie. Otworzyłam szeroko oczy. Ona nigdy ze mną nie rozmawia! Co się więc stało?
- Cześć. – odpowiedziałam.
- Dobrze się bawisz? – spytała unosząc lekko jedną brew.
- Tak, a ty?
- Mogłoby być lepiej. – wyznała. – Chodzisz z Justinem. Pamiętaj o tym. – powiedziała i ulotniła się. Zmarszczyłam brwi. Co miała na myśli? Co prawda nie wiedziała, że nasz związek to fake ale czemu mam o tym pamiętać? Może jest zazdrosna? Ale o co?
Usiadłam na kanapie obok Steva.
- Jak ty to robisz, ze pojawiasz się na wszystkich imprezach? – wyrwało mi się.
- Na to nie ma odpowiedzi. Po prostu trzeba być mną. – rzekł z uśmiechem. Ani on piękny ani nic, a mimo to wzbudzał sympatię ale nie moją. Może kiedyś go lubiłam ale to było zanim zaczął przesiadywać u nas w domu 12 godzin dziennie. Dobrze, że chodził spać do siebie.
Oczami Harre’go:
Koło godziny 00:00 gdy zmęczony opadłem na kanapę obok mnie zajęła miejsce Eleanor. Szczerze to miałem jej już dosyć. To nie dziewczyna dla mnie. Nie miała ciekawej osobowości. Starała się być interesująca, ale w ogóle jej to nie wychodziło. Mimo to złożyła mi pewną propozycję i sam nie wiem czemu się zgodziłem.
- Masz jutro czas? – zapytała z uśmiechem.
- Tak. – przytaknąłem wpatrując się w Vanessę, która śmiała się z Loganem.
- Ja też. Może jakoś to połączymy, co? Wspólna kolacja brzmi nie źle, co? – spytała wesoło.
- Jasne. – powiedziałem, a Eleanor zaczęła piszczeć ze szczęścia. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę na co się zgodziłem. Niestety. Było za późno. Ups.


                                     
__________________________________________________________________
Jeśli przeczytaliście to PROSZĘ O KOMENTARZ! :) To dla mnie bardzo ważne.

sobota, 2 maja 2015

Łamacze serc 1x01 "Little love, a little sympathy"

Oczami Vanessy:

Czy mieliście kiedyś tak, że wiedzieliście, że ten dzień odmieni wasze życie? Że wydarzy się coś zaskakującego, co sprawi, że inaczej spojrzycie na wiele otaczających was spraw? Nie? Bo ja tak miałam, a właściwie mam, dzisiaj. Tak, to jest ten dzień, w którym coś się stanie. Tylko jeszcze nie wiem co. Może Ryan Gosling w końcu dowie się o moim istnieniu i zapuka do moich drzwi mówiąc, iż zawsze wiedział, że to ja jestem jego jedyną i prawdziwą miłością życia?
Otworzyłam szafę zastanawiając się, co w niej jest najbardziej skąpego. Zdecydowałam się na czerwoną bluzkę bez ramiączek, wyglądała trochę jak gorset i czarne skórzane szorty. Na stopy założyłam tradycyjne czarne szpilki. Uśmiechnęłam się do siebie w odbiciu. Idealnie. Zeszłam na dół, gdzie moja najlepsza przyjaciółka, z którą dzielę dom, siedziała na kanapie przed laptopem. Miała 20 lat, nie chodziła na studia, ani nie pracowała. Strata czasu takie siedzenie w domu. Trzeba się rozwijać, czerpać z życia. Tak jak ja. Nie ma dnia, żebym nie wpadła na jakiś szalony pomysł.
Stanęłam za nią i zajrzałam jej przez ramię. Przeglądała oferty pracy?
- Może najpierw idź na studia, co? – rzuciłam i próbowałam przeskoczyć przez oparcie kanapy, ale zapomniałam, że mam szpilki. Skończyło się na tym, że wywróciłam się.
- Van, wszystko w porządku?
- Pieprzone szpilki! Auć. – krzyknęłam łapiąc się za nogę. 
- Zdejmij je. – poradziła Victoria.
- Nie! Są za piękne! – krzyknęłam z oburzeniem. Uroda wymaga poświęceń. Vic jeszcze jest za młoda, aby zdać sobie z tego sprawę. Wprawdzie dzieli nas tylko 3 lata, ale czasami mam wrażenie, że jeszcze nie wyszła z liceum. Usiadłam na kanapie, nadal masując się za nogę.
- Szukasz pracy? Odpuść. I tak nie znajdziesz. – powiedziałam szczerze. Zawsze starałam się być szczera, chyba, że chciałam coś osiągnąć. Wtedy stawałam się prawdziwą socjopatką.
- Dzięki za słowa otuchy. – odpowiedziała ironicznie wywracając oczami.
- Nie masz wykształcenia. Idź na studia. – poradziłam jej.
- I mam się uczyć? Nie ma mowy.
- Oj, przesadzasz.  – machnęłam nie dbale ręką. – Ja na studiach piłam, imprezowałam, ćpałam i sypiałam z kim popadnie. Wspominam studia bardzo dobrze. To był najlepszy okres w moim życiu.
- Ale nie zdałabyś gdybyś nie przespała się z wykładowcą. – powiedziała moja przyjaciółka, kolejny raz wywracając oczami.
- Ty też możesz. – wzruszyłam ramionami.
- Ja czekam na prawdziwą miłość. Wiem, że jest dla mnie odpowiedni chłopak, gdzieś tam, daleko. Może jeszcze nawet się nie urodził? Kto wie. Ja wierzę, że nie muszę sypiać z kim popadnie, abym znalazła kogoś wartościowego. – zakończyła mówić swoją nudną przemowę, a ja udałam, że ziewam.
- Skończyłaś? – zapytałam, na co kiwnęła głową. – W takim razie wróćmy do realiów. Życie nie jest takie jak ci się wydaje. Trzeba być sprytnym i przepychać się łokciami jeśli chcesz coś osiągnąć. Masz jeszcze w sobie tą dziecięcą naiwność. – pogłaskałam ją po głowie, a ona odepchnęła moją rękę. Zaczęłam się śmiać.
W tym momencie drzwi gwałtownie się otworzyły, a po chwili w salonie pojawił się Rodrick! Był widocznie podniecony, a oczy jarzyły mu się jak dwie iskierki. Krótkie przedstawienie, Rodrick to mój najlepszy przyjaciel, traktuje go jak brata, chociaż już jednego posiadam, Zayna. To jednak z Rodrickiem mam zdecydowanie lepszy kontakt.
- SOS! – powiedział zdyszanym tonem, wyciągając przed siebie ręce, jakby zaraz miał strzelić mega bombową informacją. – Nie uwierzycie!
- Justin ujawnił, że jest homo? – strzeliłam. Rodrick potrzasnął głową.
- Lepiej! Chodźcie do kuchni. Musicie to zobaczyć. – powiedział i pobiegł do owego pomieszczenia. Spojrzeliśmy na siebie z Victorią ze zmarszczonymi brwiami i poszłyśmy za Rodrickiem.
- O co chodzi? – zapytałam trochę już zirytowana jego tajemniczością i założyłam ręce na klatkę piersiową.
- Patrz! – Rodrick przekręcił moją głowę na okno i wtedy to zobaczyłam, a właściwie jego. Najpiękniejszego, najlepszego, najfajniejszego chłopaka na całym świecie! Zaschło mi wręcz w ustach, a dłonie zrobiły się wilgotne. Czekoladowe loki opadające mu na oczy, seksowne nogi, te mięśnie! Och. Schrupałabym go na kolację. Przygryzłam wargę, nadal go obserwując. We trójkę gapiliśmy się na niego jak zaczarowani. Moje serce waliło jak oszalałe i czułam jak się ślinię. Cholera, rzeczywiście się śliniłam. Przetarłam więc ręką usta i powiedziałam:
- Jest mój, więc trzymajcie się z daleka suczki.
- Hej! Dlaczego ty masz pierwszeństwo? Ja pierwszy go zobaczyłem. – obruszył się Rodrick.
- Stąd, że a) masz chłopaka mój drogi, który się ciebie wstydzi ale zawsze, b) na sto procent jest hetero, a jeśli nie, to stanie się, kiedy mnie spotka. – powiedziałam z wysoko uniesioną głową. Moi znajomi często mawiają, że zadzieram nosa, ale wiem, że kochają mnie taką jaka jestem i akceptują pod każdym względem.
- Nie wstydzi się mnie. – powiedział mój przyjaciel z naburmuszoną miną. – Menadżer zabrania mu się ujawnić. Straciłby fanki i takie tam bzdety.
Widziałam jednak, że mimo wszystko boli go to. Próbował chyba sam siebie przekonać, że rzeczywiście tak było. Postanowiłam nie przejmować się już nim, tylko zapolować sidła na nowego. Wnosił właśnie pudła do swojego nowego domu. Wyglądał tak cholernie seksownie, że miałam ochotę go przelecieć tu i teraz.
- Okazuje więcej czułości mnie niż tobie. – powiedziała Victoria do Rodricka, mając na myśli jego chłopaka. Na marginesie, Vic udaje dziewczynę Justina. Wiecie, broda, ustawka te sprawy.
- Auć. Ty wredna zdziro, brawo. – powiedziałam do przyjaciółki przybijając z nią piątkę. Rodrick stał z rozdziawioną buzią, nie wierząc zapewne, że to dzieje się naprawdę. Był pewnie oburzony. Nie dziwię mu się, sama bym była.
- Jesteśmy ze sobą bardzo blisko. – powiedział stanowczym tonem. – Bliżej niż wam się wydaje.
- Wracając do nowego. Muszę go poznać. – powiedziałam poprawiając włosy.
- Czekaj. Zadzwonię po kilku naszych znajomych. Ostatnim razem Cheri prawie mnie zabiła, gdy nie powiadomiłem jej, że byłaś w wiadomościach. – powiedział Rodrick.
- Krótki epizod. – rzekłam i machnęłam nie dbale dłonią, chodź w głębi duszy, byłam niesamowicie z siebie dumna! Byłam w wiadomościach, hello. I to krajowych. – Zresztą, myślisz, że nasi znajomi nie mają nic innego do roboty tylko patrzeć jak nowe ciacho wnosi pudła do mieszkania? – spytałam. W tym momencie, jak na zawołanie, drzwi się otworzyły i wbiegły podekscytowane Cheri i Roxy.
- O M G! Widzieliście? Nowy się wprowadza na nasze osiedle. – powiedziała Cheri podekscytowanym tonem.
- Te mięśnie. – powiedziała Roxy patrząc na niego jak w obrazek. Cheri dźgnęła ją w żebra łokciem. – No co? Ty nie masz żadnych mięśni. Czasem mi brakuje, prawdziwego, męskiego ciała. – a widząc minę swojej dziewczyny dodała: - Też cię kocham.
- Naprawdę nie macie swojego życia? – zapytałam. – Anyway, nowy i tak jest mój. – posłałam im długie spojrzenie, zaznaczając tym samym swoje terytorium. Dwie lesbijki (chodź Roxy uważa się za bi), gej no i Victoria. Serio, żadne z nich nie jest w stanie mi go odbić, chodź mimo wszystko nie chcę aby robili sobie niepotrzebne nadzieje. To logiczne, że ze mną nie mają szans.
- Daj się nacieszyć widokiem, dziewczyno. – powiedziała Roxy. – My możemy sobie tylko popatrzeć, a ty pewnie go przelecisz. Jak myślisz, kto i tak jest górą?
Uśmiechnęłam się pod nosem. To oczywiste, że ja.
- Joł ludziska. – powiedział mój brat Zayn schodząc z góry. Tak, od zawsze był śpiochem. – Widzę, że narada z powodu nowego?
Otworzyłam usta w zdziwieniu. Skąd on… no tak. Zapomniałam, że to najlepszy dziennikarz w mieście. Żaden skandal się przed nim nie ukryje. Miał swoje „sposoby”. Był niezastąpiony. Powinien zostać szpiegiem.
- Tak i jest mój. – powtórzyłam kolejny raz. – Życzcie mi powodzenia. – powiedziałam i wyminąwszy ich otworzyłam drzwi, a tam stał Louis z Niallem, którzy właśnie się przymierzali do zapukania. Wywróciłam oczami i przepuściłam ich, a sama skierowałam się w stronę mojego przystojniaka.
Gdy przechodziłam przez drogę, o mało nie przejechał mnie jakiś samochód! Zatrzymał się w ostatniej chwili. Niby nie było tam ani pasów, ani świateł, ale chyba mam prawo przechodzić gdzie mi się podoba, prawda? Żyjemy w Kalifornii, a nie w zapyziałym miasteczku. Odwróciłam się wściekła w stronę mężczyzny, który prowadził autem i pokazałam mu środkowy palec.
- Naucz się jeździć frajerze! – krzyknęłam i walnęłam otwartą dłonią w maskę jego samochodu. Auć. Zabolało. Jednak nie jestem osobą, która użala się nad sobą. Przejdzie. Teraz najważniejszy jest Nowy. Chłopak właśnie wychodził z domu, po zaniesieniu kolejnego pudła z dużego auta. Wyglądał jeszcze lepiej niż z daleka. Czarne obcisłe rurki, opinały mu się na tyłku, a biała zwiewna koszulka, idealnie do niego pasowała. Pomachałam do niego, uśmiechając się szeroko.
- Hej. Jestem Van. – wyciągnęłam do niego dłoń. Podszedł i uścisnął ją, swoją dużą ręką. Zauważyłam, że na palcach miał kilka pierścionków.
- A ja Harry. Miło cię poznać.
- Harry. – powtórzyłam. To imię będę krzyczeć w nocy.
- Tak, Harry. – powtórzył uśmiechając się nieśmiało.
- Ładne imię. – skomentowałam. – Może ci pomóc z tymi pudłami? Na pewno są ciężkie.
Proszę odmów, proszę odmów. – powtarzałam w myślach. Nie mam ochoty nosić ciężkich pudeł. Jestem dziewczyną, nie dla mnie taka praca. Wole wylegiwać się na kanapie. Jednak aby zdobyć Harry’ego muszę postarać się być dla niego miła.
- Jeśli byś mogła. Zostały jeszcze dwa. Ja wezmę jedno, ty drugie. – powiedział, a ja miałam krzyknąć „Niech to szlak”, ale się w porę ugryzłam w język. Podeszłam do auta z którego zabrałam wielkie i ciężkie pudło. Cholera, co tam było? Kamienie? Ręce mnie już rozbolały. Gdyby nie Harry, zaczęłabym przeklinać w tej chwili. Zawsze tak robię gdy jestem wściekła, a teraz byłam.
- Wszystko w porządku? – zapytał widząc jak opornie mi idzie zanoszenie pudła do jego domu.
- Tak, tak jest okej. – chciałam unieść kciuk w górę, ale przypomniało mi się, że mam zajęte dłonie.
- Mieszkasz naprzeciwko? – zagadnął, idąc przede mną.
- Tak. – kiwnęłam głową. Harry wtedy odwrócił się i trzymając pudło w jednej ręce (nie mam pojęcia jak tego dokonał) pomachał w stronę okna. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Zauważył moich przyjaciół. Szlak. – Przepraszam za nich. Oni tak zawsze. Muszą wiedzieć co się dzieje w całej okolicy.
- Nie ma sprawy. – powiedział uśmiechając się. Zobaczyłam te cholernie urocze dołeczki w policzkach. On jest cudowny. – Są słodcy w pewien sposób. – dodał chcąc zapewne rozładować napięcie, które powstało po tym.
Kiedy weszliśmy do jego domu, od razu rzucił mi się przestronny salon, utrzymany w jasnych barwach. To tam postawiliśmy nasze pudła. Plecy bolą mnie jak cholera. Złapałam się za nie i starałam się rozprostować.
- Dobrze się czujesz? – spojrzał na mnie zatroskanym wzrokiem.
- Tak, to znaczy nie. Plecy mnie bolą. – odpowiedziałam.
- Daj, wymasuję. – powiedział i podszedł do mnie kładąc ręce na moich ramionach. Poczułam się jak w niebie. Czy on czasem nie jest masażystą? Jego dotyk działa cuda, już po kilku minutach masowania poczułam się jak nowo narodzona. Napawałam się każdą sekundą tego cudownego uczucia. To zdecydowanie chłopak dla mnie.
- Jesteś cudotwórcą? – zaśmiałam się.
- Nie. – chodź nie widziałam jego twarzy, byłam pewna, że się uśmiechnął. Mogłam sobie tylko wyobrazić ponownie te dołeczki. – Jestem zwykłym chłopakiem, który nagrywa piosenki i ma nietypowe zainteresowania. – powiedział tajemniczo, co wzbudziło tylko moją ciekawość. Muszę odkryć co to za „zainteresowania”. Miałam nadzieje, że coś wysoce niestosownego.
- Nagrywa piosenki? – spytałam.
- Tak, na youtube. Mój kanał to HarryStyles20. Możesz wejść jeśli będziesz miała czas. Ludzie uwielbiają mnie słuchać, przepraszam, przechwalam się. Ale to akurat prawda. Mam sporo odtworzeni. – powiedział, jakże całkiem skromnie i zabrał ręce. Jęknęłam rozczarowana.
- Dlaczego 20? – odwróciłam się w jego stronę.
- Bo mam tyle lat.
Cholera. Trzy lata młodszy ode mnie, podobnie jak Victoria. Dlaczego trafiam na takich dzieciaków? Dobrze, ze Rodrick jest chociaż rok starszy.
- Rozumiem. – kiwnęłam głową. – To chyba już wszystko, więc… będę lecieć. – wskazałam dłonią na drzwi i miałam wielką nadzieje, że chłopak mnie zatrzyma. To by znaczyło, że jest mną zainteresowany.
- Dzięki za pomoc. – rzekł, a ja ledwo przełknęłam ślinę. Tylko tyle? Dzięki za pomoc? To jak policzek. Byłabym mu bardziej wdzięczna gdyby rzeczywiście mnie uderzył, niż tak bezczelnie olał.
- To do zobaczenia. – oddaliłam się o parę kroków, jednak nadal ociągałam się z wyjściem. Dałam mu ostatnią szansę.
- Na razie. – pomachał mi. Kolejny policzek. Dzięki, Harry. Jednak nie jest tak miłym chłopakiem jak mi się wydawało. Właśnie teraz, poczułam gorycz porażki. Zastanawiałam się jak ja powiem moim przyjaciołom, że pan „nowy” mnie nie chciał. Moje wdzięki kompletnie na niego nie podziałały. A może jest rzeczywiście gejem? Cholera. Ale nawet niektórzy homo nie potrafią mi się oprzeć. Nie mam pojęcia więc o co chodzi w takim wypadku. Musi być aseksualny. Nie ma innego wytłumaczenia. Rozczarowana zmierzałam w kierunku drzwi. Byłam smutna i przygnębiona. Chyba wpadnę w jakąś depresję przez niego. Dzięki, panie seksowny. Otworzyłam drzwi i chciałam przejść przez próg, ale wtedy usłyszałam za sobą jego ochrypły głos.
- Był bym zapomniał. Organizuje jutro imprezę powitalną. Wpadniesz ze swoimi przyjaciółmi? Chętnie ich poznam. – powiedział, a ja myślałam, że zaraz go uścisnę. Jednak nie mógł przejść bokiem wobec moich wdzięków! I przede wszystkim nie jest gejem, a to duży plus dla naszej relacji, która się powoli naradzała.
- Jasne. – odwróciłam się w jego stronę. Starałam się udawać, ze jego zaproszenie nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia.
- Cieszę się, że jesteś pierwszą osobą tutaj, którą poznałem. – rzekł z lekkim uśmiechem, który odwzajemniłam, a potem wyszłam. Życie jest jednak zajebiste. Vanessa Malik wchodzi do gry. 


_______________________________________________________________
Oto pierwszy odcinek za nami! :) Wiem, że Vanessa może wydawać się wredna i zapatrzona w siebie, ale taki był nasz zamysł rok temu, a właściwie mój bo ja wykreowałam jej postać, a moja kuzynka Victorię, którą ja potem kontynuowałam. Każda z nas właściwie wymyślała innego bohatera, ale już nie zdradzę kto kogo haha, no chyba, że ktoś strasznie by chciał wiedzieć to niech pyta. Do następnego :) I proszę- zostawcie po sobie komentarz. Byłoby super. 

czwartek, 30 kwietnia 2015

Bohaterowie


Vanessa Malik (23l.) – ma specyficznie poczucie humoru i nie wstydzi się swojego ciała. Jest zbyt pewna siebie, czasami arogancka. Dla niej nie ma tematów tabu. Jest fanką filmów erotycznych. Uwielbia chodzić do barów i tam flirtować z różnymi chłopakami, jednak sypia tylko ze swoim kumplem Loganem. Ma starszego brata Zayn’a i mieszka ze swoją najlepszą przyjaciółką Victorią. Jej pasją jest kamerowanie. Pragnie jednak być sławna i dąży do zostania celebrytką. 


Victoria Lawrence (20l.) – wciąż poszukuje pracy i swojej wielkiej miłości. Na swojej drodze spotyka jednak samych zboczeńców, którzy chcą ją zaciągnąć do łóżka. Udaje dziewczynę Justina Biebera, aby ukryć jego prawdziwą orientację. Skrycie kocha się w Zaynie jednak nie ma pewności czy on odwzajemnia jej uczucia. 


Rodrick Newman (24l.) – kocha grać na gitarze i nie ma problemów z nagością. Uwielbia swoje ciało. Jego najlepszą przyjaciółką jest Vanessa, której powierza wszystkie swoje sekrety. Ma do niej pełne zaufanie. Justin Bieber to jego chłopak ale muszą się ukrywać. Nie przepada za Victorią, ponieważ udaje dziewczynę Justina. 


Zayn Malik (24l.) – z pozoru nieśmiały i zamknięty w sobie chłopak, ale często ma szalone pomysły. Uwielbia palić papierosy i przesadza z ilością. Jest także fanem tatuaży. Nie szuka dziewczyny, bo nie wierzy w miłość ale wpadła mu w oko Victoria. Studiuje dziennikarstwo dlatego zna wszystkie ploteczki. 





Harry Styles (20l.) – kocha imprezy i ostro szaleć. Znajomi mówią na niego „pan cięta riposta”. Chodzi do klubów ze striptizem. Często tweetuje i jest gwiazdą Internetu. Dopiero wprowadził się do miasta, dlatego wszyscy o nim plotkują. Szybko zyskuje jednak przyjaciół. Szczególna więź nawiązuje się między nim a Vanessą. Odkąd ją poznał staje się dziwnie inny a ona to sprytnie wykorzystuje. Jego ulubionym zajęciem jest śpiewanie pod prysznicem. W przyszłości pragnie zostać piosenkarzem ale wstydzi się śpiewać publicznie. 


Niall Horan (21l.) – uroczy blondynek w którym kocha się większość dziewczyn z sąsiedztwa. On jednak nie zwraca na nie uwagi. Sam nie wie do końca kim jest. Czuje się zagubiony. Wsparciem dla niego jest jego kumpel z dzieciństwa – Louis. Kocha jeździć na deskorolce i całkiem nie źle mu to wychodzi. 





Louis Tomlinson (23l.) – zabawny, wygadany i towarzyski. Niall czuje się przy nim trochę jak szara myszka. On jednak zawsze stoi po jego stronie Jest dla niego jak brat. Jest asystentem w dużej firmie swojego ojca. Ma dużo obowiązków i często nawet w weekendy nie ma czasu na imprezy. 


Liam Payne (24l.) – spokojny i opanowany – tak mówią. On jednak lubi imprezy i alkohol. Miał dużo prac ale z każdej go wyrzucano za jego wybryki. Zauroczyła go Vanessa i stara się o jej względy. Ona jednak go odpycha. Nie mówi nic o swojej przeszłości, dlatego nazywają go „panem tajemniczym”. 


Roxy Clenton (22l.) – pewna siebie i zadziorna, Nienawidzi podrywaczy ani nieśmiałych osób. Często imprezuje i nie wstydzi się własnego zdania. Marzy aby pomagać biednym i często włącza się w tego typu akcje. Jej dziewczyną jest Cheri.  


Cheri Clarke (21l.) – to miastowa piękność, która ma opinie „niedostępnej”. Według plotek odpycha od siebie każdego bo to dla niej za niskie progi. Prawda jest jednak zupełnie inna... Cheri próbuje swoich sił jako modelka. 


Logan Masters (23l.) – miejscowy podrywacz. Ma na swoim koncie mnóstwo zaliczonych dziewczyn, a chętne nadal przybywają dlatego zrobił dla nich specjalny grafik. Potajemnie kocha się w Roxy ale nie może z nią być przez jej orientację. Nie przepada za Cheri. 

Matt Martinez (23 l.) - ma szeroki zakres zainteresowań, dlatego studiuje parę kierunków jednocześnie między innymi prawo i wizerunki medialne. Jest bardzo inteligentny i uwielbia czytać książki. Stary przyjaciel Vanessy z liceum, którego wyśmiewała. Nadal żywi do niej urazę. 


Steve Gomezo (45l.) – mieszka sam w domu ale kocha towarzystwo, dlatego często wprasza się do innych. Dużo je i odbija się to na jego zdrowiu. Prowadzi burdel. Jego ulubiona liczba to 69. 


Perri Edwards (21l.) – ma opinie pustej blondyneczki, która lata za swoją wredną przyjaciółeczką! Kocha się w Zaynie dlatego pomaga Elenor zniszczyć Victorię. Tak naprawdę brak jej po prostu akceptacji otoczenia.


Elenor Calder (24l.) – typowo zimna suka bez skrupułów posunie się do największych świństw aby dopiec innym. Wredna, bezczelna i arogancka. Przymila się do Louisa ale on odpycha jej zaloty.

W pozostałych rolach: 
Justin Bieber (19l.) – typowy gwiazdor. Jest zakochany w Rodricku.
Rita Larrson (35l.) – rozrywkowa cioci Victori.
Veronica (18l.) – Emo, która podobno obdziera koty ze skóry.