poniedziałek, 14 maja 2012

One direction odcinek 14

One direction
Odcinek 14
Piątek rano jak zwykle zapowiadał się wspaniale! Tym bardziej że to ostatni dzień szkoły przed weekendem. Czwórka One direction miała wprost cudne humory, tylko Harry był zły i przygnębiony … Dzisiaj kolej na robienie śniadania padła na Nialla! Robił płatki z mlekiem, przepraszam, robił samo mleko ponieważ płatki zjadł.
- I ja mam to jeść? Znając Nialla to jeszcze tam napluł. – Oburzył się Louis.
- Ja zjadłem tosty które polizałeś! – Odpowiedział dumnie Horan.
- Ale masz powód do dumy … Serio, stary, możesz podrywać na to laski. – Odparł jego przyjaciel, na co Niall wylał jego mleko do zlewu! – Odbiło ci? Głodny jestem!
- Ale macie problemy … - Wtrącił smutno Harry. One direction popatrzyło na niego ze współczuciem. Tyle ostatnio przeszedł …
- Przepraszamy. – Powiedział nagle Tomilson. – Wiem jak ci jest ciężko. Może powinieneś o tym porozmawiać z terapeutą?
- Z kim? … Nie ma mowy! Nie jestem jakimś świrem, żeby chodzić do terapeuty. – Odparł.
- Psychiatra jest od świrów. – Wtrącił Liam. – Terapeuta jest od spraw duszy.
- A przepraszam bardzo bo mój wujek był u psychiatry a wcale nie był świrem. – Rzekł Louis.
- Aaa, to już wiemy czemu nasz kochany Louisek ma zaburzenia psychiczne. U nich to rodzinne. – Powiedział Zayn śmiejąc się. Tomilson obrzucił go tylko wściekłym spojrzeniem.
- Twoja rodzina wcale nie lepsza, więc odwal się od mojej. – Odpowiedział tylko i poszedł głodny do szkoły.
                                                                                  ***
W szkole Max zaczął się drzeć na całą szkołę że dzisiaj o 19:00 jest szkolna dyskoteka! Normalnie wszyscy byli w szoku, bo kiedy to Max cieszył się na jakąś imprezę? Zawsze uważał że to strata czasu i lepiej się pouczyć. Ale dziś było inaczej. One direction szybko odkryło dlaczego, otóż okazało się że opiekunem na dyskotece ma być pani Wisson! Harremu od razu poprawił się humor i także chciał iść na dyskotekę.
- Odzyskałem sens życia. – Powiedział siedząc nad książką do angielskiego, by stworzyć pozory że się uczy, tak na wszelki wypadek gdyby przechodziła pani Wisson.
- Miło to słyszeć. – Odparł Louis i przytulił szczęśliwy Stylesa. – To co wybaczysz mi?
- No jasne! – Krzyknął Harry. – W końcu przeprosiłeś mnie, a to już coś.
- Co? Louis wypowiedział słowo ,,przepraszam”? – Liam wyglądał na zszokowanego.
- Otóż to! Tak powiedziałem! – Odparł dumnie chłopak.
- Łał, musisz być dla niego naprawdę kimś wyjątkowym. – Stwierdził Liam, patrząc na szczęśliwego Stylesa.
- No, w końcu nie przepraszam osoby które nic dla mnie nie znaczą. – Rzekł Tomilson. – Dlatego nigdy nie przeprosiłem mojej babci … - Wyjaśnił chłopak. One direction popatrzyło na niego jakby zrobił coś strasznego. – No co? Nigdy nie dała mi pieniędzy i nie ugotowała pierogów! Zawsze gdy byłem u niej to był szpinak ble … ohydztwo.
- Wiecie na co właśnie wpadłem? Przecież na tej dyskotece Max na pewno będzie podrywał panią Wisson! Nie mam z nim szans, przecież to uczony … - Styles nagle posmutniał.
- Ale brzydki uczony, ty za to jesteś głupkiem ale ładnym. – Pocieszył go Niall.
- Dzięki, poprawiłeś mi humor, serio.
- Wiesz co Styles? Mam plan! – Wykrzyknął Louis. – Chodźcie do męskiego, tam wam go wyjaśnię.
                                                                       ***
Karen straciła totalnie nadzieje że Harry jej wybaczy … Polubiła go i to bardzo, zresztą jak Nialla, Liama i Zayna … Niall zawsze dużo je i daje dość dziwne rady, Liam lubi podrywać dziewczyny jednak jest dobrym kumplem a Zayn jest zawsze taki opanowany, ale tylko na trzeźwo. … Znów Harry … Miły, uroczy i kochany. Gdy tak rozmyślała wpadła na Cathrin! Oh, to była ostatnia osoba którą chciałaby teraz widzieć, błąd! To była przed ostatnia osoba którą by teraz chciała widzieć, ostatnią był Tomilson i te jego chore gierki.
- Wybierasz się na dzisiejszą dyskotekę szkolną? – Zagadła Cathrin.
- Głupie pytanie. Oczywiście że nie. Niby po co miałabym tam przyjść? – Spytała Karen, a dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Nie wiem, ale One direction tam będzie … - Powiedziała.
- Wszyscy? I skąd wiesz?
- Tak, wszyscy i wiem stąd że Louis mi powiedział … - Odparł Cathrin, a Karen spojrzała na nią jak na idiotkę. – No dobra, podsłuchałam ich rozmowę. – Po tych słowach się ulotniła. Karen zdała sobie sprawę że być może ta dyskoteka to jedyny sposób by pogodzić się z Harrym …
                                                                       ***
Na dyskotece One direction specjalnie spóźniło się o pół godziny by zrobić ,,wielkie wejście”. Oczywiście gdy wleźli wszyscy zaczęli się w nich patrzeć jakąś minutę, a potem znów zajęli się sobą, ale niektórzy bo większa część, dziewczyn, podbiegła do nich.
- Cześć, to ja Tara, pamiętasz mnie? – Spytała Liama.
- Hejo i wiesz co jakoś nie bardzo cię pamiętam. – Odpowiedział szczerze. Nie było mu w ogóle wstyd że nie zapamiętał dziewczyny i to ze swojej klasy, taki był Payne.
- Dałam ci ściągnąć na geografii. – Powiedziała z nadzieją że teraz powie iż ją pamięta.
- Aaa to ty! Jasne już sobie przypomniałem. – Skłamał. – Słuchaj przyniesiesz mi coś do picia? Na przykład cole, strasznie mi zaschło w gardle.
Na to dziewczyna kiwnęła głową i poszła. Liam odetchnął z ulgą. Wydała mu się jedną z tych natarczywych lasek które musi prawie codziennie spławiać. Wolał sam zagadywać dziewczyny, zdecydowanie.
- Słuchajcie widzę Maxa, rozmawia z Panią Wisson! – Powiedział przerażony Zayn.
- To jest znak że czas na nasz plan. – Rzekł dumnie Louis.
- Na nasz? Przecież ty go wymyśliłeś. – Wtrącił nic nie rozumiejąc Harry.
- Racja, ale za to wszyscy będziemy w nim uczestniczyć. – Wyjaśnił Tomilson. One direction pomyślało że jest jakiś nie normalny! Przecież Louis powinien powiedzieć ,,czas na mój plan”! Coś dziwnego się z nim dzieje …
- Cześć Max! Nasz przyjacielu! – Powiedział radośnie Louis po czym uściskał Maxa.
- Wasz co ? – Spytał nic nie rozumiejąc chłopak.
- Chyba pozwoli pani że porwę go na jakiś czas … - Zaczął Tomilson.
- Ależ oczywiście! Max baw się dobrze, a zasadę dynamiki Newtona wyjaśnisz mi jutro. – Rzekła kobieta i pomachała odchodzącemu, smutnemu, Maxowi. Przy Clarie został tylko cały szczęśliwy Harry.
- Dobrze się pani bawi? – Zagadał.
- Świetnie, a ty nie powinieneś być z kolegami? – Zdziwiła się kobieta. – Albo chociaż podrywać dziewczyn?
- To nie dla mnie. Oni to lubią ja nie. – Wyjaśnił chłopak, uśmiechając się. Tymczasem Max darł się że chce wrócić do pani Wisson, jednak One direction go nie słuchało.
- To napaść! Pozwę was, wszystkich! – Wrzeszczał. – Jesteś nie normalni, chorzy i głupi.
- Dobra, a teraz powiedz coś o czym byśmy nie wiedzieli. – Powiedział spokojnie Zayn. Wtedy do chłopaków podeszła Tara niosąc cole dla Liama.
- Proszę. Trwało to tak długo bo nie mogłam cię znaleźć, ale teraz już znalazłam …
- Super i dzięki. – Odparł Liam. Wtedy wtrącił Louis:
- Słuchaj Tara, wiesz że Max przyszedł na dzisiejszą dyskotekę specjalnie dla ciebie? Mówił że od podstawówki się w tobie kocha! – Wrzasnął.
- Co? To nie możliwe, my nie chodziliśmy razem do podstawówki, spotkaliśmy się dopiero w gimnazjum. – Stwierdziła dziewczyna, a Tomilson poczuł się głupio, ale tylko na 2 sekundy.
- Znaczy od gimnazjum się w tobie kocha, pomyliło mi się … I co ty na to Tara? Jesteś zaskoczona? Odwzajemniasz uczucia naszego kochanego i fajnego Maxa? Bo wiesz my się z nim kolegujemy. – Dodał.
- Naprawdę? – Tara była zaskoczona.
- Tak, był prawie na wszystkich naszych koncertach! Praktycznie znamy się od dziecka!
- Łał, Max nigdy się nie chwalił że zna One direction. Tyle się znamy … Jestem pod wrażeniem. – Powiedziała widocznie zaskoczona Tara. Spojrzała potem na Maxa, tak jakby był w telewizji albo wygrał milion dolarów. Chłopak zauważył jej spojrzenie.
- Muszę już lecieć. – Stwierdził i skierował się w stronę pani Wisson.
- Nie możesz! – Krzyknął przerażony Liam.
- Niby czemu? – Zdziwił się.
- Bo ty nie umiesz latać! – Odparł rozbawionym tonem Payne, Max tylko wywrócił oczami i nadal szedł w stronę Clarie. Wtedy Liam i Niall złapali go za ręce, a Louis i Niall za nogi.
- Co wy wyprawiacie?! – Wrzasnął chłopak.
- Nie pójdziesz do pani Wisson! – Krzyknął Tomilson. – W kącie są piękne dziewczyny i jedna chciała od ciebie numer telefonu … - Dodał z uśmiechem. – Także nie marnujmy czasu w końcu laski się same nie poderwą.
One direction zawlekło pomimo sprzeciwu Maxa. Podeszli do dziewczyn, te były zaskoczone gdy ujrzały Maxa ale i szczęśliwe gdy zobaczyły One direction.
- A gdzie Harry? – Spytała jedna z dziewczyn.
- Na podrywie pewnej kobiety … - Rzekł tajemniczo Louis i patrzył na obrażonego Maxa.
- Pozwę was, jesteście nie normalni. – Powiedział, a grupka dziewczyn roześmiała się.
- Wiecie że Max był na paru naszych koncertach? Ogółem przyjaźnimy się od dziecka, nawet myślimy czy by nie włączyć go do naszego zespołu. – Powiedział Louis, a dziewczyny spojrzały na Maxa jak na króla.
- Naprawdę? Nie wiedziałam że jesteście razem tak blisko … - Rzekła inna dziewczyna. – Max, bo wiesz nie radzę sobie z fizyką może byś mi pomógł …
- Jasne, ale nie za darmo … - Powiedział z uśmieszkiem.
- Zgoda, a ile byś chciał?
- Oj, dużo, nie stać cię, nie jestem tani.
Na to Tomilson parsknął śmiechem! Nie mógł się od niego w ogóle powstrzymać, aż Liam musiał iść z nim do męskiego ponieważ Louis o mało co się nie udusił.
Tymczasem Karen szukała Harrego, jednak w ogóle nie mogła go znaleźć. Zrezygnowana przystanęła pod ścianą patrząc na zebrany tłum … Pomyślała że już nigdy nie będzie między nimi tak samo, nie żeby coś było, ale kolegowali się. Wtedy zauważył ją Zayn i do niej podszedł.
- Hejo, mam sprawę. Czy mogłabyś poderwać Maxa? Wiesz tak żeby się w tobie zakochał? – Spytał Zayn patrząc na nią z nadzieją.
- Że co?! – Dziewczyna prawie wrzasnęła. – Mam podrywać Maxa? Oszalałeś?
- Próbowaliśmy go wyswatać z innymi dziewczynami ale nic z tego …
- Ale po co Max miałby się w kimś zakochać? Rozumiem że jest samotny ale szukanie dziewczyny na siłę nic nie da. – Stwierdziła Karen, Malik kiwnął głową.
- Jakbyśmy o tym nie wiedzieli … I nie bez powodu tracimy czas na tego przygłupa. Max też zakochał się w pani Wisson! Harry się załamał, myśli że nie ma z nim szans, co nie jest oczywiście prawdą … Byłby szczęśliwy gdyby Max się w niej odkochał … Ale to raczej nie możliwe … - Rzekł smutno Zayn. Karen wtedy pomyślała że może to jest dobry sposób na przeprosiny!
- Zgoda, zrobię to. Ale tylko dla Stylesa, dla nikogo więcej! – Podkreśliła. Wtedy Zayn ją uściskał. Akurat nadszedł Louis … Ale ma wyczucie, czasu.
- No proszę, proszę. Co za niespodzianka! Zayn i Karen! Widzę że nasza puszczalska, podrywa kolejną osobę z One direction … - Rzekł ze śmiechem Tomilson. Karen bez słowa dała mu w łeb.
- Mogłeś darować sobie ,,puszczalską”. – Powiedziała. – Po za tym i tak nie pokonam ciebie, wiesz ty ustanowiłeś światowy rekord.
- Może krajowy, ale żeby od razu światowy, to nie … Nie jestem jeszcze, tak dobry. Ale to się może zmienić, zacząłem podrywać właśnie dwie blondynki … - Pochwalił się.
- No jasne, jakże by inaczej! Na pewno są głupie i pod wpływem alkoholu, w sumie żadne mądre i trzeźwe by cię nie wzięły.
- Opanuj się, to szkolna dyskoteka tu nie ma alkoholu … Liam ciężko to znosi … Mówi że to się odbije na jego psychice, wiecie dla niego impreza bez alkoholu to jak … One direction beze mnie.
Karen wywróciła oczami i poszła poszukać Maxa, Zayn i Louis zostali sami.
- Słuchaj, już nie musimy szukać dziewczyny dla Maxa! – Krzyknął Zayn.
- Tylko chłopaka, tak? Oh, wiedziałem że z nim coś jest nie tak!
- Nie, Max lubi dziewczyny, zupełnie nie o to chodzi. Chodzi o to że Karen będzie go podrywała! Max się w niej zakocha i odpuści sobie Panią Wisson.
- I zgodziła się na to? Nie wierzę! – Tomilson wytrzeszczył oczy ze zdumienia.
- Ale podkreśliła że robi to tylko dla Harrego. – Odparł Malik. Louis wyglądał na rozczarowanego i smutnego, ale po paru sekundach uśmiechnął się i wrócił do dwóch blondynek …
                                                                       ***
Karen zauważyła Maxa, który siedział na ławce z kalkulatorem w ręce.
- Cześć. – Przywitała się i usiadła obok niego. – Co robisz na dyskotece z kalkulatorem? Wiesz to trochę dziwne.
- No i co z tego że dziwne?  Ale przynajmniej inne, a ja lubię być inny. – Powiedział spokojnie nadal patrząc się na kalkulator. – I obliczam odległość od naszej planety do księżyca, ale wychodzą mi jakieś dziwne liczby.
- To fajnie, wiesz zawsze interesował mnie księżyc i różne odległości. Ogólnie lubię geografie i matematykę i fizykę wiesz przedmioty ścisłe.
- Więc czemu masz z nim marne oceny? – Max teraz patrzył jej w oczy.
- Ponieważ … nauczyciele z  tych przedmiotów nigdy mnie zbytnio nie lubili … - Wytłumaczyła, a chłopak kiwną głową, na znak że jej wierzy.
- Mnie nie lubi babka od w – fu.
- Dziwisz jej się? Widziałeś jak grasz w piłkę nożną albo siatkówkę? To już mnie lepiej idzie. – Rzekła dziewczyna. – Przepraszam.
- Nie no spoko, wiem że gram jak oferma, ale widziałaś Louisa? Pięć razy przepuścił piłkę na bramce!
- Serio? O mój boże! Szkoda że nikt tego nie skamerował.
- Skamerowali! Jest to na yotube, milion wyświetleń!
Karen nie mogła otrząsnąć się  z szoku, musiała to zobaczyć, ale jak wróci do domu.
- Wiesz co? Nie jesteś znów takim dziwakiem, fajny z ciebie chłopak.
- Super. Szkoda że nie gadałbyś ze mną gdyby nie sprawa z panią Wisson. – Rzekł ponuro.
- O czym ty mówisz?
- Myślisz że nie wiem … Nie jestem taki głupi, jak inni sądzą. Harry kocha się w pani Wisson i boi się że go mu ją odbiorę, dlatego One direction chciało mi znaleźć jakąś dziewczynę ich plan nie wypalił i do akcji wkroczyłaś ty.
- Łał! Domyślny jesteś i … przepraszam, pokłóciłam się z Harrym i chce żeby mi wybaczył, nie wiem jak go mam przeprosić.
- Wiesz co? Po prostu powiedz mu co czujesz, jak ci smutno, jak ci źle i jak żałujesz.
- To nie będzie proste ale dzięki. – Rzekła dziewczyna, wstała i dała buziaka Maxowi w policzek. Nie zauważyła że widział ich Harry, który jak zwykle wyobrażał sobie nie wiadomo co …
                                                                                  KONIEC
Trochę namotałam i w ogóle. Ten odcinek był piekielnie długi, kolejny będzie o wiele krótszy. ;-). I dziękuje osobą które go przeczytają, naprawdę będzie to dla mnie wiele znaczyć. ;))). PS. Wiem że zrobiłam z Tomilsona strasznego człowieka! Nie miałam na początku takiego zamiaru, ale potem tak wyszło. Tak jakby wymknęło się spod kontroli ;-). Dobra papa. 

poniedziałek, 7 maja 2012

One direction odcinek 13

One direction
Odcinek 13
Juliette wlepiała wzrok w gazetę. Nie mogła uwierzyć w to co tam przeczytała! Serce zaczęło jej szybciej walić, nie mogła złapać tchu ogólnie czuła się jak przed zawałem.
Wtedy ktoś otworzył drzwi, to była Karen. Przyszła odwiedzić przyjaciółkę, trochę przeraziła się jej miną, patrzyła się to na gazetę to na nią, to na gazetę to na nią i tak na zmianę.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? – Spytała z wyrzutem. – To jakiś sekret?
- Jaki sekret? – Karen nic z tego nie rozumiała. Juliette nic nie odpowiedziała więc wyrwała jej gazetę z ręki. Na pierwszej stronie, wielkimi drukowanymi literami pisało LOUIS TOMILSON MA DZIEWCZYNĘ! A dalej: ,,To już potwierdzone Louis Tomilson ma dziewczynę! Potwierdziło się to gdy spacerowali razem po parku, nagle jego dziewczyna zrobiła mu straszną awanturę! Podobno gapił się na tyłek innej dziewczyny! Chyba nie powinna mieć pretensji o to, w końcu to przez nią nasz biedny Tomilson musiał jechać do szpitala, ponieważ wbiła mu nóż w rękę! Podobno jest chorobliwie zazdrosna o jego bliską przyjaciółkę”.  ,,Co za bzdury” – Pomyślała Karen. U dołu było ich zdjęcie. Teraz już wszyscy wiedzą!
- To nie tak … - Zaczęła dziewczyna ale przypomniała sobie o umowie. Tylko One direction i ona mają wiedzieć że jest udawaną dziewczyną Lou. – Znaczy to tak.
- Co tak? Chcesz mi powiedzieć że jesteś jego dziewczyną? – Zapytała Juliette która tryskała radością, nie poczekała nawet na jej odpowiedź, tylko od razu ją przytuliła! – Tak się cieszę, oh nie mogę się doczekać aż wrócę do szkoły! Może mnie przedstawisz słodkiemu Harremu?
- Jak chcesz … - Rzuciła Karen i nagle wpadła na pewien plan. – Chyba już wiem, jak się zemszczę.
- Że co? – Spytała jej przyjaciółka.
- Nic, nic tak głośno myślę …
                                                                       ***
W szkole Harry siedział na ławce i udawał że się uczy, ale tak naprawdę gapił się na panią Wisson, która śmiała się rozmawiając z Niallem. Styles poczuł się okropnie zazdrosny! Dlaczego nauczycielka nigdy nie śmiała się rozmawiając z nim?
Chłopak poczuł że życie jest niesprawiedliwe. Jego zauroczenie jakby przerodziło się w coś więcej … W końcu nie mogąc dłużej tego znieść podszedł do nich.
- Dzień dobry. – Powiedział chłopak.
- Witaj, Harry. – Odpowiedziała Clarie Wisson. – Nauczyłeś się na test z angielskiego?
- Jaki … O cholera! Zapomniałem! – Krzyknął Styles poczuł żę zaraz się rozbeczy.
- Harry, nie przeklinaj. – Rzekła kobieta, a Niall się zaczął śmiać. Pani Wisson spojrzała na niego zaskoczona.
- Jeśli pani myśli że to jest przeklinanie, to znaczy że nie zna pani Stylesa. – Rzekł Horan, jedząc bułkę z szynką.
- Naprawdę? A jakich słów używa na co dzień? – Spytała zaciekawiona tym faktem.
- Zacznijmy od słowa kurde, to jest jak coś mu się nie uda, jak coś bardziej mu się nie uda, wtedy jest kurna, a jak coś tak już naprawdę pójdzie kiepsko to wtedy mówi ku*wa. – Rzekł Niall, Clarie zaczęła się okropnie śmiać, a Harry uciekł do męskiego! Poczuł się strasznie zażenowany tą sytuacją. Miał wrażenie że Horan to robi specjalnie. Akurat wtedy do męskiego wszedł Louis.
- Co się stało, słonko? – Spytał. Tomilson widocznie zapomniał że Harry jest na niego obrażony.
- Spadaj, nie chce mi się  z tobą gadać. – Rzekł.
- Styles! Posłuchaj mnie masz racje, skłamałem. Nie jesteś dla mnie jak kumpel i nigdy nie byłeś! – Krzyknął nie źle wkurzony Louis. Gdy tylko Harry to usłyszał chciał uciec, ale Tomilson złapał go za rękę. – Jesteś dla mnie jak najlepszy brat na świecie.
- Naprawdę? Czy wciskasz mi kitu jak ty laską z baru? – Zapytał podejrzliwie chłopak.
- Nie porównuj się do dziewczyn z baru których imion ani wyglądu nawet nie pamiętam! Ty jesteś Harry ktoś 100 razy ważniejszy od nich a i nawet od niektórych ładniejszy. – Dodał z uśmiechem. Wtedy wtargnął Max, był nie źle wkurzony, kopnął kosz a potem rzucił w niego plecakiem.
- Max, ty oazo spokoju cóż to się stało? – Zapytał Harry patrząc na niego rozbawiony.
- Pani Wisson przełożyła test z angielskiego! I to przez ciebie! – Wrzasnął. – Myśli że jesteś chory i masz bóle brzucha bo zapomniałeś o teście.
- Serio? … - Harry wyglądał na uradowanego. – Wiecie co? A może ona jednak też mnie lubi? W końcu specjalnie dla mnie przełożyła test. – Styles nagle się rozmarzył.
- Chyba śnisz. – Odburknął Max. – Pani Wisson woli blondynów,  tak jak ja!
Wtedy Harry i Louis zaczęli się okropnie śmiać! Tomilson ledwo co a by się zadławił własnym śmiechem.
- Fajnie że w końcu się ujawniłeś. – Wykrztusił Louis.
- Nie o to mi chodziło! Chodziło mi o to że pani Wisson lubi blondynów, a ja nim właśnie jestem. Wiec widzisz, Harry, który ma u niej większe szanse … - Odpowiedział dumnie Max.
- Myślisz  że ty masz większe szanse od Harrego? – Zapytał z kpiną Tomilson. – Wątpię.
- Ty też kochasz Panią Wisson? – Zapytał zaskoczony Styles.
- Tak! I to dłużej od ciebie! O wiele dłużej! Po za tym pani Wisson bardzo mnie lubi, i często chwali! Buhaha! – Na koniec roześmiał się szyderczo i wyszedł z męskiego. Harry usiadł na podłodze, nagle okropnie posmutniał.
- Harry! Chyba nie będziesz ryczał! Przecież on nie ma z tobą szans! Widziałeś jego gębę? Już Pamela Anderson przed operacją wyglądała lepiej. – Chłopak starał się go pocieszyć. Jednak na nie wiele to się zdało …
                                                                                  ***
Po szkole One direction jak zwykle razem, wracało ze szkoły. Limuzyna znów się zepsuła! I to przez Liama, który wściekł się o jedynkę z angielskiego i postanowił przebić opony jakiemuś samochodowi. Zapomniał tylko że limuzyna należy do nich! Zayn wtedy nawrzeszczał na niego że w ogóle nie używa mózgu! Na to Payne, że po co ma używać mózgu jak używa czaszki! Tak, wtedy Malik pierwszy raz się z nim zgodził.
- Dziękuje ci mój drogi przyjacielu. – Wykrztusił wreszcie z siebie Liam i przytulił zaskoczonego Harrego.
- O co ci znów chodzi? – Spytał, a zaraz potem dodał: - I tak nie dam ci spisać pracy domowej.
- Nie o to chodzi! Chociaż … - Payne zaczął się wahać. – Pogadamy o tym później, teraz chciałbym ci podziękować! W końcu dzięki tobie nie było dzisiaj testu z angielskiego! Pani Wisson musi cię strasznie lubić.
- Tak myślisz? – W Stylesie jakby odżyła nowa nadzieja. Wtedy podbiegła do nic Karen i wskoczyła na barana Harremu! Jakiś dziennikarz od razu ich wywęszył i zaczął robić zdjęcia, zaraz potem zbiegło się dwóch następnych i nawet się już nie kryli.
- Co robisz? – Wydał wreszcie Harry.
- To ci się nie U D A! – Syknął Tomilson patrząc na dziewczynę.
- Tak myślisz? To patrz. – Odpowiedziała pewnie i zeszła ze Stylesa, który odetchnął z ulgą, ale nie na długo ponieważ zaraz potem dała mu buziaka w policzek i złapała za dłoń.
- Brawo! Brawo! – Liam zaczął klaskać. – To lepsze od telewizji!
- Jesteś nie możliwa! I pewnie teraz sobie myślisz że jestem zazdrosny? Hę? – Zapytał Louis z kpiną. – To cię zaskoczę! Nie … - I nagle jakby się zaciął. Przystanął i udawał że płacze. Potem usiadł na chodniku wielce załamany!
- Co ty wyprawiasz? Louis wstawiaj! – Krzyknęła za nim Karen, ale ten tylko puścił jej oczko i nadal robił swoje.  
- Myślałem że łączy nas coś pięknego … A ty to niszczysz! – Wykrzyknął nagle i uciekł. Wszyscy łącznie z dziennikarzami stali z otwartymi gębami i patrzyli za uciekającym Tomilsonem. Nikt przez dłuższy czas się nie odzywał. W końcu Liam postanowił przerwać milczenie.
- Łał! Łał! Łał! Łaaaał! – Zdołał tylko powiedzieć. – On chyba naprawdę cię lubi.
- I ty uwierzyłeś w to jego przedstawienie? – Spytała Karen. – Przecież on udawał! W tym nie było krzty prawdy. Idę. – Pożegnała się i poszła.
                                                                                  ***
Następnego dnia a była to sobota, Karen po południu przyszła do domu One direction. Musiała do nich przyjść, a właściwie do Harrego i to wszystko wyjaśnić. Tym bardziej że w gazetach pisało ,,Najlepszy przyjaciel Louisa Tomilsona, Harry Styles, ma romans z jego dziewczyną! I nawet się z tym nie kryją!”. To było straszne nie takiego obrotu spraw oczekiwała. Mszcząc się na Louisie, przypadkiem zemściła się na Harrym. Gdy weszła do ich domu, zastała Liama robiącego dopiero śniadanie! Niall jadł chipsy, drąc się przy tym na Payne by pośpieszył się bo on jest głodny.
- Cześć. – Powiedziała dziewczyna.
- Hej, hej, hej. – Odpowiedział uśmiechnięty Liam. – Ale zaszalałaś!
- Tak, wiem. Słuchajcie wiecie gdzie jest Harry? Muszę z nim porozmawiać.
- Wiemy, wiemy, gdzie jest Harry. – Odparł nadal rozbawiony Liam. – Jest w swoim pokoju, siedzi w nim od wczoraj i mówi że już nigdy nie wyjdzie z  domu. Po tym co się stało wczoraj na koncercie, to nawet mnie by było wstyd.
- Tak? A co się stało? – Spytała zupełnie zaskoczona Karen. Wtedy Payne przerwał śniadanie i włączył laptopa, wszedł na yotube i pokazał dziewczynie filmik z ich koncertu wczoraj! A na nim rozwrzeszczane fanki zaczęła rzucać w Harrego pomidorami i krzyczeć że jest menda a nie przyjaciel! I żeby odszedł z zespołu!
Karen widząc to o mało nie dostała zawału!
- Także widzisz, teraz czemu mu jest tak cholernie wstyd. – Powiedział Payne i dokończył robić śniadanio – obiad. Wtedy zszedł z góry Zayn, był dość spokojny.
- Nie chce robić paniki ale Styles chce skoczyć z balkonu. – Powiedział to całkiem spokojnie, jedząc przy tym żelki.
- Co do jasnej cholery?! – Wrzasnęła Karen i pobiegła natychmiast na górę. Jak burza wtargnęła do pokoju Harrego. Ten leżał na łóżku i słuchał muzyki z zamkniętymi oczami, więc jej nie zobaczył. Dziewczyna szybko zdjęła z jego uszu słuchawki.
- Co … Co robisz? – Spytał zaskoczony.
- Harry! Proszę nie zabijaj się. Błagam! – Powiedziała przerażona. Styles nic z tego nie rozumiał.
- Nie mam takiego zamiaru. I na razie nie będę miał więc możesz być spokojna. – Odpowiedział uśmiechając się smutno. Dziewczyna zrozumiała że Malik robił sobie żarty, usiadła więc na rogu łóżka i spojrzała na niego ze współczuciem.
- Tak mi przykro! To na pewno musiał być mega obciach! Wiesz, setki fanów rzucających w ciebie pomidorami i wykrzykujących że musisz odejść z zespołu.
- Tak to było straszne ale i śmieszne, dla osób które oglądały ten koncert. – Dodał. – Wiesz co mnie najbardziej zabolało?
- Nie mam pojęcia.
- Myślałem że ty nigdy nie będziesz taka jak Louis … Że nie będziesz się mścić ani robić show. Pomyliłem się.
- Nie wiem co powiedzieć, po prostu przepraszam. Nie chciałam cię skrzywdzić. Lubię cię, nawet bardzo. – Powiedziała. Chłopak nic nie odpowiadała toteż skierowała się w stronę drzwi. – Harry … Bardzo mi przykro. – Po tych słowach wyszła. Styles wtedy rzucił swoim mp4  w ścianę, urządzenie natychmiast się rozleciało. Do pokoju wtedy wlazł Louis, którego zaniepokoił trzask.
- Cześć, a co ty taki dziwnie wściekły? – Spytał Tomilson patrząc mu prosto w oczy.
- Bo przez te twoje durne kłótnie z Karen, mi się oberwało! Stracę, a właściwie już straciłem połowę fanów! – Wykrzyknął ze wściekłością w głosie.
- To właściwie jej wina i tylko jej, nie wyżywaj się na mnie i na tym biednym mp4. – Rzekł spokojnie Tomilson.
- W tym że to nie wina mp4 to się zgodzę ale ze stwierdzeniem że twoja też nie, to nie. Gdybyś nie zrobił tej całej szopki z udawaną dziewczyną to ja nie miałbym problemów.
- Karen sama chciała zostać moją dziewczyną!
- Inaczej byś ją pozwał.
Wtedy zapadła nie zręczna cisza … Louis w końcu skierował się w stronę drzwi.
- Przepraszam. – Wydukał i wyszedł z jego pokoju. A Harry został tam zastanawiając się czy aby dobrze usłyszał, czy Tomilson go właśnie przeprosił? …
                                                                                  KONIEC
No i Harry z Karen się pokłócili … Ponadto Max kocha się w miłości jego życia! Oj, coś życie nie jest dla niego łaskawe, ale wszystko wyjaśni się w następnych odcinkach, papa. ;)).



wtorek, 1 maja 2012

One direction odcinek 12

One direction
Odcinek 12
Następnego dnia po południu Karen przyszła odwiedzić Louisa w szpitalu. Chciała mu powiedzieć na co się zgadza, miała pewne wątpliwości czy w ogóle przejdzie jej to przez gardło, no ale cóż, musiała spróbować… Pani w rejestracji powiedziała w jakiej Sali leży Tomilson, gdy dziewczyna nie zrozumiała zaprowadziła ją tam z uśmiechem. Gdy już się tam znaleźli dało się od progu słyszeć darcie Louisa.
- I to ma być żarcie?! Lepsze bym na śmietniku dostał! – Krzyczał. Pielęgniarka która obok niego stała, wyglądała na zakłopotaną. Nie wiedziała co odpowiedzieć.
- Nie ustalam meni. – Powiedziała w końcu.
- I co mnie to obchodzi! – Darł się wściekły. – Ja tu jestem ciężko chory, lada moment mogę umrzeć a pani mi tu serwuje jakieś paskudztwo. Co to za czasy! Bezczelność nie zna granic!
- Cześć. – Powiedziała w końcu Karen, gdy tylko chłopak przestał krzyczeć. Ten spojrzał na nią zaskoczony a zaraz potem zrobił obrażoną minę.
- Czego tu chcesz? – Spytał. Pielęgniarka zdała sobie sprawę że nie jest już potrzebna więc wyszła, recepcjonistka także.
- Muszę ci coś powiedzieć … - Zaczęła Karen, ale Tomilson przerwał jej:
- Jeśli chcesz prosić bym cię nie pozywał to nie masz czego tu szukać! I tak to zrobię! Mogłaś mnie zabić! W ogóle rodzice cię nie nauczyli że nie wolno bawić się nożem? – Zapytał oburzony.
- Spokojnie, spokojnie … - Karen mówiła to do siebie szeptem, a zaraz potem rzekła głośno: - Ty skończony idioto! Myślisz że przyszłam cię tu prosić?! Nie poniżałabym się do tego! Nigdy nie będę cię za nic przepraszać ani o nic prosić! Nie myśl że taka dziewczyna jak ja, zrobi to kiedykolwiek, rozumiesz walniętą łajzo! – Wydarła się aż Louis zrobił przerażony oczy.
- Tak, proszę pani. – Rzekł, nie bardzo wiedział co gada, po prostu furia Karen go przeraziła.
- Dobry chłopiec, a teraz wysłuchaj mnie durniu. Zgadzam się zostać twoją udawaną dziewczyną, w zamian za to nie pozwiesz mnie, jasne? – Spytała patrząc na niego zwycięsko. Ten zastanowił się przez 2 minuty, aż Karen musiała go trzepnąć po łbie by się pośpieszył.
- No już! Ok. Zgadzam się na to. Ale jako moja dziewczyna musisz mnie całować kiedy ci każę, przytulać a także pozować do zdjęć i będziesz o mnie zazdrosna kiedy ci każę, czyli będziesz wydzierać się na każdą laskę która na mnie spojrzy. – Odparł uśmiechając się cwaniacko. – Aha no i nie możesz powiedzieć nikomu że jesteś moją udawaną dziewczyną, widzą tylko ja, ty i moi kumple z One direction, ok.???
- Tak. – Powiedziała ciężko wzdychając. – Moje życie jest do bani, to znaczy stało się do bani odkąd ty się pojawiłeś.
- Uwielbiam twoje komplementy, są takie oryginalne.
                                                                                  ***
Wieczorem, Karen przyszła do domu One direction, sama nie wiedziała po co! Po prostu, wiedziała że i tak nie ma nic lepszego do roboty, a chłopaki czasem są zabawni. Ok., ok. ,ok. cały czas są super śmieszni! Zadzwoniła 4 razy dzwonkiem nim otworzył jej Harry.
- Cześć. – Przywitała się i wlazła do środka. Styles patrzył na nią oczami pełnymi złości.
- Hej. – Odparł cały naburmuszony. Karen zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu, Liama, Nialla czy chociaż Zayna … Nie chciała być sama z Harrym! On jej chyba nienawidzi.
- Gdzie pozostali, One direction? – Spytała w końcu.
- Poszli do baru. – Odparł szybko i usiadł na kanapie dokańczając oglądanie Dumy i uprzedzenia.
- A ty nie poszedłeś z nimi? – Zapytała dziewczyna, na co Styles pokręcił przecząco głową.
- Jak widać nie. Martwię się cały czas o Louisa, nie mam ochoty pić w barze i wyrywać ładnych dziewczyn. – Rzekł.
- Harry, on ma tylko bandaż na dłoni, nic mu nie będzie! Ona nawet nie jest złamana. Louis żyje i będzie żył, na pewno jeszcze bardzo długo, na moje nieszczęście. – Dziewczyna starała się go pocieszyć. Usiadła obok niego na kanapie, ten cały czas udawał że ogląda film, chodź jego myśli były zaprzątnięte czym innym …
- Ale ty mu to zrobiłaś! – Krzyknął, patrzył jej teraz prosto w oczy. – Jak mogłaś? Przecież to mój kochany Louisek! To całe moje życie, w końcu mam dla kogo rano wstawać …
- Tak, to bardzo piękne słowa, ale Tomilson będzie żył! – Karen jakby powoli traciła cierpliwość. – I masz rację poniosło mnie z tym nożem, ale ciebie też nie źle ośmieszył. Cała Ameryka widziała jak przyłożył ci na imprezie.
- Louisowi pozwalam, on może mnie ośmieszać kiedy mu się tylko podoba. – Powiedział dumnie Harry i poszedł po cole. Gdy wrócił Karen już nie było … Trochę się zmartwił że sobie już poszła, ale usiadł z powrotem na kanapie, oglądając film.
- Bu! – Wrzasnęła dziewczyna wyskakując z nad kanapy. Harry zaczął się drzeć jak dziewczyna i jego pierwszym odruchem było wzięcie telefonu i wybranie numeru Tomilsona! Gdy zdał sobie sprawę że to Karen odłożył komórkę i usiadł obrażony na krześle.
- To nie było śmieszne! Jesteś okropna! – Powiedział i schował twarz w dłoniach, zakrywając łzy. – Chcesz się pozbyć całego One direction! Mam słabe serce!
- Harry, nie przesadzaj. Nie bądź taki sztywny jak Louis. A akcja z tym nożem przyznasz że była zabawna? Co? – Zapytała i zaczęła go łaskotać. Styles zaczął się śmiać i oddał dziewczynie. Zabawa trwała w najlepsze do czasu kiedy wróciła trójka One direction. Kiedy zobaczyli co wyprawiają Harry i Karen zaczęli się śmiać.
- No pięknie! Pięknie! Louisowi to się na pewno bardzo spodoba! Dwoje jego kochanków go zdradza, cudnie! – Wydarł się Liam.
- Gdzie żarcie?! Głodny jestem! – Zaczął krzyczeć Niall.
- A ty tylko o żarciu, tłusta świnio! Mam tego dosyć! – Odpowiedział na to Payne. Horan nie zważył na jego słowa i pochwycił przeterminowany jogurt o jakiś miesiąc.
- Nawet dobry. – Rzekł gdy był już w połowie. – Mmm, truskawkowy mój ulubiony.
- Niall, debilu ty masz uczulenie na truskawki! – Rzekł Zayn, patrząc na niego szczęśliwy.
- O cholera! Zapomniałem! – Niall szybko uciekł do łazienki.
- Dobra a teraz gadać co tu się działo? – Spytał Liam i rozłożył się cały radosny na kanapie. Ani Harry ani Karen nie wiedzieli co odpowiedzieć. Wzruszyli tylko ramionami.
- Nic, łaskotaliśmy się. – Odparł Harry. – Zaraz ci to zaprezentuje. – Po tych słowach zaczął gilgotać Liama, przyłączył się do nich Zayn, który polał ich resztką jogurtu Horana.
- Ty idioto! To nowa marynarka! – Wrzasnął Liam. – Chciałem ja pokazać Louisowi, a ty ją zniszczyłeś! – Payne uciekł zrozpaczony do swojego pokoju.
- No sorry! Nie wiedziałem. – Zayn obrażony także zniknął.
- Dobra pójdę już, cześć. – Pożegnała się dziewczyna i wyszła z ich domu. Styles przez minutę stał zaskoczony, gdy oprzytomniał wybiegł na zewnątrz.
- Czekaj! – Wrzasnął doganiając ją. – Nie mam ci za złe że dźgnęłaś Louisa, ale jak umrze to …
- Tak, wiem, wtedy spotkamy się w sądzie. – Weszła mu w słowo rozbawiona.
- Cieszę się że się rozumiemy. – Dodał  z uśmiechem. – I przepraszam cię w jego imieniu za ten filmik, miałaś rację, ośmieszał nas.
- Nie ma sprawy. To do jutra. – Pożegnała się machając mu. Harry został sam, nagle poczuł że ma gęsią skórkę więc wrócił do domu! A tam normalnie dom wariatów! Niall ryczał w łazience że jest brzydki, Liam beczał że nie pokaże Tomilsonowi swojej nowej marynarki, a Zayn wrzeszczał że nikt go nie docenia. Styles wściekły wyszedł z domu i skierował się prosto do szpitala …
                                                                                  ***
Harry obudził się koło 11:00. Spał obok Louisa na łóżku szpitalnym! Ten uśmiechał się tylko do niego i bawił się jego lokami.
- Jak miło że mój ukochany Haruś, mnie odwiedził … - Powiedział Tomilson. Styles szybko wstał i spojrzał na niego podejrzliwie.
- Boże! My tak spaliśmy całą noc? Co na to pielęgniarki? – Spytał przerażony chłopak.
- Nic. Powiedziałem im że jesteśmy parą i one to zrozumiały. – Rzekł ze śmiechem Louis, na co Harry zabrał mu poduszkę i zaczął go nią nawalać! Wtedy przyszła pielęgniarka i zaczęła uśmiechać się słodko do Stylesa. Ten zrozumiał że Louis na serio im tak powiedział! Jaki wstyd!
- Panie Tomilson, już  dziś może pan wyjść. – Powiedziała kobieta.
- A dokładnie kiedy? – Dopytał chłopak.
- Za godzinę, pół … Kiedy będziesz .. to znaczy będzie pan chciał. – Odpowiedziała. – Po za tym uważam że jesteście świetną parą. – Dodała i wyszła. Styles cały nabuzowany rzucił się na Louisa i zaczął go walić.
- Jak mogłeś?! – Wrzasnął zdenerwowany. – I może jeszcze o tym powiedziałeś pani Wisson? – Dopytał podirytowany. Louis zaczął się śmiać i spojrzał głęboko swojemu przyjacielowi w oczy.
- Nie śmiał bym, ale … wiesz jestem straszną gadułą, mogę coś powiedzieć całkiem przypadkowo oczywiście, jednak za jednego całusa trzymałbym język za zębami. – Rzekł i zaczął się okropnie śmiać, Harry wtedy zrzucił go z łóżka i tam zaczął znów go nawalać. Wtedy właśnie przyszła Karen. Była zaskoczona widokiem jaki zastała. Nie spodziewałaby się!
- Chłopaki! Powstrzymajcie się z tymi miłosny ekscesami! – Krzyknęła rozbawionym tonem. Tomilson natychmiast zrzucił z siebie Stylesa po czym szybko wstał.
- My nic … No wiesz … - Zaczął się jąkać. – Jesteśmy tylko kumplami, to wszystko.
- Wal się! – Wrzasnął Harry i wyszedł. Louis poczuł że sprawił mu przykrość, przecież to jego kochany Harry, jego oczko w głowie, jego kochanie … Wiedział że źle zrobił, mówiąc że są tylko kumplami …
- Dobra, przebieraj się, czekam na dworze. – Rozkazała Karen i wyszła z Sali. Ten trochę się zdziwił jej słowami. Ale posłusznie wykonał polecenie i w 30 minut później był gotowy, oczywiście musiał jak to on, zastanowić się w co chce się ubrać (miał ze sobą całą walizkę ciuchów które podrzucił mu Harry), wziął prysznic, uczesał się itp. Cały Louis!
- Jestem! – Powiedział uradowany. Dziewczyna nie wykazywała takiego entuzjazmu, była raczej wściekła.
- Ty wiesz ile ja musiałam na ciebie czekać? – Spytała, starała się zachować spokój.
- 30 minut, chyba … A nie 31 minut, prysznic trochę się przedłużył … albo 32 minut w sumie jeszcze musiałem użyć prostownicy … Lub … - Zaczął, ale Karen przerwała mu.
- Zamknij mordę! – Wrzasnęła, a Tomilson aż podskoczył. Totalnie nie spodziewał się w niej takiej agresji.
- Przypominam ci że dziewczyna Louisa Tomilsona, powinna mieć do niego szacunek ty nie szanująca siebie lafiryndo. – Odparł, na co dostał w łeb i kopa w brzuch! Akurat zauważył ich jakiś reporter. Zaczął robić zdjęcia i uśmiechać się zadowolony.
- Ja siebie nie szanuje? Ja? A kto zachowuje się jak pedał? Kiedy wcale nim nie jest?
Ty geju, jeden ty. – Rzekła dumna ze swojej wypowiedzi, Tomilson wtedy zaczął drzeć ryjca, że nie ma szacunku do ludzi niepełnosprawnych!
- Ja tu mam rękę w bandażu, a ty drzesz się gorzej od nauczycielki w – fu!
- Biedny Louis … Oh, jak mi przykro … Ale patrz na pozytywne strony tej sytuacji, będziesz teraz mógł korzystać z miejsca dla niepełnosprawnych … - Rzekła i zaczęła się śmiać. Tomilson tak się wkurzył że podszedł do reportera. I opowiedział mu wszystko co wydarzyło się 2 dni temu, jak to Karen wbiła mu nóż, a teraz się na niego wydziera i kopie go. Dziennikarz wszystko nagrywał, był szczęśliwy jak nigdy! Potem Louis wrócił szczęśliwy do Karen.
- Już. – Rzekł. – A teraz chodźmy do parku … Zafundujesz mi scenę zazdrości … - Karen spojrzała na niego dziwnie, chciała odmówić, ale Tomilson jej przerwał. – Pamiętasz? Tak było w umowie …
                                                                       ***
W parku usiedli na ławce, śledziło ich teraz 3 reporterów. Louis wreszcie odzyskał radość życia! Myślał że nie spotka go nic piękniejszego … No może poprawiło by mu jeszcze bardziej humor pojawienie się dodatkowych 3 dziennikarzy, ale nie wszystko na raz!
- I co? Mam teraz się na ciebie drzeć? – Spytała dziewczyna znudzonym tonem.
- Nie teraz … Kiedy będziesz zazdrosna. – Powiedział Louis.
- Aha, czyli marnujemy czas. – Stwierdziła. A Tomilson powiedział bezgłośne ,,Umowa”, więc się przymknęła i czekała na okazje do zazdrości. Przypomniała sobie jak Liam mówił żeby robiła takie same show jak Louis, problem w tym że nie potrafiła tak … Ale może gdyby się postarała … Akurat wtedy przechodziła jakaś ładna dziewczyna z krótką spódniczką, Tomilson wlepiał w nią wzrok jak w obrazek …
- Ty ciole! – Wrzasnęła Karen, na co znudzeni dziennikarze którzy siedzieli za krzakami, zaczęli całą sytuację kamerować. – Widziałam jak gapiłeś się na jej tłusty tyłek! Ty jełopie! – Dziewczyna zaczęła go walić wściekła torebką.
- Co ty chcesz od jej tyłka? Był śliczny! – Rzekł dumnie Tomilson, na co dostał w łeb.
- To ja ci tu piorę, sprzątam, haruje od rana do wieczora  a ty jeszcze nie potrafisz mi dochować głupiej wierności! Pewnie mnie jeszcze zdradzasz, co?! Ostatnio widziałam cie nawet z matką Cathrin! Uwiodłeś i matkę i córkę, brawo Louis! Brawo! – Karen zaczęła klaskać w ręce.
- Co ty wyprawiasz? Nie taki był plan. – Szepnął Louis, który był zestresowany słowami dziewczyny. Jednak ona nie zwróciła na to uwagi.
- Może mi jeszcze powiesz że masz jeszcze jakąś kochankę? Louisku! Czas na wyznania! Proszę, proszę … Mów! Czyją matkę jeszcze uwiodłeś? A może ojca? Ja tam jestem tolerancyjna jak coś, ale nie jak mnie się oszukuje! – Wrzasnęła i udała że ryczy. Wtedy Tomilson przytulił ją.
- Tylko ty jesteś dla mnie ważna! Kocham cię, kocham cię, kocham cię! – Wrzeszczał jak nawiedzony i chciał ją pocałować, ale ta dała mu w twarz! Dziennikarze zaczęli chichotać, a Karen poczuła się nie zręcznie. Wcale nie chciała żeby tak to wyszło, ale chłopak ją zaskoczył.
- Jejku … Nic ci nie jest? – Spytała na serio martwiąc się o niego.
- Nie, to tylko ból zewnętrzny, o wiele bardziej boli ból wewnętrzny, uwierz mi. – Stwierdził Tomilson i poszedł uśmiechając się cwaniacko … Dobrze wiedział co jutro będą pisać gazety … I jak zawsze wyszedł z nawet najgorszej sytuacji … Cały Tomilson.
                                                           Koniec
Miałam dodać jeszcze jedną scene ale stwierdziłam że będzie za długi, w następnym będzie ciekawiej, tak mi się wydaje. Paa. ;)

                                                                                 

środa, 25 kwietnia 2012

One direction odcinek 11

One direction
Odcinek 11
- Byłaś na imprezie One direction?! – Wrzasnęła Juliette, najlepsza przyjaciółka Karen, gdy tylko o tym usłyszała.
- Niestety. – Odpowiedziała dziewczyna na co Juliette posłała jej wściekłe spojrzenie. Kochała ten zespół tak samo jak swoich rodziców i nie rozumiała jak Karen może się nie cieszyć że była u nich na imprezie?
- Gdyby nie złamana noga mogłabym iść do nich, a tak to co? Siedziałam jak zepsuty placek w tym nudnym domu. – Powiedziała pełna złości. Karen tylko ciężko westchnęła.
- Louis uderzył Harrego. – Nagle zmieniła temat.
- Zabije go! Po prostu go zabije! Jak on mógł tknąć mojego słodkiego Harrusia?! – Juliette wyglądała na naprawdę wkurzoną.
- Daj spokój. Przecież w życiu nie widziałaś Harrego w realu, jak możesz się o niego martwić, nie znając go? – Zapytała zaskoczona Karen siadając na łóżku przyjaciółki.
- Ale widziałam go na plakacie i oglądałam 100 teledysków z jego udziałem. – Odpowiedziała dumnie.
- A to bardzo ciekawe, ponieważ on nie nagrał aż 100 teledysków.
- Ale ja oglądałam jego teledyski ze 100 razy. – Odpowiedziała z uśmiechem.
- Tak, to zdecydowanie zmienia postać rzeczy.
                                                                                  ***
Tymczasem Louis Tomilson jak zwykle knuł. Oh, on nie mógł by żyć bez intrygowania, to praktycznie było jego życie. Rozmawiał właśnie przez telefon gdy do jego pokoju wtargnął Liam bez pukania!
- Siemano. – Powiedział i walnął się na jego łóżko.
- Złaź z mojego łoża! – Wrzasnął Louis. – Nie jesteś godzien sadzać swój tyłek na nim.
- Przepraszam bardzo że szanownego pana uraziłem. A teraz powiedz mi debilna cioto z kim gadałeś przez telefon? – Spytał z uśmiechem. Tomilson tylko ciężko westchnął i usiadł na rogu łóżka.
- Dopracowywałem plan B. – Odpowiedział w końcu. – Muszę jeszcze odbyć jeden telefon aha i bądź gotów o 20:00. – Dodał. Liam tylko spojrzał na niego dziwnie, nie rozumiał o co mu chodzi.
- A co? Zabierasz mnie na randkę? – Payne przytulił szczęśliwy Louisa. – Wiedziałem że kiedyś to zrobisz! Modliłem się o to!
- Nie, nie zabieram cię na randkę. Już prędzej bym zaprosił Harrego, on przynajmniej jest mnie godzien a nie jak ty, tylko się podlizujesz i mnie zdradzasz  z Niallem.
- Oj, no przepraszam to był jednorazowy wyskok. Nie wiedziałem jeszcze wtedy co tak naprawdę do ciebie czuje, ale teraz już wiem… Po prostu jesteś miłością mojego życia!
- Liam, powiedz to dzisiaj wieczorem, dobra? Dam ci za to 200 dolarów. – Rzekł Tomilson.
- Ja to powiem nawet za darmo! Ale jeśli nalegasz! – Krzyknął szczęśliwy.
- Super, a teraz wypad z mojego pokoju! – Wrzasnął Louis, Payne posyłając mu buziaka wyszedł z niego cały w skowronkach. ,,Boże co za jełop” – Pomyślał Tomilson i wziął swój telefon do ręki, wtedy przypomniało mu się że nie ma numeru tej osoby. ,,Kurde! Muszę jej to powiedzieć osobiście, no cóż nie mam wyjścia” – Znów pomyślał i wyszedł z domu.
                                                                                  ***
Tymczasem Niall jadł chipsy, Harry ryczał oglądając Titanica, Zayn się uczył  a Liam oglądał swoje zdjęcia w Internecie.
- Harry, uspokój się! Skupić się nie można na nauce. – Powiedział zirytowany Zayn.
- Jesteś w ogóle bez uczuć! – Krzyknął Styles. – Ale masz rację, nauka jest ważniejsza od tej pięknej miłości dla której zginęli główni bohaterowie.
- Co ty pie*dolisz? Przecież zginęła tylko laska. – Wtrącił Liam.
- Liam ty jełopie! Właśnie laska się ocaliła a gościu zginął. – Odpowiedział Zayn poważnie, na co Payne kazał mu się puknąć.
- Niall, a ty co o tym sądzisz? Zginął chłop czy baba? – Zapytał Liam patrząc uważnie na Horana.
- Uważam że … trzeba kupić jeszcze trochę jedzenia. – Odparł Niall, na co Zayn się zaczął śmiać, Liam wrzeszczeć że jest tłustym żarłokiem a Harry jeszcze bardziej się rozryczał.
- Spokój! – Wrzasnął w końcu Payne. – Harry ty bekso uspokój się! Niall ty żarłoku przestać żreć a ty Zayn głupkowato się śmiać! Tylko ja tu jestem normalny i Louis ale go nie ma. Ja i mój kochany Louisek jesteśmy spoko.
- Ooo, Liam się zakochał! – Rzekł Niall. – Jak miło, tak długo czekaliśmy na tę cudowną chwilę. Tylko zastanawiam się gdzie wy weźmiecie ślub, przecież kościół nie da ślubu dwóm gejom! A jak wy zaadoptujecie dziecko? Przecież ośrodek adopcyjny nie da wam żadnego dziecka … A jak wy w ogóle będziecie …
- Wystarczy! – Krzyknął Payne. – Przecież nie chce chodzić z Louisem ani się z nim całować … Wole to robić z dziewczynami ale Tomi jako jedyny mnie rozumie, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy … - Liam złapał się za serce i ukrywając łzy poszedł do łazienki.
- Czy wy też macie ochotę mu przywalić? – Spytał Zayn, na co chłopaki kiwnęli głowami.
                                                                                  ***
Louis Tomilson doszedł w końcu do celu. Zadzwonił do drzwi i odczekał 2 minuty, strasznie się denerwował że musi tyle czekać! W końcu otworzyła mu Karen, gdy go tylko ujrzała chciała zamknąć drzwi, jednak chłopak je przytrzymał.
- Hej. – Rzucił i wepchnął się do środka. – Słuchaj …
- Żadne słuchaj! – Warknęła. – Po prostu wypad z mojego domu! Rozumiem że chcesz by dziennikarze cię w nim zobaczyli i zaczęli robić zdjęcia, ale uwierz mi twój plan B jest beznadziejny. Ha ha!
- To nie jest mój plan B! Dziewczyno! Myślisz że lubie się poniżać? Otóż odpowiem ci, nie, nie lubię. A więc słuchaj …
- Powtarzam! Żadne słuchaj! Wypie*dalaj z mojego domu! – Wrzasnęła. – Mam cię dosyć i twoich głupich żartów.
- Kobieto! Do jasnej cholery, postaraj się mnie wysłuchać! – Louis się zdenerwował. – Po prostu oglądaj dzisiaj telewizje o 20:00, a właściwie program ,,We are horny”. To wszystko już wypie*dalam z  twojego domu. – Po tych słowach wyszedł.
                                                                                  ***
O 19:45, Louis już był na miejscu i zdenerwowany czekał na Liama który się nie pojawiał! Na widowni był już Harry, Niall i Zayn i z niecierpliwością czekali na ich występ. Tomilson chodził w te i z powrotem wkurzony ma max! O godzinie 19:59, Payne łaskawie raczył się pojawić! Wtedy zapowiedziała ich prowadząca program. Chłopaki zupełnie bez stresu wleźli do środka zza kulis. Przywitali się z prowadzącą i usiedli na kanapie.
- Nawet nie wiecie jaki to dla nas zaszczyt że sami zaproponowaliście występ w naszym programie ,,We are Horny”. – Powiedziała prezenterka, uśmiechając się radośnie.
- To ja zaproponowałem, Liam o niczym nie wiedział. – Louis się roześmiał po czym szturchnął nadal nic nie rozumiejącego Payne. Ten spojrzał na niego obrażony.
- Louis, mówiłeś że chcesz w programie zaprezentować jakąś niespodziankę, tak? – Zapytała nie pewnie prowadząca. Tomilson kiwnął szczęśliwy głową, serce waliło mu strasznie mocno. Radość przepełniała go dosłownie całego od stóp do głów.
- Tak. – Odpowiedział. – Mam nadzieje że ta wyjątkowa osoba która chce by to obejrzała siedzi teraz przed telewizorem. – Dodał tajemniczo.
- Jaka wyjątkowa osoba? Czyżby nasz łamacz serc się zakochał? – Spytała kobieta patrząc na niego rozbawionym wzrokiem.
- Nawet zleciał przez nią ze sceny. – Wtrącił Liam, na co Tomilson kopnął go z całej siły a potem się roześmiał co miało oznaczać że to tak dla  żartów. Co nie zmieniało faktu żę Payne ledwo co powstrzymywał się od łez.
- Proszę wyświetlić film. – Rzekł w końcu Tomilson, a cała widownia zaczęła wlepiać, zaciekawiona, wzrok w wielki ekran. Niall jak zwykle jadł pączka, Zayn patrzył na niego z obrzydzeniem a Harry komentował okropne spodnie Louisa.
- Jak on mógł coś takiego założyć? – Szepnął Styles do Horana i Malika.
- Znalazł się spec mody! – Odpowiedział zirytowany Zayn. – A spodnie Louisa się ładne, lepiej spójrz na spodnie Liama! Okropne.
- Masz racje, spodnie Liama są okropne a Louisa piękne. – Wtrąciła siedząca obok nich Cathrin. Chłopaki wcześniej w ogóle jej nie dostrzeli toteż byli zdziwieni jej obecnością.
- Louis cię tu zaprosił? – Zapytał Harry. – Czy sama tu przylazłaś?
- Sama przyszłam. Gdy dowiedziałam się że w tym odcinku ma się pojawić Louis nie zwlekałam ani chwili, musiałam się tu dostać. – Powiedziała i wlepiła swój wzrok w Tomilsona, który uśmiechał się złowieszczo. Tymczasem na ekranie wyświetlił się filmik składający się z kilku scen. Był między innym jak Louis mówił do Liama ,,kotku”, ,,skarbie” i jak go przytulał. Było też jak Tomilson wziął Karen na rękach albo jak przywalił Harremu na imprezie. Widownia zaczęła się śmiać prócz Harrego i Cathrin, Styles był zły że wszyscy widzą że dostał od Tomilsona, a Cathrin była zła że Louis niósł Karen na rękach.
- Ale nas zaskoczyliście! – Krzyknęła prowadząca. – Ten filmik jest świetny!
- Sam jestem zaskoczony. – Wybełkotał Payne.
- Liam, nie wiedziałeś o niczym? – Spytała zaskoczona kobieta, ten pokręcił przecząco głową.
- 50 na 50. – Rzekł. – Wiedziałem że Louis kameruje wszystko z ukrycia i że nasz filmik miał się pojawić na yotube, ale tylko tam! A on pokazuje to w najpopularniejszym programie w Ameryce …. Tomilson! Kocham cię! – Wrzasnął Liam i przytulił zaskoczone Louisa.
- Jak widzą państwo prowadzę podwójne życie. – Zaczął Tomilson po czym wstał z kanapy. – Mam dziewczynę – Karen, a jednocześnie żywię uczucie do mojego przyjaciela z zespołu … To takie ciężkie. – Chłopak uklęknął i udał że ryczy, Payne podszedł do niego, przytulił go i także udał że płacze. Od razu cała widownia posmutniała i także pogrążyła się w rozpaczy. Zayn i Niall też!
- Płaczecie? Przecież to ściema! Louis żarty sobie robi, nie widzicie tego? – Zapytał oburzony Harry, Cathrin przytaknęła.
- Masz rację … Ale czy on i Karen są naprawdę parą? – Zapytała nie pewnie.
- O to już musisz spytać jego. – Odpowiedział Styles i zaczął się gapić na widownie która naprawdę miała łzy w oczach, prezenterka też stała się dziwnie smutna. ,,Boże! Jestem w jakimś Tomisolandzie?” – Pomyślał zirytowany.
- To takie piękne co powiedział … - Powiedział pochlipując Niall. – A mnie łatwo wzruszyć, jestem taki wrażliwy!
- Ja też. – Rzekł Zayn i przytulił Horana.
Tymczasem Louis szepnął do Liama.
- Ale show co?
- Nooo. Będą o nas gadać latami! – Odpowiedział szczęśliwy Payne.
                                                                                  ***
Wieczorem chłopaki wrócili do domu. Zayn i Niall nadal byli smutni, Harry zirytowany ich zachowaniem a Liam i Louis szczęśliwi!
- Ale pokaz co?! – Wrzasnął Tomilson i zaczął skakać po kanapie puszczając na full mizykę, Styles natychmiast ją ściszył.
- Grasz na ludzkich uczuciach. – Odpowiedział.
- Na czym? Uczuciach? – Spytał ze śmiechem Louis.
- Aaa, przepraszam zapomniałem że ty nie wiesz co to jest. Pomyślałeś jak się musiała czuć Karen oglądając to? Jeśli chciałeś zrobić show z Liamem to spoko, rozumiem, ale po co ją  w to wciągałeś? Cała szkoła będzie jutro o niej gadać, a gazety pisać. Nie rozumiesz że ona może tego nie chciała?
- A co się tak o nią martwisz? – Spytał podejrzliwie Louis. – A może ty się w niej kochasz, co? – Chłopak przestał skakać na kanapie tylko usiadł na niej. Rozmową zainteresował się Liam.
- Ja? … Skądże! Moją miłością jest …  pani Wisson o której już zapomniałem. – Odpowiedział troszeczkę się jąkając. – Do Karen nic nie czuje.
- To dobrze, bo dostałbyś wpie*dol, jak na imprezie. – Odpowiedział uśmiechając się głupkowato. Styles podszedł do niego i z całej siły uderzył go z liścia.
- Nigdy więcej mi nie groź. – Powiedział patrząc na niego wściekle.
- Bo co mi zrobisz? Przyłożysz mi jeszcze raz? I tak nic nie bolało, wiesz wpie*dol od dziewczyn zwykle nie boli. – Po tych słowach Tomilson zaczął się jeszcze bardziej śmiać, na co Harry rzucił się na niego i zaczął go bić. Zayn i Niall starali się ich rozdzielić, gdy już im się to udało Liam przytulił Louisa.
- Biedny Louisek, krew ci leci z wargi. – Powiedział Payne.
- Chłopaki! Zachowujecie się jak dzieci! – Wrzasnął Zayn. – Przecież jesteście najlepszymi kumplami! Gdzie się podział Louis i Harry? … Byliście tak dobrymi kumplami że myśleliśmy że łączy was coś więcej, zapomnieliście o tym?
- Ja tylko udawałem. – Rzekł Tomilson, na co Harremu pojawiły się łzy w oczach.
- Ja też! – Wrzasnął i usiadł na kanapie. Louisowi zmiękło serce i usiadł obok niego.
- Kocham cię. – Powiedział w końcu Tomilson. – Żadna Karen ani Liam nie stanie pomiędzy nami.
Liam który usłyszał jak Louis mówi do Harrego ,,Kocham cię”, zaczął sobie wyobrażać ich razem.
- Nie wyobrażaj sobie tego! – Krzyknął Styles. – I ja też cię kocham Louis i nie udawałem. – Potem obaj się przytulili. – Bardzo cię uderzyłem?
- Nie, prawie nie bolało. – Rzekł. Wtedy ktoś zadzwonił do drzwi, Zayn poszedł otworzyć i widok jaki zastał przeraził go! A mianowicie stała w drzwiach Karen, ale nie sama! Miała nóż i wściekle spojrzenie.
- Gdzie jest ta szmata?! – Wydarła się wchodząc do środka. Gdy Louis zobaczył dziewczynę z nożem domyślił się że zapewne chce go zabić. Schował się więc za Harrym.
- Ja ci to wszystko wyjaśnię, to nie tak miało być … - Zaczął Louis. – Bo chodzi o to że … proszę nie zabijaj mnie!
- Nie zabijaj go, ja też cię proszę. – Rzekł Harry i zrobił słodkie oczka czym i tak nie przekonał dziewczyny.
- Jak mogłeś mi to zrobić?! Nienawidzę cię!!! Jutro wszystkie gazety będą o tym pisać, rozumiesz? – Krzyknęła i zaczęła biec za uciekającym Tomilsonem. Ganiali się tak w kółko wokół stołu przez 5 minut. Niall jadł popcorn i oglądał to z zapartym tchem, Liam się śmiał, Zayn starał się im przemówić do rozsądku a Harry modlił się by Louis przeżył.
- Przepraszam … Ja nie chciałem … Tak wyszło … - Tomilson był przerażony, w końcu potknął się i upadł na ziemie, Karen nie zdążyła wyhamować i upadła na Louisa, nóż także. Wbił mi się w dłoń!
- Boże! – Krzyknął Harry. – Zayn dzwoń po karetkę!
- Aaa! Ty idiotko! Za co? – Louis myślał że nie wytrzyma bólu i zaraz zemdleje, ale tak się nie stało.
- Przepraszam, nie chciałam zrobić ci krzywdy. Chociaż czy ja wiem … - Dziewczyna zaczęła się zastanawiać. – Jesteś w końcu taki durny …
- Nie ważne jaki jestem! Nie miałaś prawa! Pozwę cię! – Krzyknął Louis. – Zobaczymy się w sądzie! Buhahaha. – I zaczął się śmiać złowieszczo.
Karen się rozpłakała a Niall starał się ją pocieszyć proponując popcorn. Wtedy przyjechała karetka, Harry wziął na ręce Tomilsona i zaniósł go, chociaż ledwo co, ponieważ był strasznie ciężki.
- Boże! On mnie pozwie! Co ja zrobię? – Zapytała zapłakana.
- Nie pozwie cię. – Odparł Liam.
- Pozwie, nie znasz Louisa? On jak coś postanowi to zdania nie zmieni. Co ja mam zrobić by tego nie zrobił? – Zapytała i usiadła załamana na kanapie. Payne podszedł do niej bliżej.
- Daj mu to czego chce. – Powiedział zupełnie bezproblemowo, na co Niall który stał obok kiwnął głową.
- Niby co? Mam mu kupić ładniejsze spodnie? – Zapytała, na co Niallowi przypomniały się okropne spodnie Tomilsona które miał w programie.
- Nie, po prostu zgódź się wreszcie zostać jego udawaną dziewczyną, do jasnej cholery! – Wykrzyknął Liam. – Całuj go, bądź miła, przytulaj go i pozuj do zdjęć. Bądź taka jak Louis, rób show, kiedy tylko nadarzy się okazja.
- Myślisz że wtedy mi wybaczy? – Zapytała z nadzieją w głosie, Liam objął ją ramieniem.
- Tak, ale musisz jeszcze mu kupić zdecydowanie te spodnie.
                                                                       KONIEC
Uf, ale ten był długawy! Wiem ;) Także Louisek w szpitalu dzielnie walczy o życie ;)
No i okazało się czemu Louis cały czas podrywał Liama;) Dobra, pa.